Przybywa krwiodawców

Piotr Drozdowski
- Pierwszy raz krew oddałam dla mojej babci. Przekonałam się wtedy, że to wcale nic strasznego i tym sposobem już od kilku lat jestem honorowym krwiodawcą - przyznaje Donata Ratajczak, która zachęca Czytelników GL do oddawania krwi!
- Pierwszy raz krew oddałam dla mojej babci. Przekonałam się wtedy, że to wcale nic strasznego i tym sposobem już od kilku lat jestem honorowym krwiodawcą - przyznaje Donata Ratajczak, która zachęca Czytelników GL do oddawania krwi! fot. Piotr Drozdowski
Po wakacjach w punkcie krwiodawstwa znów zrobiło się tłoczno. Niestety, nie jest możliwe, żeby chociaż raz w tygodniu ów punkt był czynny popołudniu, co sugerują niektórzy dawcy.

Wolsztyńska placówka mieszcząca się w szpitalu pracuje w poniedziałki oraz środy, czwartki i piątki od 8.00 do 11.00. Niektórzy z krwiodawców zastanawiają się jednak czy nie lepiej, żeby choć raz w tygodniu można było oddać krew popołudniu, po pracy. - Myślę, że to dobry pomysł, bo nie wszyscy pracodawcy przychylnie patrzą na nieobecność pracownika, który poszedł oddać krew i należy mu się dzień wolny - przyznała jedna z kobiet, którą wczoraj spotkaliśmy w poczekalni przed punktem krwiodawstwa (nie chciała podać nazwiska), a z tą opinią zgodziła się chociażby Donata Ratajczak z Przemętu, która krew oddaje od kilku lat.

Lepiej bez obiadu

- Gdyby była możliwość oddania krwi po pracy myślę, że nie brakowałoby nowych dawców - przypuszcza D. Ratajczak. Niestety, jak nas poinformowano w poznańskim Centrum Krwiolecznictwa i Krwiodawstwa nie ma możliwości uruchomienia popołudniowych ,,pobierań krwi". - Kiedyś pobieraliśmy ją popołudniami, ale okazywało się, że bardzo często było ,,przetłuszczone" osocze, bo dawca przed oddaniem krwi zjadł śniadanie i obiad. Trudno przecież wymagać, żeby do godzin popołudniowych był tylko na jednej herbatce i śniadaniu - tłumaczy lekarz Hanna Skalisz, zastępca dyrektora poznańskiego centrum do spraw medycznych.

- My tam na brak pracy nie narzekamy nawet bez tych popołudniowych dyżurów - mówi Beata Kliks, pracownica wolsztyńskiej placówki, w której co roku zwiększa się ilość oddawanej krwi. I tak, w roku 2000 było jej 1.131 litrów, a w roku ubiegłym już ponad dwa razy więcej! Skąd taki wzrost? Być może to m.in. większa świadomość społeczeństwa oraz efekt współpracy ze szkołami, których późniejsi absolwenci po skończeniu nauki nadal odwiedzają punkt krwiodawstwa.

Sobotnia akcja

- No rzeczywiście, spora grupa krwiodawców, to młodzież szkolna, której po wakacjach znów u nas sporo - mówi Urszula Mieleszczuk, a jeśli chodzi o inne zorganizowane grupy, to punkt krwiodawstwa odwiedzają także klerycy z Obry oraz co roku przy okazji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - również strażacy.

A co z tymi, którzy chcieliby oddać krew, ale z różnych względów nie mogą tego zrobić rano? Nic straconego, dla nich punkt krwiodawstwa organizuje specjalne akcje zbiórki krwi. - Najbliższa już w sobotę 20 września przy okazji pikniku tlenowego w szpitalu, na którym będą między innymi darmowe badania i porady lekarskie. Serdecznie wszystkich zapraszam - zachęca lek. med. Alicja Żakowska - Słodnik.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.