Strefa Aktywności Gospodarczej powstała pięć lat temu. Zainwestowało tu 18 firm, które dały zatrudnienie ponad 1,5 tys. osob. - Strefa spełniła nasze oczekiwania - mówi prezydent Janusz Kubicki.

 

Przeczytaj też: W strefie rządzi budownictwo i motoryzacja

 

Czego brakuje w mieście? Mamy wreszcie basen i halę widowiskowo-sportową, piękny granitowy deptak, odnawiane są kamienice. Zielonogórzanie doceniają te atuty, ale wielu z nich narzeka na brak dużych inwestorów, dzięki którym powstałyby nowe, dobrze płatne miejsca pracy. Często można się spotkać z opinią, że rozwijamy się za wolno, bo magistrat niewiele robi, aby rozruszać gospodarkę.

Nie wszyscy jednak pamiętają, że w mieście funkcjonuje już Strefa Aktywności Gospodarczej, która powstała w 2005 roku na tzw. Spalonym Lesie przy Trasie Północnej przy wyjeździe z obwodnicy na Poznań, Gorzów i Wrocław. Tej inicjatywie przyklasnęli wszyscy radni, od lewicy po prawicę. Nie od dziś bowiem wiadomo, że w otoczonej lasami Zielonej Górze trudno znaleźć choćby jedną, uzbrojoną działkę pod budowę fabryki.

Strefa obejmuje 82 hektary gruntu. Została wyposażona w pełną infrastrukturę. Powstały: drogi, chodniki, sieć wodociągowa i kanalizacyjna. Oświetlono ulice.

Pierwsze przedsiębiorstwa zaczęły się instalować w strefie w 2006 roku.

Największymi inwestorami są zielonogórskie firmy: San-Bud, który zatrudnia 400 osób, Stelmet z 250 osobową załogą i LUG, który daje prace 400 osobom.

Łącznie w strefie działa 18 firm, z czego 13 z nich zdecydowało się wybudować własną siedzibę. Zakłady te zatrudniają około 1,500 etatowych pracowników, do tego należy doliczyć osoby zatrudnione na umowę o dzieło lub zlecenie.

- Sama idea strefy polega również na tym, żeby zlokalizować tam małe i średnie przedsiębiorstwa, zatrudniające do 50 pracowników, których obecność na rynku ma duże znaczenie dla sytuacji ekonomicznej miasta. Te firmy są jednym z filarów pozytywnego obrazu Zielonej Góry - wyjaśnia Krzysztof Sikora, naczelnik wydziału przedsiębiorczości i działalności gospodarczej.

Niestety w mieście wciąż jest duży problem z ziemią pod inwestycje. Działki, oferowane do sprzedaży są małe, zaledwie 1 lub 2 hektarowe. Tymczasem przedsiębiorcy poszukują gruntów przynajmniej 5 hektarowych.

Czy zatem strefa gospodarcza spełnia oczekiwania miasta? - Dzięki niej ustabilizował się rynek, bo jeśli ktoś tam zainwestował, to nie po to, aby za rok czy dwa stąd uciec. Czyli pod tym względem SAG spełniła swoją rolę. Nie należy zapominać o tym, że dojeżdżają tu do pracy osoby z miejscowości oddalonych o 30-50 kilometrów. Zielona Góra stała się centrum gospodarczym w regionie. Ci pracownicy korzystają z innej oferty miasta: sportowej, kulturalnej czy rozrywkowej i zostawiają u nas swoje pieniądze - przekonuje K. Sikora.

I dodaje, że najpoważniejszym wyzwaniem jakie stoi przed miastem, jest znalezienie nowych terenów pod inwestycje poprzez powiększenie dzisiejszej strefy aktywności gospodarczej.

A co z zarzutami, że do strefy przeniosły się przede wszystkim zielonogórskie firmy? Gdzie się podziali inwestorzy z zewnątrz? Miasto tłumaczy, że dużym sukcesem jest już sam fakt, że te firmy pozostały w mieście. Poza tym w okresie spowolnienia gospodarczego bardzo trudno było pozyskać nowych inwestorów.

- Gdybyśmy tym przedsiębiorcom nie dali możliwości inwestowania w Zielonej Górze, z całą pewnością przeniosłyby się do innych miast. A na to nie mogliśmy sobie pozwolić mając na uwadze potrzeby mieszkańców, którzy znajdują zatrudnienie w tym miejscu - mówi prezydent Janusz Kubicki.

I twierdzi, że strefa rozwija się systematycznie od czterech lat. - Wykorzystujemy ten teren niemal w 100 proc. zgodnie z jego przeznaczeniem. To, że ulokowały się tam przede wszystkim firmy lokalne jest dużym sukcesem. Jako miasto zawsze będziemy wspierać rozwój lokalnej przedsiębiorczości. Rozwój zielonogórskich przedsiębiorców bezpośrednio wpływa na ożywienie koniunktury na rynku pracy. Każda z inwestycji na tzw. spalonym lesie przyniosła wzrost zatrudnienia w rozwijających się firmach - tłumaczy prezydent J. Kubicki.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom potencjalnych inwestorów miasto zdecydowało się powiększyć Strefę Aktywności Gospodarczej o kolejne 14 hektarów. Tereny te zostaną podzielone na mniejsze działki od 3 do 6 tysięcy metrów kwadratowych, ponieważ właśnie o taki metraż pytają przedsiębiorcy. Jedna z firm wyraziła już wstępne zainteresowanie ziemią. Wszystko jednak zależy od uchwalenia nowego planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru.

Czy na tych 14 hektarach się skończy? Na razie tak. Nie bez przyczyny przecież powołano do życia Park Naukowo-Technologiczny w Nowym Kisielinie. Ziemi tam nie zabraknie, bo w Dolinie Krzemowej jak nazywają park optymiści do zagospodarowania będzie aż 130 hektarów gruntu.

Warto wspomnieć, że miasto planuje też sprzedaż działek w bliskim sąsiedztwie ronda Rady Europy. Te 16 hektarów gruntu ma być przeznaczone pod produkcje i usługi. Interesują się nimi już znane zielonogórskie firmy.

Zapytani przez nas mieszkańcy mówią, że to dobry pomysł. - To dobrze, że miasto dba o rozwój gospodarczy. Może dzięki temu nasze dzieci nie będą musiały wyjeżdżać za chlebem za granicę- mówi Barbara Motyka.