Protest związkowców przed Adient Polska w Świebodzinie. Poszło o zwolnienia

Anna Moyseowicz
Anna Moyseowicz

Wideo

Udostępnij:
W piątek (26 listopada) przed siedzibą Adient Polska w Świebodzinie odbył się protest NSZZ Solidarność-80. Jedną z głównych przyczyn było dyscyplinarne zwolnienie Henryka Giecołda - przewodniczącego związku w zakładzie.

Sygnały o nieprawidłowościach w traktowaniu pracowników

- Przyjechaliśmy tu w imieniu naszego kolegi, który został zwolniony za działalność związkową w zakładzie - mówi Marek Mnich, Przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność-80. - Docierały do nas sygnały o nieprawidłowościach w traktowaniu pracowników, nie wypłaca im się dodatków, nie wynagradza się ich sowicie za pracę, jaką wykonują. Solidarność-80 nie mogła dłużej tego tolerować, wysyłała pismo za pismem, to się nie podobało pracodawcy. Doszli do wniosku, że skoro przewodniczący jest solą w oku, trzeba go zwolnić - dodaje Mnich.

Podczas protestu wielokrotnie podkreślano, że zwolnienie Henryka Giecołda było bezprawne, a jego przyczyny inne, niż te podawane oficjalnie. Mężczyźnie zmieniono stanowisko pracy. Jak mówi, wcześniej nie jeździł tego rodzaju wózkiem i nie obsługiwał magazynu, jak miałby to robić na nowym stanowisku, więc odmówił wykonywania nowych obowiązków. Jak sam podkreśla, stanowiłoby to zagrożenie dla pozostałych pracowników i jego samego. - Przez pięć dni nie dopuszczano mnie do pracy, choć byłem w gotowości. Pierwszego dnia odesłano mnie na stołówkę, kolejne spędzałem w biurze związkowym - mówi Giecołd.

Wojciech Osman, Wiceprzewodniczący Komisji Krajowej NSZZ Solidarność-80, mówi o zmianie stanowiska - Zrobiono to z przyczyn, które miały posłużyć absolutnie do czegoś innego. Podejrzewamy, że było drugie dno przesunięcia, aby później mieć zarzuty do dyscyplinarnego zwolnienia, bo było wiadomo, że pracownik nie będzie mógł wykonać części obowiązków.

Sam Henryk Giecołd podkreśla, że oprócz pozbawienia miejsca pracy, pozbawiono go środków do życia, a zrobiono to bezprawnie i bezpodstawnie. - Byłem osobą szczególnie chronioną, więc tym bardziej zakład powinien respektować przepisy ustawy o związkach zawodowych, jednak tak się nie stało. To świadczy o próbie wyeliminowania związków z zakładu pracy, ponieważ nie zgadzamy się na rzeczy niekorzystne dla prawie całej załogi - mówi.

"To sprawa kontrowersyjna, wręcz patologiczna"

Mężczyzna zauważa, że na 17 zwolnionych pracowników znalazło się ośmiu członków związku. - Docierały do nas informacje, że chodził po zakładzie jeden z liderów, pytał, do jakiego związku należą pracownicy, a jak się dowiedział, że do Solidarności-80, mówił żeby się wypisali, bo ludzie z tego związku będą zwalniani. To sprawa kontrowersyjna, wręcz patologiczna, bo w dzisiejszych czasach, przy prawach pracownika, przy ustawie, którą się powinno respektować, zakład posunął się aż do tego - mówi.

- Kierownik powiedział mi otwarcie, że sprawa się w sądzie będzie ciągnęła, koledzy się wyprą i zostanę sam. Nie przyjąłem zwolnienia, stwierdziłem, że skoro założyłem tu związek, to do końca z tymi ludźmi będę, bez względu na to, jaką cenę za to zapłacę - podsumowuje.

Przygotowaną przez NSZZ Solidarność-80 petycję odczytano podczas protestu i złożono w siedzibie firmy.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
i to jest problem naszych "niezależnych, wolnych mediów wszelkiej maści" - tam powinny być wszystkie tvp, tvn, polsaty i relacjonować jawne łamanie prawa, :/
G
Gość
To tak jak w Łodzi - też wyrzucili dyscyplinarnie za założenie związku z banku.
Dodaj ogłoszenie