1/3 Zamknij

- Teraz wsiadam na rower i w kwadrans jestem u sąsiadów - opowiada Edward Kałużny. - Wcześniej trzeba było jechać dobre dwadzieścia kilometrów.

fot. Tomasz Gawałkiewicz

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Następne

- Teraz wsiadam na rower i w kwadrans jestem u sąsiadów - opowiada Edward Kałużny. - Wcześniej trzeba było jechać dobre dwadzieścia kilometrów. Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy