Prokuratura o porodówce na Chałubińskiego: Straszny i smutny...

    Prokuratura o porodówce na Chałubińskiego: Straszny i smutny obraz. Publiczny szpital traktowany jak prywatna klinika

    Zdjęcie autora materiału

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wrocławska Prokuratura Okręgowa ostro o wrocławskiej klinice ginekologii na ul. Chałubińskiego: straszny i smutny obraz
    1/4
    przejdź do galerii

    Wrocławska Prokuratura Okręgowa ostro o wrocławskiej klinice ginekologii na ul. Chałubińskiego: straszny i smutny obraz
    ©Pawel Relikowski / Polska Press

    Wrocławska prokuratura okręgowa ostro o wrocławskiej klinice ginekologii na ul. Chałubińskiego: straszny i smutny obraz. Antagonizmy pomiędzy lekarzami, państwowy szpital traktowany jak prywatna klinika a wszystko to „przekłada się na jakość udzielanego świadczenia”.
    Taki komentarz znaleźliśmy w uzasadnieniu aktu oskarżenia dwóch profesorów z tej kliniki. Marianowi G. oskarżenie zarzuca medyczny błąd a Andrzejowi K. brak nadzoru nad przebiegiem leczenia pacjentki Aliny O. Przez dwa lata walczyła z bardzo poważnymi powikłaniami po operacji na Chałubińskiego. „Wszystko to wywróciło mi życie do góry nogami, straciłam pracę, leczę się na depresję, jestem okaleczona” - mówiła w prokuraturze.

    CZYTAJ WIĘCEJ O TEJ SPRAWIE : ZNANI GINEKOLODZY POPEŁNILI BŁĄD



    W uzasadnieniu aktu oskarżenia, dotyczącego funkcjonowania porodówki w latach 2011-2013, prokuratura zwraca uwagę na linię obrony, która m.in. polega na „przerzucaniu się odpowiedzialnością i winą oraz na „podważaniu kompetencji”.„Na kanwie niniejszej sprawy wyłania się straszny a zarazem smutny obraz ukazujący jak antagonizmy i niechęć pomiędzy lekarzami publicznego ośrodka zdrowia (…) oraz traktowanie publicznego szpitala jak prywatnej kliniki przekłada się na jakość udzielanego świadczenia” - czytamy w uzasadnieniu aktu oskarżenia profesorów.

    Przytaczane są zeznania pokrzywdzonej pacjentki i jej opowieść jak to na oddziale nikt się nie interesował pacjentkami profesora G. - dziś jednego z oskarżonych. Kiedy pojawiły się komplikacje i powikłania po operacji razem z mężem zadzwonili do profesora. I usłyszeli od niego, że żaden lekarz nie chce jej przebadać. Ostatecznie jeden z dyżurujących zgodził się.

    „W ocenie oskarżyciela publicznego – napisał autor aktu oskarżenia - nie może być tak, że jakość świadczonych usług oraz nadzór nad przebiegiem leczenia pacjenta uzależniony jest od lekarza, który skierował chorego” - czytamy.

    Zobacz też:
    Bezpieczeństwo dzieci

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Zapytaj lekarza

    1 3 4 5 ... 28 »
    28 stycznia

    Światowy Dzień Trędowatych

    zobacz więcej »