Produkcja wołowiny, drobiu i wieprzowiny ucierpi. Coś trzeba jeść, ale skutki ograniczeń odchudzą portfele rolników

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Kolejne obostrzenia w związku pandemią, dotkną nie tylko właścicieli hoteli czy lokali gastronomicznych, ale także gospodarstw produkujących wołowinę, wieprzowinę, czy drób.

Jak przechowywać pieczywo, aby dłużej zachowało świeżość

- Na szczęście nie mamy brojlerów, bo teraz straty by tylko nam rosły - mówi Paweł Tylka, który jest właścicielem kurników w pow. inowrocławskim. - Mamy stado reprodukcyjne, ale właściwie to w czasie pandemii wszyscy drobiarze dokładają do produkcji.

Koronawirus obniża ceny mięsa, grypa ptaków podnosi ceny jaj

- Trwa fatalna passa producentów mięsa drobiowego, a w szczególności brojlerów kurzych - twierdzi Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. - Niestety, powrót do obostrzeń „covidowych” znów wstrzymuje sprzedaż w sektorze HoReCa (obejmuje sektor hotelarski i gastronomiczny - przyp. red.).

Jego zdaniem prognozy dla branży drobiarskiej są złe: - W szczególności dla tych hodowców, którzy pracują na wolnym rynku, bez kontraktów - dodaje Piotr Lisiecki.

Najbardziej pesymistyczne prognozy zakładają spadek ceny za kilogram brojlera w wadze żywej nawet poniżej 2 złotych. - A to może oznaczać dla niektórych producentów definitywne wypadnięcie z rynku, no bo jak długo można dokładać? - uważa.

W przypadku średniej wielkości produkcji mięsa drobiowego granica opłacalności wynosi mniej więcej 2,60 zł/kg brojlera.
Piotr Lisiecki dodaje, że w ostatnim tygodniu zauważalny był trend rosnącego popytu na jaja konsumpcyjne, który jest efektem występowania grypy ptaków w Europie Zachodniej. - W tej sytuacji przetwórstwo stara się uzupełnić stany magazynowe przed zbliżającymi się świętami - wyjaśnił prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Tuczniki tanie, bydło wciąż w kiepskiej cenie

- Bardzo tanie są także świnie i bydło - mówi Ryszard Kierzek, prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, który jest producentem wieprzowiny. - Jeśli cena za kilogram tucznika w wadze żywej nie przekracza czterech złotych, to są to kpiny z rolników!
W minionym tygodniu - jak wynika z notowań Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie - za kilogram tucznika (kl. 1 w wadze żywej) płacono od 3,60 zł do 4,10 zł.

Z kolei za byki w kl. 1 oferowano sprzedającym 5,60-7 zł. Wciąż znacznie tańsze niż np. w lipcu br. są cielęta o wadze 50-80 kg), które są wyceniane na ok. 900 zł (w lipcu było to 1300-1400 zł).

Zdaniem rolników stawki najbardziej zbija niepewność jutra. - Jeśli ktoś, kto zajmuje się np. organizacją wesel dowiaduje się o kolejnych obostrzeniach z dnia na dzień, to taki chaos nikomu nie pomaga - dodaje Ryszard Kierzek. - Tracą na tym także rolnicy, choć niektórym się wydaje, że producenci żywności nie będą poszkodowani, bo przecież coś trzeba jeść.

- Pewnie ta trudna sytuacja potrwa do wiosny - uważa Paweł Tylka. - Ale mam nadzieję, że potem będzie lepiej. Samochód czasami też się psuje i musimy zainwestować w jego naprawę ale potem przez np. dwa lata jeździ on bez napraw. Mam nadzieję, że tak będzie także z produkcją żywności i kiedyś nastaną lepsze czasy.

Wideo

Materiał oryginalny: Produkcja wołowiny, drobiu i wieprzowiny ucierpi. Coś trzeba jeść, ale skutki ograniczeń odchudzą portfele rolników - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie