Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Pożar domu w Czarnowie. Mężczyzna żyje w spalonym budynku. Bez dachu, wody i prądu. "Jakoś sobie radzę"

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz
W miejscu otworu na okno znajduje się prowizoryczne przykrycie - eternit i folia.
W miejscu otworu na okno znajduje się prowizoryczne przykrycie - eternit i folia. Anna Moyseowicz
Bez prądu i wody, a nawet dachu nad głową. Tak żyje pan Kazimierz, któremu miesiąc przed świętami pożar strawił część domu w Czarnowie (pow. słubicki). Obecnie trwa zbiórka pieniędzy na remont.

Pożar w Czarnowie. Cały budynek zniszczony

Kazimierz Pakos, jedyny mieszkaniec domu, był w kuchni, kiedy zauważył ogień wydobywający się z kotłowni. Próbował ugasić go wodą. - To nic nie dało. Pobiegłem do sąsiada, żeby wezwał straż, ale ogień zdążył już zająć schody - relacjonuje mężczyzna, wskazując na miejsce obok resztek pieca, gdzie obecnie znajduje się drabina, ale po schodach nie ma już ani śladu. Spłonęła połowa dachu, jednak prawie cały budynek został zniszczony na skutek akcji gaśniczej.

Pożar domu w Czarnowie. Mężczyzna żyje w spalonym budynku. Bez dachu, wody i prądu. [/quot/]Jakoś sobie radzę[/quot/]
Panu Kazimierzowi pomaga jego brat Edward. Anna Moyseowicz

"Ucho sobie przypiekłem i rękę trochę oparzyłem, ale nic to!"

Z zewnątrz dom wygląda na niezamieszkały, bo trudno uwierzyć, by ktoś mógł żyć w takich warunkach. Na połowie dachu widoczny jest sczerniały szkielet domu - z pokrycia nic nie zostało. Druga połowa jest niedbale przykryta folią, którą w kilku miejscach zerwał wiatr. Z brudnych od sadzy ścian odpada tynk, a w kilku oknach brakuje szyb. W powietrzu czuć zapach spalenizny. Oznaką życia są rozszczekane psy, które podbiegają przywitać tego, kto odważy się podejść bliżej metalowego ogrodzenia.

- Proszę wejść, zobaczyć jak to strasznie wygląda! - zachęca jeden z mieszkańców Czarnowa, znajomy pana Kazimierza, który zaangażował się w sprawę spalonego domu. To właśnie on zadzwonił do naszej redakcji z prośbą o interwencję. Mężczyzna zwraca uwagę na potrzebną pomoc, gospodarz domu opowiada, co się stało i jakie są szkody. Na stwierdzenie, że dobrze, że nikt w pożarze nie ucierpiał, od niechcenia mówi: - Ucho sobie przypiekłem i rękę trochę oparzyłem, ale nic to!

W miejscu otworu na okno znajduje się prowizoryczne przykrycie - eternit i folia.

Pożar domu w Czarnowie. Mężczyzna żyje w spalonym budynku. B...

Cegły ledwo się trzymają

Przypatrując się dłużej odsłoniętemu kominowi, można zauważyć, że z końca leci strużka dymu. - Muszę tutaj palić, bo co niby mam zrobić? Mam taką małą westfalkę i podkładam tam drewna - odpowiada pan Kazimierz na pytanie o użytek komina. Na końcu tego przewodu kominowego jednak nie znajduje się tylko wyżej wspomniana westfalka, ale także piec, od którego zaczął się pożar.

- Niech pani zobaczy, to była taka temperatura, że te cegły na kominie ledwo się trzymają - dodaje mężczyzna. Trudno jednak mu się dziwić - mała westfalka ledwo ogrzewa jedyne używane w domu pomieszczenie. Gdyby nie ona, temperatura w środku byłaby taka sama, jak na zewnątrz.

Dziura w suficie

Obecnie pomieszczenie spełnia funkcję pokoju dziennego, sypialni, jadalni i schronienia dla przygarniętych psów. Jednak pokój, choć może dawać poczucie schronienia, nie jest bezpieczny. Podczas akcji gaśniczej sufit został zalany i w każdej chwili grozi zawaleniem. Ponadto na tej części domu dach nie został osłonięty folią.

W jednej ze ścian z dziury wystają cegły, zaś z dziury w suficie, głębszej i wyglądającej bardziej niebezpiecznie, wystaje słoma.
W jednej ze ścian z dziury wystają cegły, zaś z dziury w suficie, głębszej i wyglądającej bardziej niebezpiecznie, wystaje słoma. Anna Moyseowicz

- Nawet myślałem, żeby to przykryć, ale wtedy nie byłoby dostępu powietrza i by nie schło - tłumaczy mężczyzna. - Usłyszałem, że mam spać w drugiej części domu! No niech Pani zobaczy! - wzburza się. Druga część budynku, ta z folią na dachu, ma osobne drzwi wejściowe. Jednak tam warunki są jeszcze gorsze, jest zimno. To przez brak szyb w oknie, w tym miejscu znajduje się prowizoryczne przykrycie - eternit i folia, które nawet nie zasłaniają całego otworu. W jednej ze ścian z dziury wystają cegły, zaś z dziury w suficie, głębszej i wyglądającej bardziej niebezpiecznie, wystaje słoma. Ponadto w całym budynku nie ma ani bieżącej wody, ani prądu.

Pomagamy, na ile możemy

Teresa Bełczącka, pracownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Górzycy, komentuje sytuację: - Od nas pan Kazimierz ma cały czas wsparcie finansowe, dowoziliśmy i wciąż dowozimy mu żywność. Niestety, nie wyraził zgody, aby umieścić go w lokalu zastępczym. Martwiliśmy się, żeby w czasie tych mrozów nic mu się nie stało.

Rzeczywiście, ze strony OPS widoczne jest zaangażowanie. Po interwencji Gazety Lubuskiej udało się zorganizować panu Kazimierzowi obiady ze stołówki szkolnej, które już od dziś są do niego dowożone. - Cały czas monitorujemy sytuację, pomagamy, na ile możemy. Dostarczamy żywność, ubrania, także wspieramy finansowo. Już w dniu pożaru byliśmy na miejscu. Pan Kaziemierz obecnie nie ma żadnych dochodów, choć do czasu pożaru nie korzystał z naszej pomocy, dorabiał sobie, poza tym pomagał mu jego brat - dodaje Bełczącka.

Teresa Bełczącka, pracownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Górzycy, komentuje sytuację - Od nas Pan Kazimierz ma cały czas wsparcie.
Teresa Bełczącka, pracownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Górzycy, komentuje sytuację - Od nas Pan Kazimierz ma cały czas wsparcie. Anna Moyseowicz

Co chwila wymówki

Mężczyzna oraz jego znajomi zaangażowani w sprawę mają żal do gminy o zwlekanie z rozpoczęciem remontu. - Najpierw wójt mówi, że zaczną prace w poniedziałek, potem mówi o kolejnym tygodniu i kolejnym! Co chwila jakieś wymówki! - zgodnie komentują.

Wójt Robert Stolarski odpiera atak, odpowiadając: - To albo przekłamanie, albo brak wiedzy. Ktoś, kto nie ma pojęcia inwestycyjnego, sądzi, że jeśli jednego dnia ekipa ogląda budynek, drugiego rozpoczyna prace. Jednak ten cały cykl trwa dłużej, niż się wydaje.

Stolarski tłumaczy, że okres końca i początku roku jest szczególnym czasem: - Firmy mają swoje zlecenia. Znaleźć firmę, która mogłaby "wejść" w danym momencie, jest trudno.

Ostatecznie wójtowi udało się znaleźć wykonawcę i wynegocjować odpowiednie warunki finansowe. Jednak pojawił się dodatkowy problem - kwarantanna pracowników firmy remontowej. Stąd, według gminy, wynikłe opóźnienia.

Zaczynamy remont dachu

- My, jako gmina, założyliśmy poprzez polsko-niemieckie stowarzyszenie Humanitas konto dla pana Kazimierza, gdzie można wpłacać pieniążki na remont - objaśnia Stolarski. Do tej pory podczas zbiórki udało zebrać się 20 tysięcy złotych, za które kupiono niezbędne materiały. W tej cenie ma zostać odremontowana mniej zniszczona część domu - wyremontowany dach, założona instalacja elektryczna, zainstalowany piec i zagruntowane oraz pomalowane ściany.

- Osobiście jestem zaangażowany w pozyskiwanie osób, które zechciałyby wesprzeć ten remont, dzięki temu udało nam się zebrać pieniądze, także mamy asortyment na pierwsze prace remontowe. Czekamy na firmę, która miałaby rozpocząć prace na dachu. Z tego co mówił jej właściciel, ma to być już jutro - mówił w poniedziałek (25 stycznia) wójt.

Radzę sobie, jestem już przyzwyczajony

A jak pan Kazimierz sobie radzi bez wody i prądu, na dodatek w tak zimnym czasie jak ostatni miesiąc? - Radzę sobie, już jestem przyzwyczajony do takich warunków. Człowiek ma ręce i nogi, daje sobie radę - próbuje żartować. Panu Kazimierzowi pomaga jeden z braci, który dobitnie stwierdza: - Brat wegetuje. No jak człowieka zostawić w takiej sytuacji? Tak nie można!

Obydwaj mężczyźni skromnie stwierdzają, że najważniejszy w domu jest dach - marzenie pana Kazimierza. Przy pożegnaniu mężczyzna patrzy na front swojego domu, który płonął równo miesiąc przed Wigilią Bożego Narodzenia. - No, te święta spędziłem tutaj... - mówi.

Można wesprzeć zbiórkę

Panu Kazimierzowi można pomóc poprzez dostarczenie rzeczy, które mogą być użyteczne w domu po remoncie, jak meble, sprzęt AGD lub pościel. Przydatne będą również materiały budowlane. Artykuły należy zostawić w świetlicy w Czarnowie, po kontakcie telefonicznym z sołtysem. Warto także wesprzeć zbiórkę finansową, wpłacając pieniądze na konto polsko-niemieckiego stowarzyszenia Humanitas:
BS w Ośnie Lubuskim Oddział w Górzycy nr:
46 8369 0008 0063 5244 2000 0070
koniecznie z dopiskiem: DLA POGORZELCA Z CZARNOWA.

od 7 lat
Wideo

Tadeusz Płużański - Dlaczego warto pielęgnować pamięć o wyklętych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska