Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Policja z Głogowa zajmie się psami z azylu przy ul. Portowej w Głogowie

(zico)
Czy w azylu dochodzi do łamania prawa? Ma to wyjaśnić wszczęte przez policję postępowanie wyjaśniające.
Czy w azylu dochodzi do łamania prawa? Ma to wyjaśnić wszczęte przez policję postępowanie wyjaśniające. fot. Krzysztof Zawicki
Źle się dzieje w azylu dla psów przy ul. Portowej - twierdzą członkowie stowarzyszenia Amicus. Zarzucają jego właścicielowi zaniedbania. Jeden z czworonogów zdechł.

Jeszcze do niedawna pomiędzy stowarzyszeniem a opiekunem azylu nie było waśni. Ba, była nawet współpraca. Młodzi ludzie z Amicusa bez problemów mogli wchodzić na jego teren, dokarmiać psy. Sytuacja się zmieniła, gdy właściciel Krzysztof Berkowicz wygrał przetarg na opiekę nad zwierzętami w mieście. Do rywalizacji przystąpiło również stowarzyszenie, jednak jego oferta nie znalazła uznania. A było o co walczyć, bo dziennie za każdego czworonoga miasto płaci 12 zł. Zważywszy na to, że przeważnie w azylu przebywa ok. 10 psów, to może uzbierać się niezła sumka.

I się zaczęło. Teren z klatkami został zamknięty i członkowie Amicusa nie mają już tam dostępu. Jednak nie tylko to wzburzyło młodych ludzi. - Nasza oferta była znacznie tańsza, a wygrała propozycja droższa - mówi wzburzona prezeska stowarzyszenia Maria Zięba. - Czyżby miastu nie zależało na oszczędnościach? Przecież merytorycznie jesteśmy dobrze przygotowani do opieki na zwierzętami, mamy oddanych wolontariuszy.

Jednocześnie wobec K. Berkowicza pojawiły się zarzuty, że psy w azylu żyją w strasznych warunkach. - Mieszkają w zimnych budach, często nie mają wody i jedzenia - dodaje M. Zięba. - Wiemy o tym, bo nasi członkowie pod nieobecność właściciela przechodzą przez płot i dokarmiają czworonogi. Widać po nich, że są przemarznięte i wygłodzone.

W tej sprawie w połowie grudnia delegacja Amicusa odwiedziła prezydenta Jana Zubowskiego. Ten tłumaczył, dlaczego był taki a nie inny wynik przetargu. - Wcześniej pozytywną opinię wydali powiatowy lekarz weterynarii oraz moi pracownicy - mówił na spotkaniu. - Jeżeli uważacie, że w azylu źle się dzieje, to powinniście zawiadomić organy ścigania.

Nie takiej odpowiedzi oczekiwali młodzi ludzie. - Jaką te służby miały wydać opinię o azylu, jak nie pozytywną? - pyta M. Zięba. - Przecież to były zapowiedziane wizyty.
Wtedy Amicus nie zgłosił swoich podejrzeń prokuraturze czy policji. Tymczasem tuż przed świętami w azylu doszło do przykrego zdarzenia: zdechł jeden z czworonogów. - Dostaliśmy sygnał, że jeden psów leży w budzie i się nie rusza - opowiada M. Zięba. - Kilka osób weszło na teren posesji i wyniosło w sumie trzy psy, dla których znaleźliśmy właścicieli. Jeden z nich już nie żył.

Pies faktycznie wyglądał bardzo źle. Przede wszystkim miał strasznie zapadnięte boki. - Ten bokserek w azylu przebywał trzy tygodnie. Czy taki byłby widok, gdyby był prawidłowo odżywiany? - zastanawia się M. Zięba.

Tym razem działaczki nie czekały i powiadomiły policję, ale na komendzie dowiedziały się, że także wobec nich wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające. - Właściciel azylu zgłosił kradzież trzech psów - informuje rzecznik policji Bogdan Kaleta. - Wycenił stratę na 200 złotych. Chcemy wyjaśnić, czy faktycznie w azylu miało miejsce niewłaściwe traktowanie psów, co mogło doprowadzić do wygłodzenia. Przyczynę śmierci psa wyjaśni sekcja zwłok.
- Również ze strony ratusza będzie prowadzona kontrola - zapewnia Marcin Patyk z wydziału promocji miasta.

Niechętnie w tej sprawie wypowiada się K. Berkowicz. - Odbieram to jako jakąś nagonkę na siebie - mówi. - Przecież jeszcze niedawno było wszystko w porządku. Zobaczymy, co wykaże postępowanie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska