MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Przeprowadzka

MAREK BIAŁOWĄS
- Ktoś poszedł po najmniejszej linii oporu i zmienił umowę - mówi dyrektor WORD-u Zenon Sobecki
- Ktoś poszedł po najmniejszej linii oporu i zmienił umowę - mówi dyrektor WORD-u Zenon Sobecki PAWEŁ JANCZARUK
Ktoś sfałszował umowę na budowę Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zielonej Górze. Czyjaś ręka wymazała w dokumencie ustaloną wartość kontraktu i wpisała kwotę o 300 tys. zł większą. Sprawę bada prokuratura.

Do jesieni 2001 r. WORD mieścił się przy ul. Akademickiej w Zielonej Górze. Teren należy do Uniwersytetu Zielonogórskiego, który już w 2000 r. wymówił umowę dzierżawy budynku i placu manewrowego wykorzystywanego przy egzaminach na prawo jazdy. Dla WORD-u trzeba było znaleźć nową siedzibę.

Przeprowadzka

Odpowiedni teren znaleziono na ul. Nowej. Był to majątek Skarbu Państwa po byłym Zakładzie Unasienniania Zwierząt. Jednak, aby WORD mógł tam funkcjonować, potrzebne były inwestycje: budowa budynku administracyjnego o powierzchni ok. 1,5 tys. mkw., dwóch placów egzaminacyjnych dla kandydatów na kierowców, adaptacja garaży dla samochodów osobowych i ciężarowych. Kosztorys przewidywał, że będzie to kosztować 3 mln zł. Ogłoszono przetarg na wykonanie wszystkich prac. Do walki o zlecenie stanęło 10 firm budowlanych, które w ofertach podawały kwoty od ok. 2,5 mln do blisko 2,9 mln zł.
- Przetarg wygrało zielonogórskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Ogólnego, której propozycja była najniższa - powiedział ówczesny dyrektor WORD-u i przewodniczący komisji przetargowej Władysław Drozd.
17 stycznia 2001 r. została podpisana umowa z PBO na budowę nowej siedziby. Dokument, pod którym w imieniu WORD-u podpisał się W. Drozd, przewidywał zapłatę 2 mln 460 tys. zł za wykonanie zlecenia. Miesiąc później, w lutym 2001 r. W. Drozd został odwołany ze stanowiska.

Kontrola

Nowym dyrektorem WORD-u został Zenon Sobecki. To on doprowadził inwestycję do końca i jesienią 2001 r. przeprowadził firmę do nowej siedziby. Wydawało się, że wszystko jest w porządku do czasu kontroli (listopad ub.r.) komisji rewizyjnej Sejmiku Województwa Lubuskiego, która stwierdziła, że dokonano ingerencji w treść umowy. Komisja wykryła też brak zgody prezesa Urzędu Zamówień Publicznych na zastosowanie trybu zamówienia z wolnej ręki przy zleceniu dodatkowego zakresu robót.
Co te urzędowe stwierdzenia oznaczają? Fałszerstwo wysokości kontraktu z blisko 2,5 mln zł na 2,8 mln zł. Te dodatkowe 300 tys. zł miały zostać wydane na dodatkowe prace, których nie ujęto w umowie. Na roboty te powinien zostać rozpisany nowy przetarg.
- W trakcie robót zawieraliśmy aneksy do umowy na dodatkowe prace, których łączna wartość wyniosła w efekcie 2,75 mln zł. I wszystkie te pieniądze dostaliśmy od zleceniodawcy - powiedział prezes PBO Stanisław Jęch.
Niby wszystko jasne - któryś z urzędników chcąc uniknąć żmudnych formalności i ułatwił sobie pracę. Kto to był i dlaczego tak ryzykował?
- Nie wiem, kto to zrobił. Moim zdaniem to nie było fałszerstwo, a błąd w sztuce - mówi obecny dyrektor WORDU-u Z. Sobecki. - Twierdzę, że z naszej strony nie było żadnych uchybień w tej sprawie. Tylko forma była zła, bo umowa wymagała pisemnego aneksu.

Prokuratura

Sprawa pechowego kontraktu omawiana była na sesji sejmiku. Jednak to nie członkowie zespołu kontrolnego, a dyrektor WORD-u złożył doniesienie do prokuratury o popełnieniu przestępstwa. Dlaczego?
- Wykryliśmy nieprawidłowości i przerwaliśmy kontrolę na czas ustalenia stanu prawnego. Dyrektor Sobecki wyprzedził naszą decyzję - powiedział przewodniczący zespołu Stanisław Kierzkowski.
Nie wiadomo kiedy i kto zmienił umowę, choć ustalenie tego nie powinno stanowić problemu. Z. Sobecki zgłosił sprawę prokuraturze, mimo że jego zdaniem nie doszło do uchybień w kierowanej przez niego firmie. Może jednak za fałszerstwem kryje się czyjś prywatny interes?
- Nie - zaprzecza Z. Sobecki. - Te 300 tys. zł zostały wydane na dodatkowe prace m.in. wyasfaltowanie jednego z placów manewrowych.
Czy tak było, wyjaśni śledztwo. Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze Marek Borzym: - Postępowanie w sprawie sfałszowania jednej ze stron umowy zostało wszczęte w listopadzie ubiegłego roku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska