MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Prezydenci zatrzymani i wypuszczeni

Piotr Jędzura, Alicja Bogiel
Godz. 14.10. Były wiceprezydent Zenon B. jest przeprowadzany z budynku prokuratury do komendy policji.
Godz. 14.10. Były wiceprezydent Zenon B. jest przeprowadzany z budynku prokuratury do komendy policji. fot. Mariusz Kapała
Zygmunt L., radny miejski i szef klubu radnych SLD oraz Zenon B, prezes Agencji Rozwoju Regionalnego podejrzani są o działanie na szkodę miasta

Przez nich miasto straciło miliony. W latach 1998-2002 rządzili Zieloną Górą jako prezydenci.

Wczoraj wczesnym rankiem policja wyprowadziła z mieszkań byłego prezydenta Zygmunta L. i jego zastępcę Zenona B. Około południa usłyszeli zarzuty. Prokuratura uważa, że w latach 2001-2002 sprzedali miejską ziemię, tzw. Spalony Las przy trasie wylotowej z Zielonej Góry na Poznań, po zaniżonej cenie. Tym samym działali na szkodę miasta. Sprawa dotyczy dwóch działek w strefie aktywności gospodarczej na obrzeżach miasta.

Straty na milion
Sprzedaż gruntu według prokuratury wyglądała tak. Najpierw odbyły się nieudane przetargi. Potem zarząd miasta (w jego skład wchodzili obaj zatrzymani) zdecydował o uzbrojeniu terenu, a więc wydano na to miejskie pieniądze. Zmieniono też jego przeznaczenie. Skutek był tak, że cena nieruchomości wzrosła. Mimo to została sprzedana po niższej cenie, tej sprzed przekształcenia.

- Tani grunt kupiła od miasta pewna firma za ponad milion złotych. Potem sprzedała go innemu inwestorowi, ale po dużo wyższej cenie, bo za 6 mln zł! - mówi Andrzej Kulesza z zespołu prasowego lubuskiej policji.

Pierwsi o tym pisaliśmy

O cichej sprzedaży terenów w strefie gospodarczej pisaliśmy już w grudniu 2002 roku. Rok wcześniej Zenon B. mówił nam, że ziemia na tzw. "spalonym lesie" warta może być 30 zł za mkw. Tymczasem dwie działki - 4 i 8 ha - miasto sprzedało w listopadzie 2002 r. po 13,7 zł za mkw (większą) i mniejszą za 16,3 zł za mkw. Jak tłumaczyli ówcześni prezydenci, wcześniej ogłoszono po dwa przetargi na ziemię i nikt się nie zgłosił.

- Zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych po nie rozstrzygniętych przetargach przystąpiliśmy więc do negocjacji - tłumaczył "Gazecie Lubuskiej" Zenon B. To właśnie te okoliczności sprzedaży wzbudziły podejrzenia prokuratury.

Ale są też inne dziwne sprawy związane z ziemią kupioną przez Fast, a potem odsprzedaną Makro. Radni w poprzedniej kadencji (2002-2006) zawiadomili o nich prokuraturę. Ich zdaniem dziwne było, że na działce o przeznaczeniu inwestycyjnym stanął ostatecznie wielki handel, a miasto wydało pozwolenie na budowę obiektu wielkopowierzchniowego. Gdy na sesji ustalano dla tego terenu przeznaczenie handlowe, tłumaczono radnym, że po to, aby producenci ze strefy mogli sprzedawać swoje towary.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, tylko na tej działce mogły stanąć hale o wysokości wymaganej przez handel. Na miejskich terenach już nie było takiej możliwości. O tych wątpliwościach, głównie lewicowi radni, powiadomili prokuraturę, nie podejrzewali pewnie, że to ich koledzy trafią "na dołek", gdy prokuratura zacznie sprawdzać losy tego terenu i inwestycji.

Najwyższa Izba Kontroli zarzuciła też urzędnikom miejskim, że nie pobrali opłaty adiacenckiej za uzbrojenie tego terenu. Dopiero w tym roku miasto naliczyło Makro 1,8 mln zł.

ABW też śledzi

Śledztwo ma ustalić czy były prezydent i wiceprezydent celowo sprzedali taniej, dużo droższą ziemię. Prokuratura na razie nie sprawdza innych transakcji zawieranych przez byłych prezydentów. Ale są chyba na celowniku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zielonogórski magistrat poprosił przewodniczącego rady miasta Adama Urbaniaka, aby przekazał do urzędu projekt uchwały w sprawie planu zagospodarowania przestrzennego Dąbrówki, gdzie dziś stoi hipermarket Carrefouru. - Magistrat poinformował, że druk potrzebny jest ABW - mówi Urbaniak. - Ta sprawa dotyczy decyzji radnych poprzedniej kadencji.

Weszli im na majątek

Byli prezydenci miasta mogli przebywać w celi do 48 godzin od zatrzymania. Wyszli z prokuratury tuż po godz. 19.00. Czy to znaczy, że są niewinni? - Nic podobnego - tłumaczy rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej Kazimierz Rubaszewski. - To znaczy, że prokuratura wykonała zaplanowane czynności i cel zatrzymania został zrealizowany. Czyli obaj panowie zostali przesłuchani i dokonano zabezpieczeń majątkowych na ich mieniu. Śledztwo będzie trwało dalej.

Jednak - jak mówi się nieoficjalnie - podczas przesłuchania nie stwierdzono faktów na tyle sensacyjnych, aby uzasadniały wniosek o areszt.
Śledztwo pod nadzorem prokuratury prowadziła lubuska policja. Trwało od listopada ubiegłego roku. Zygmuntowi L. i Zenonowi B. grozi kara do nawet 10 lat więzienia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska