Postawili na kości

SYLWIA MALCHER-NOWAK (68) 324 88 70 [email protected]
Udostępnij:
Samolot szybko zaczął piąć się pod kątem 45 stopni. Gdy nagle zwolnił, Ania poczuła, że... unosi się w powietrzu. Swobodnie, bez niczyjej pomocy. Jak kosmonauta na filmach w telewizji. Właśnie weszła w stan nieważkości.

Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy Ania Kapińska ze Zbąszynka podjęła decyzję, co będzie studiować. Ostatecznie wybrała informatykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a dodatkowo, jako drugi kierunek - astronomię. - To było tylko moje hobby - mówi. - Rzecz jasna o lotach w kosmos nie marzyłam. Bo po astronomii można albo zająć się pracą naukową, albo uczyć w szkole fizyki.
Ale w ub. roku, na kongresie astronomicznym w Niemczech dowiedziała się, że Europejska Agencja Kosmiczna (w skrócie ESA) co roku zaprasza studentów do wzięcia udziału w Kampanii Lotów Parabolicznych.

Postawili na kości

Żeby dostać się do programu trzeba wymyślić eksperyment w warunkach mikrograwitacji.
- Na kongresie poznałam dwóch sympatycznych Irlandczyków i Francuzkę - wspomina. - Postanowiliśmy zgłosić się razem. Ustaliliśmy, że będziemy badać, jaki wpływ ma mikrograwitacja na ludzkie komórki kostne.
Złożyli wstępny projekt w ESA i - ku swojej radości - zostali zakwalifikowani. Oprócz nich w tegorocznym programie miało wziąć udział jeszcze 29 innych drużyn. Jedną z nich tworzyli studenci z Gdańska.
Wyhodowania kolonii komórek potrzebnych do eksperymentu podjęli się Irlandczycy. Po raz drugi cała grupa spotkała się w kwietniu w Holandii, gdzie opracowali szczegóły i podzielili obowiązki.

Nie moje ciało

ZA CO PŁACI ESA?

  • za lot
  • dwa posiłki dziennie
  • zakwaterowanie
  • 12 lipca przyjechali do Bordeaux we Francji. Wszyscy mieli przy sobie wyniki badań: podstawowych (krwi, moczu i RTG płuc) oraz takich, które muszą przejść osoby starający się o licencję prywatnego pilota. Wszystkie trzeba było zrobić na własny koszt - w sumie wyszło około 350 zł.
    - Pierwsze dni zeszły nam na przygotowaniach do eksperymentu - opowiada Ania. - Musieliśmy zbudować specjalny pojemnik na nasze próbki, a potem dobrze go przymocować w samolocie, aby w stanie nieważkości nie unosił się.
    Potem był pierwszy lot próbny. - Astronauta, który leciał z nami powiedział, jak się mamy zachowywać w momencie gdy wejdziemy w stan nieważkości - mówi Ania. - Jednak to, co przeżyłam nie miało nic wspólnego z tym, co sobie wyobrażałam. Mózg po prostu nie jest przygotowany na takie przeżycie. Miałam wrażenie, jakby ktoś mi zabrał moje ciało. I te osoby latające koło mnie... wiszące pod sufitem, wywracające fikołki. To było fantastyczne!

    Komórki sobie leżały

    ZA CO PŁACI STUDENT?

  • dojazd do Bordeaux we Francji, gdzie odbywają się loty
  • swoje badania
  • materiały do przygotowania eksperymentu
    Ale, uwaga! Możesz starać się o dofinansowanie ze swojej uczelni, lub stowarzyszeń naukowych w kraju i za granicą, a także w samej ESA.
  • Główny lot odbył się pięć dni po przyjeździe. W ciągu trzech godzin samolot wchodził w stan mikrograwitacji aż 31 razy! Każdy z nich trwał około 20 sekund. Ania przyznaje, że po kilku parabolach źle się poczuła i musiała położyć się płasko. Ale przynajmniej nie cierpiała, jak inni, na silną chorobę morską.
    Przy drugim locie zabawy było mniej, bo każde 20 sekund stanu nieważkości studenci musieli wykorzystać na eksperyment, który przygotowali. Sprawdzali np. lot piłeczek w stanie mikrograwitacji, czy jej wpływ na oko ludzkie, ostrość widzenia.
    - My byliśmy w komfortowej sytuacji, bo prawie nic nie musieliśmy robić - mówi Ania. - Nasze kolonie komórek spokojnie leżały sobie w pojemniku, a my jedynie je odżywialiśmy.

    Teraz na orbitę

    CHCESZ WZIĄĆ UDZIAŁ W PROGRAMIE ESA?

    Musisz być studentem studiów magisterskich, niekoniecznie astronomii czy fizyki i mieć 18-27 lat. Szczegóły na temat programu znajdziesz na stronie: www.estec.esa.nl/outreach/parabolic. Tam także znajduje się formularz rejestracyjny on-line, który musisz wypełnić. Z reguły termin składania podań upływa na początku każdego roku. W tym roku trzeba to było zrobić do 30 stycznia. Do tego dnia musisz mieć także wstępny projekt eksperymentu.

    Teraz grupa Ani czeka na wyniki doświadczenia. Po locie komórki zostały zamrożone i zawiezione na uniwersytet, na którym studiują Mark i Stephen, koledzy z jej zespołu.
    Czekają też na opinię naukowców ESA. - Z wszystkich studenckich eksperymentów wybierają dwa, ich zdaniem najciekawsze i najpożyteczniejsze - wyjaśnia młoda zbąszynianka. - Zwycięzcy polecą z eksperymentem na orbitę.
    Czy jej grupa ma szansę? - Cień nadziei jest - twierdzi Ania. - Nasz eksperyment zainteresował naukowców - biologów i lekarzy. Być może jego wyniki pomogą w przyszłości w walce z osteoporozą.

    Dołącz do nas na Facebooku!

    Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

    Polub nas na Facebooku!

    Kontakt z redakcją

    Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

    Napisz do nas!

    Komentarze

    Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

    Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

    Podaj powód zgłoszenia

    Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
    Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
    Dodaj ogłoszenie