Polityka bez spektaklu

Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polski”
Tak jak nie ma „państwa PiS”, armii Antoniego Macierewicza, czy nie ma dyplomacji Witolda Waszczykowskiego. Jest Polska jej interesy, jakkolwiek brzmi to górnolotnie. Możemy spróbować przez chwilę tak pomyśleć?

To był tydzień w którym mówiliśmy bardzo dużo o polskiej polityce zagranicznej. Nie „pisowskiej”, tylko polskiej. Najpierw wizyta kanclerz Angeli Merkel. To była zwyczajowa rewizyta pani kanclerz, w odpowiedzi na spotkanie w Niemczech z premier Beatą Szydło, choć przy tej okazji pojawiły się oczekiwania gestu, przełomu, który miałby posłużyć za impuls dający lepszy impet stosunkom polsko-niemieckim. Takiego czytelnego gestu nie było. Choć można powiedzieć, że te relacje są cieplejsze. Nawet cieplejsze niż nam się może wydawać, skoro przy okazji okazało się, że pani kanclerz spotkała się w tajemnicy z Jarosławem Kaczyńskim latem ubiegłego roku. Dla mnie to jest najciekawsze, bo z samych rozmów politycznych jakie prowadzono, nic nowego nie wynikło. Wiadomo, że istnieją rozbieżności i one pozostały. Polska chce znaczącej reformy Unii Europejskiej, znaczącego wzmocnienia państw członkowskich. Niemcy bardziej sceptycznie podchodzą do zmiany unijnych traktatów. Ale faktem jest także, że je trzeba będzie „ruszyć”, bo wymusi to wyjście Wielkiej Brytanii. Dzieli nas polityka energetyczna, współpraca na tym polu niemiecko-rosyjska, która jest zagrożeniem dla Polski. Niemcy konsekwentnie odmawiają też współpracy w sprawie należnych praw mniejszości polskiej w Niemczech. Tu nie ma żadnego postępu. I wreszcie sprawa Donalda Tuska na stanowisku szefa Rady Europejskiej.

Kanclerz Merkel dowiedziała się w Warszawie tego wszystkiego, co już wiedziała, ale jej osobiste, owiane mgłą tajemnicy, ubiegłoroczne spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim jest kłopotem dla polskiej opozycji, która wciąż twierdzi, że Polska dziś jest izolowana, odcięta od najważniejszego stolika przy którym toczy się gra. W świetle tego, że szefowa niemieckiego rządu spotyka się pod Berlinem z niepełniącym żadnej funkcji w państwie liderem PiS, ten obraz z pewnością nie jest dość precyzyjny. Piszę o tym właśnie dlatego, że na koniec dnia w polityce nie liczą się gesty, etykietki, mniej czy więcej serdeczności, tylko twarde interesy.

Właśnie bez kryteriów spektaklu chciałbym spojrzeć na wystąpienie ministra Witolda Waszczykowskiego, który przedstawił kierunki polskiej polityki zagranicznej na ten rok. Po pierwsze, absolutnym sukcesem Polski w ubiegłym roku była decyzja podjęta na szczycie NATO o wzmocnieniu wschodniej flanki Paktu Północnoatlantyckiego. Z puntu widzenia naszych interesów to wyjątkowo korzystne rozwiązanie. Uznaje to za sukces szefa MSZ i rządu, choć trzeba uczciwie też przyznać, że wynika to z właśnie ciągłości polskiej polityki zagranicznej, czyli także jest zasługa poprzedniego rządu. Przynajmniej w jakimś stopniu.

Co najciekawsze w wystąpieniu ministra Waszczykowskiego, to redefinicja polskich celów, znacznie silniejszy akcent na odbudowę Trójkąta Weimarskiego, przyznanie, że obok Wielkiej Brytanii, Niemcy i Francja to kluczowi dla Polski partnerzy. Zmianę wymusiło brytyjskie referendum na temat członkostwa w UE, co jest punktem zwrotnym w historii Unii. Tak silnie akcentowana przez obecną ekipę wizja strategicznego sojuszu z Londynem, który miał być przeciwwagą dla niemieckich wpływów, po Brexicie staje się już przeszłością. Waszczykowski ma rację, że największym wyzwaniem dla Polski jest przyszłość Unii Europejskiej, całkiem realna perspektywa stworzenia Europy dwóch prędkości, czy rozbicie Unii, jaką znamy. Tak naprawdę z tego wyzwania będziemy dopiero mogli rozliczać ekipę, która dziś odpowiada za naszą politykę zagraniczną.

Na koniec przykra obserwacja. Czwartkowej debacie, momentami przysłuchiwało się ledwie kilkunastu posłów. Doprawdy, trudno było się w sejmowych filipikach doszukać się merytorycznego odniesienia się do expose ministra Waszczykowskiego. Znów spektakl był ważniejszy od spojrzenia na interes Polski.

Wideo

Materiał oryginalny: Polityka bez spektaklu - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lump
bo znów było tak ... jest i będzie, póki suweren godzi się na bycie ofiarą losu czyli niedojdą, której obojętna jest własna przyszłość, bo jacyś cwaniacy przed laty podzielili ludzi na panów i chamów. Jedni się bawią sadzając d... na złotych sedesach a drudzy podstawiają swoje 4 litery do rżnięcia na sucho.
Dodaj ogłoszenie