Poważne kłopoty lubuskich himalaistów (zdjęcia)

(roch)
Komplikują się losy wyprawy lubuskich himalaistów.
Komplikują się losy wyprawy lubuskich himalaistów. fot. archiwym wyprawy
Jeden z himalaistów Grzegorz Kukurowski jest poważnie osłabiony. Z drugim - Jarosławem Skowronem nie ma kontaktu.

[galeria_glowna]
Komplikują się losy gorzowsko-barlineckiej wyprawy w Himalajach. Członkowie Speleoklubu Gawra planowali zdobycie liczącego 6,4 tys. szczytu Cholatse w samym sercu Gór Najwyższych. Maleńka ekipa od początku współdziała z większą, czteroosobową wyprawą warszawską.

Wszystko dotąd układało się dobrze. Obie ekipy dotarły bez problemów do bazy we wsi Dzonghla na wysokości 4,9 tys. m. I tu zaczął się dramat. Poważanie zasłabł szef warszawskiej ekipy Jakub Radziejowski, który nie zaaklimatyzował się do wysokości. Jego stan na tyle się pogarszał, że zapadła decyzja o zniesieniu go niżej.

W ekipie ratunkowej uczestniczył Grzegorz Kukurowski. Nieprzytomnego warszawiaka znosił wraz z innymi himalaistami nocą wąską górska ścieżką przy latarce. Zdążyli w ostatniej chwili. Lekarze w wsi Pheriche leżącej 600 m niżej stwierdzili u warszawiaka początki obrzęku płuc i mózgu. Potrzebna była ewakuacja śmigłowcem do Kathmandu. Potem ekipa wróciła do bazy.
I tu zaczęły się problemy ze zdrowiem Grzegorza Kukurowskiego. Musiał zejść niżej. Jarosław Skowron, który czuł się dobrze, wyruszył samotnie w góry. Kukrowski, choć osłabiony, wraca do bazy, ale nie ma kontaktu ze Skowronem.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie