MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Praca w ramach

MAREK BIAŁOWĄS
Produkująca plastikowe okna spółka Elwiz ma dużo zamówień. W planach jest uruchomienie trzeciej zmiany.
Produkująca plastikowe okna spółka Elwiz ma dużo zamówień. W planach jest uruchomienie trzeciej zmiany. TOMASZ GAWAŁKIEWICZ
Dwaj młodzi ludzie w poszukiwaniu zajęcia trafili do firmy w Płotach koło Czerwieńska. Pracowali tydzień. Siódmego dnia szef produkcji odprawił ich z kwitkiem. Bez wypłaty.

O tym, że spółka Elwiz poszukuje ludzi do pracy Łukasz Lisowski i Bartosz Pawlak dowiedzieli się od znajomego. W Płotach zjawili się w poniedziałek 7 marca.
- Przyjął nas jakiś pan, nie przedstawił się, to był chyba kierownik - mówi Bartosz P. Kierownik powiedział, że wszystkich sprawdzi jak pracujemy i na koniec dnia powie komu da zajęcie.

Praca w ramach

Rozpoczęli pracę o godz. 7.00. Ich zadaniem było składanie okien plastikowych. Po 10 godzinach pracy usłyszeli, żeby przyszli jutro.
- Szef powiedział nam, że następnego dnia wskaże, kto zostanie w firmie. Nie było mowy o naszym wynagrodzeniu, a my baliśmy się pytać, żeby z nas nie zrezygnował - powiedział Łukasz Lisowski.
Kandydaci do etatu pracowali tak cały tydzień od 8 do 12 godzin dziennie. - W piątek mieliśmy dostać umowy o pracę. Jednak tego dnia około południa usłyszeliśmy, że zadania wykonujemy dobrze, jednak pracujemy zbyt wolno. Podziękowano nam za pracę, ale nie dostaliśmy za nią pieniędzy - mówi Łukasz L. - W ciągu tygodnia zrobiliśmy około 200 okien. Kierownik na odchodnym powiedział nam tylko, że nabraliśmy doświadczenia, a firma nie straciła.
- Wszyscy, którzy tego dnia przyszli do pracy wiedzieli, że pracują za darmo. To miała być forma przeszkolenia. Przez tydzień miałem sprawdzić, kto nadaje się do pracy u nas - tłumaczy kierownik produkcji Elwiz Maciej Łazar. - W piątek powiedziałem, kto u nas zostaje. Łukasz Lisowski nie powiedział nam, że ma kłopoty ze wzrokiem.
Przedstawiciele spółki tłumaczą, że nie mogli przyjąć wszystkich chętnych, którzy się do nich zgłosili, postanowili więc wybrać najlepszych. Firma się rozwija. Praca odbywa się na dwie zmiany, a w planach jest uruchomienie trzeciej.
- Ci, którzy nie zostali przyjęci otrzymali po 50 zł za dojazdy. Dwaj chłopcy w piątek szybko wyszli, nie zgłosili się do biura po pieniądze - opisuje prezes spółki Anna Piosik.
- Nie było mowy o żadnych pieniądzach. Nie wiedziałem, że mam pracować za darmo - twierdzi chłopiec. - Pracowaliś-my ciężko, zwodzono nas, że dostaniemy umowę.
Prezes spółki tłumaczy, że nikogo nie chciała oszukać. - Przecież nie przyjęliśmy nikogo w ich miejsce - mówi. Wycofałam nawet ogłoszenie, że poszukujemy pracowników, bo zgłaszali się ciągle nowi ludzie.

Pieniądze się należą

- Ludziom tym należy się wynagrodzenie - mówi Ewa Milczyńska z Państwowej Inspekcji Pracy w Zielonej Górze. - Pracownicy ci mogą wystąpić z pozwem o zapłatę do sądu. Bo również ustna umowa jest obowiązująca. Jeżeli była to umowa o pracę, a nie np. umowa zlecenie, to określenie warunków i podpisanie takiej umowy powinno nastąpić w dniu rozpoczęcia pracy.
Poszkodowani mogą zgłosić się do inspekcji pracy lub oddziału kontroli legalności zatrudnienia w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim.
- Wtedy nasze dwie instytucje mogą wspólnie skontrolować firmę - dowiedziała się ,,GL'' w LUW.
Wprawdzie oferta pracy w spółce z Płot była na tablicy informacyjnej zielonogórskiego pośredniaka, jednak urząd pracy nie ponosi za nią odpowiedzialności.
- To nauczka dla wszystkich - mówi E. Milczyńska. - Przed rozpoczęciem pracy wszyscy muszą dokładnie ustalić warunki z pracodawcą!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska