Prezydent Macron, wybór mniejszego zła

Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polski”
Nowym prezydentem Francji jest Emmanuel Macron. Z punktu widzenia polskich interesów w Europie to pewnie lepiej, że na czele V Republiki nie stoi przyjaciółka Władimira Putina, Marine Le Pen. Choć nie mieliśmy zbyt wielu powodów, żeby mocno zaciskać kciuki za Macrona, jednak jest to korzystniejszy wybór, choć z rodzaju wyborów mniejszego zła.

Co jest dla nas problemem? Pomijając, że nazwanie przez Macrona polskiego rządu „reżimem” jest nie tylko grubiaństwem, ale też manipulacją, to jego wybór oznacza również kłopot dla Polski i Unii Europejskiej. Przede wszystkim dlatego, że podważył on zasadę wspólnego rynku, jeden z najważniejszych fundamentów Unii. Macron na użytek kampanii wyborczej znów straszył Polakami, w rytm melodii, którą już dobrze znamy z czasów wchodzenia Polski do Unii Europejskiej i refrenu o „polskim hydrauliku”. Atakując przed II turą wyborów swobodę przepływu pracowników, zarzucając nam „dumping socjalny” i „wygrywanie różnic w systemie podatkowym” i wreszcie zapowiadając, że po wyborze zażąda sankcji wobec Polski, Macron otwiera butelkę z dżinem. Po zapowiedziach stworzenia dwóch budżetów Unii Europejskiej, czyli jednego dla krajów strefy euro, a drugiego dla pozostałych, tych nie należących do strefy, to kolejny gest w kierunku rozbicia zjednoczonej Europy na Unię dwóch prędkości. Ani nie służy to Unii Europejskiej, której flagą tak mocno Macron wymachiwał w kampanii wyborczej, ani nie buduje to stabilności i przewidywalności co do przyszłości samej Unii. A właśnie z punktu widzenia Polski jest wielce niepokojące. Dlatego, bombastyczne oceny w rodzaju, że wybór Macrona jest opowiedzeniem się Francuzów za silną, zjednoczoną Europą, są mocno naiwne.

Bo nie jest to Europa w kształcie, jaki znamy. Na szczęście, politycy wciąż bardzo często jedno mówią w kampanii wyborczej, a później prowadzą politykę opartą na realiach.

Niemniej, pierwsze z dwóch najpoważniejszych wydarzeń tego roku, przesądzających o przyszłej architekturze Unii Europejskiej na najbliższe lata, dokonał się zgodnie z przewidywaniami. Drugim wydarzeniem będą jesienne wybory w Niemczech. Jeśli wygra je zgodnie z przewidywaniami Angela Merkel, kierunek dla Europy będzie wyznaczać tandem Merkel-Macron. I pewne jest, że pierwsze skrzypce w tym duecie będzie grać jak zwykle kanclerz Niemiec. Macron już na wejściu jest słabszym partnerem. Od polskiego rządu taka architektura w Europie, będzie wymagać dużego pragmatyzmu, powiedzmy szczerze, większego niż ten, prezentowany dotychczas. Naszym strategicznym celem powinno być uczestniczenie w osi Berlin-Paryż, przynajmniej odtworzenie silnego formatu trójkąta Weimarskiego, który dziś wydaje się martwy. Uczestniczenie w nim jako pełnoprawny partner. Naszą szansą mogłaby być gra z Francją, choćby po to, żeby pani Merkel miała w Europie mocną przeciwwagę. Do tego jednak daleka droga, która wiedzie z pewnością przez poprawę stosunków polsko-francuskich.

AIP/x-news

Wideo

Materiał oryginalny: Prezydent Macron, wybór mniejszego zła - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

v
vonLump
Wykopać w kosmos polityków, kapitalistów, prawników, gangsterów, feministki z całą patologią kapitalistycznej demokracji i poprawności ! Będzie wreszcie w miarę normalnie.
Dodaj ogłoszenie