Przestaliśmy bać się utraty pracy po roku życia w dobie koronawirusa. "To nasz błąd"

Katarzyna Piojda
Katarzyna Piojda
W urzędach pracy w Kujawsko-Pomorskiem tłumów już nie ma. One były przed rokiem.
W urzędach pracy w Kujawsko-Pomorskiem tłumów już nie ma. One były przed rokiem. Dariusz Bloch/archiwum
3. fala koronawirusa, owszem, uderza, ale nie w rynek pracy. Gdy rok temu pojawiła się pandemia, pojawiły się też niemal hurtowe zwolnienia. Wszyscy Polacy spodziewali się utraty etatu. Teraz – tylko co piąty.

Zobacz wideo: Wyższe świadczenie 500 plus? PiS chce zmian.

Bezrobocie rośnie, ale nie tak szybko, jak przed rokiem i nie tak szybko, jak przewidywali ekonomiści. - Pod koniec lutego br. w województwie kujawsko-pomorskim zarejestrowanych pozostawało 76.726 bezrobotnych - informują w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Toruniu. - To o 25 osób więcej niż w końcu stycznia.

Patrząc na poszczególne pośredniaki z regionu, w jednych bezrobocie wzrosło, w innych spadło. Największy spadek liczby zarejestrowanych odnotowano w powiecie lipnowskim: w samym lutym ubyło 227 bezrobotnych. Nasz region i tak zajmuje 3. niechlubne miejsce w rankingu województw (po warmińsko-mazurskim i podkarpackim) na najwyższą stopę bezrobocia.

Kolejne fale koronawirusa, jak pokazują badania, uodparniają nas. Mamy 3. falę, a z coraz większym optymizmem patrzymy na sytuację wokół. Tę na rynku pracy - też. Eksperci ds. rynku pracy wspominają natomiast o tym, że nie jesteśmy świadomi powagi sytuacji.

- Część Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ciężko jest na rynku. Nie wiemy przecież, jak długo potrwa recesja i jak duże będą potem zwolnienia - uważają eksperci ds. rynku pracy.

Kobiety mające 23-35 lat i wykształcenie zawodowe, z małych miasteczek - one najbardziej boją się dziś zwolnienia z pracy. Stanowią wyjątek. Okazuje się bowiem, że teraz tylko niespełna 20 procent rodaków obawia się utraty pracy. To główny wniosek, płynący z analizy autorstwa UCE RESEARCH i SYNO Poland.

Rynek pracy, a na tym rynku coraz starszy pracownik

Wygląda więc na to, że jesteśmy narodem optymistów i że nie ma powszechnego lęku o utratę etatów. - Wynika to z faktu, że przedsiębiorstwa dostały w zeszłym roku ogromne kwoty na utrzymanie zatrudnienia - podkreśla Jeremi Mordasewicz, współzałożyciel Business Centre Club. - Nie grozi nam masowy wzrost bezrobocia, bo jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Co roku o około 150 tysięcy osób więcej przechodzi na emeryturę niż wchodzi na rynek pracy. Poziom aktywności zawodowej, niestety, nie rośnie w Polsce. Nawet ostatnio spadł.

Na rynku pracy czujemy pewny grunt pod nogami, bo nie sprawdziły się czarne scenariusze sprzed roku dotyczące dwucyfrowej stopy bezrobocia oraz zarobków, które spadną o kilkanaście procent. Pensje w dobie koronawirusa przecież rosną. Ostatnie dane Urzędu Statystycznego w Bydgoszczy wskazują, iż w naszym regionie przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wynosi 4884,97 złotych i wzrosło o 5,2 proc. w ciągu roku.

Z wakatami, biorąc pod uwagę covidowe czasy i mroźną zimę, też nie jest tragicznie. - W lutym br. do powiatowych urzędów pracy w województwie kujawsko-pomorskim zgłoszono 5058 wolnych miejsc pracy i miejsc aktywizacji zawodowej - zaznaczają w Wojewódzkim Urzędzie Pracy w Toruniu. - To o 11,3 proc. więcej niż w styczniu.

Przykład: w powiecie inowrocławskim - można powiedzieć - trzeba naprawdę się postarać, żeby obecnie pracy... nie znaleźć. W styczniu tego roku mieszkańcy powiatu mieli do wyboru 219 ofert zatrudnienia, w lutym - już 737.

Nie jesteśmy świadomi zagrożenia związanego z pandemią

To napawa optymizmem. Zdaniem niektórych ekspertów, nie jesteśmy jednak świadomi, jakie zagrożenie niesie koronawirus.

- Część Polaków nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ciężka jest sytuacja na rynku - uważa prof. Witold Orłowski, główny doradca ekonomiczny PwC. - Nie wiemy, jak długo potrwa recesja i jak duże będą potem zwolnienia. Wprawdzie rząd dofinansowywał pensje oraz utrzymanie miejsc pracy, ale ta polityka ma swoje granice. Znacznie więcej osób powinno się obawiać ryzyka.

Wyniki Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności wskazują, że sytuacja w Polsce (na koniec 2020 roku) spowodowała, że znaleźliśmy się w ścisłej czołówce krajów Unii Europejskiej o najniższym wskaźniku bezrobocia. Nieźle, ale do ogłoszenia sukcesu nam daleko.

- Wzrost bezrobocia zimą ma charakter sezonowy, jeśli w kolejnych kwartałach pojawią się nowe możliwości zatrudnienia w branżach takich, jak turystyka, budownictwo, gastronomia czy rolnictwo – wymienia Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan. - O ile poziom zapotrzebowania na pracowników w budownictwie czy rolnictwie wydaje się utrzymywać na stałym poziomie, o tyle inne branże, wykazujące sezonowy popyt na zatrudnienie, znajdują się obecnie w dużym kryzysie z uwagi na brak możliwości prowadzenia działalności gospodarczej wynikający z obostrzeń.

Siła reklamy

Są i tacy, którzy tuż przed podpisaniem umowy o pracę, rezygnują. Bydgoszczanka opowiada: - Poszłam ostatnio na rozmowę kwalifikacyjną do sklepu spożywczego. Pracodawca w ogłoszeniu oferował zarobki jeszcze raz wyższe niż dotychczas, ale kwoty nie podał. Dopiero na spotkaniu usłyszałam, że zarobiłabym niecałe 2100 zł na rękę, czyli najniższą krajową. Moja niedoszła szefowa tłumaczyła, że taka pensja jest wysoka. U niej wcześniej pracowała dziewczyna, która dostawała tysiąc zł. Tyle, że na pół etatu, a ja miałam być zatrudniona już na cały.

Wideo

Materiał oryginalny: Przestaliśmy bać się utraty pracy po roku życia w dobie koronawirusa. "To nasz błąd" - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie