Poszli mu na rękę

Beata Bielecka
Gmina pozwoliła na rozbudowę budynku należącego do słubickiego przedsiębiorcy. O zgodę sąsiada Józefa Kwiatkowskiego nikt jednak nie pytał, choć obiekt przylega bezpośrednio do jego działki. Teraz właściciele się sądzą.

Chodzi o budynek usługowo - mieszkalny przy ul. Wojska Polskiego. Przylega on bezpośrednio do działki J. Kwiatkowskiego. Rok temu został rozbudowany.

Poszli mu na rękę

Zgodnie z przepisami na granicy działki można postawić obiekt tylko wtedy, gdy zgodzi się na to sąsiad. - Mnie nikt nie pytał o zdanie - mówi J. Kwiatkowski. Winą za całe zamieszanie obarcza jednak Urząd Miejski. Były wiceburmistrz Edward Ch. (stracił niedawno stanowisko z powodu zarzutu o korupcję) podpisał pozwolenie na budowę bez zgody J. Kwiatkowskiego. - Niedługo potem zmieniały się przepisy. Po tym terminie wydawanie pozwoleń na budowę przejmowały starostwa i wtedy tej zgody by nie było - uważa Kwiatkowski.
Niestety, nie udało nam się porozmawiać z Edwardem Ch. Jego telefon milczy. Na prośby o kontakt od kilku tygodni nie odpowiada też właściciel rozbudowanego obiektu. Sprawy nie chce również komentować burmistrz Ryszard Bodziacki.

Złamali przepisy

J. Kwiatkowski odwołał się od decyzji o pozwoleniu na budowę do wojewody. W lutym tego roku dostał odpowiedź: ,,Decyzja burmistrza została wydana z rażącym naruszeniem przepisów budowlanych’’.
Jego sąsiad jednak odbił piłeczkę i poskarżył się Głównemu Inspektorowi Nadzoru Budowlanego w Warszawie. Argumentował m.in., że chodzi tylko o rozbudowę już istniejącego obiektu. Warszawa podtrzymała stanowisko wojewody. Teraz sprawa jest w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Wyrok ma zapaść prawdopodobnie we wrześniu.
- Jeżeli NSA utrzyma dotychczasowe postanowienia, to będę miał dwa wyjścia: zalegalizować tę budowę lub wydać nakaz rozbiórki - mówi powiatowy inspektor nadzoru budowlanego Jan Gielement. Przyznaje, że jest skłonny zalegalizować obiekt, mimo że decyzja gminy została wydana z naruszeniem prawa budowlanego. - Inwestor nie może jednak płacić za grzechy urzędu, bo nie musi się znać na przepisach - uzasadnia.
J. Kwiatkowski jest oburzony: - Dlaczego ja mam płacić za błędy urzędu? Z powodu rozbudowy obiektu moja działka straciła na wartości. Ponadto gdybym ja chciał ją teraz zabudować, musiałbym odsunąć budynek o 4 m! - mówi.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.