MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Przyjęła prezydenta

LESZEK KALINOWSKI
Tak niektórzy nazywają dyrektorkę zielonogórskiego I LO Ewę Habich. Ostatnio głośno było o niej podczas konkursu na szefa tej szkoły.

Wygrała go, choć dopiero po pół roku. Konkurs został odłożony, bo miejski regulamin zakwestionował przewodniczący komisji oświaty, a potem wojewoda lubuski (według niego, by zostać dyrektorem, potrzebne było 70 proc. głosów członków komisji). Aż w końcu w życie weszło ogólnopolskie rozporządzenie i wystarczyło zdobyć co najmniej połowę głosów. Zebrała osiem, jej konkurent - Zbigniew Kościk, szef lubuskiego Ruchu Odbudowy Polski - cztery.
Niektórzy chcieli tę sytuację wykorzystać, by trochę zamieszać w polityce. Ona? Choć jest członkiem SLD (ale legitymacji nie ma!), stara się nie wchodzić w układy. Nie wszyscy nauczyciele wiedzieli nawet, jakie ma poglądy. W pracy ich nie uzewnętrznia. I niezależnie, czy rządzi prawa, czy lewa strona - potrafi prosto z mostu powiedzieć, co myśli.

Przyjęła prezydenta

Kiedy w Zielonej Górze rządziła lewica, E. Habich na swojego zastępcę przyjęła sympatyka prawicy Macieja Kozłowskiego, obecnego wiceprezydenta miasta. Jako nauczycielka (bo dyrektor nie może) należała do Solidarności. Najbliżej byłoby jej do centrolewicy, ale takiej partii nie ma.
Licealiści mówią o niej, że jest demokratyczna. - Np. samorząd nie ma opiekuna. Nauczyciel sterowałby nami, a przecież nie na tym polega samorządność - tłumaczą.
Nie ma też cenzury w kontrowersyjnej gazetce "Kul Skól", która krytykuje samorząd, nauczycieli, dyrekcję. Ba, samą siebie! Ostatnio młodzi dziennikarze anonimowo (czytelnicy się domyślili, kto się za tym kryje) wydali "Czerwony sztandar. Nową socjalistyczną gazetkę I LO", w której jako fikcyjna redakcja dokładają "Kulowi". To kolejny kij w mrowisko. Nie dla wszystkich zrozumiały...

Oczyszczanie złych emocji

- Niektórzy nazywają panią Habich żelazną dyrektorką - mówi młodzież. - Ale tak mogą twierdzić tylko ci, których nie uczy polskiego. Każdy, kto ma do załatwienia jakąś sprawę, przekonuje się, że to kobieta o gołębim sercu. Bardzo otwarta i pomocna.
Nie lubi czuć się ograniczana, uzależniona od kogoś, czegoś. Zawsze chce mieć wolny wybór.
Kiedy udzielała korepetycji, założyła działalność gospodarczą. Odprowadzała podatki, choć większość nauczycieli dorabia pomijając fiskusa.
Znana jest z tego, że często płacze. Uważa, że człowiek ma prawo do swoich reakcji. Nie chce udawać kogoś innego. A poza tym nie zna lepszego sposobu na oczyszczenie się ze złych emocji.

Uwielbia Camusa

Ma zasadę: co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. Mimo że przeszła wiele tragedii jest - wbrew pozorom - optymistką. Uwielbia Alberta Camusa. I wbrew opracowaniom uważa egzystencjalizm za filozofię optymizmu. Mawia, że szczęście tkwi w dążeniu do celu, a nie jego osiągnięciu.
Cieszą ją sukcesy córki Julii (II rok stosunków międzynarodowych w Wyższej Szkole Handlu i Prawa w Warszawie), kolor czerwony i niebieski (dodatki w domu), choć ubiera się w brązy i zielenie.
Lubi gotować i prowadzi kuchnię artystyczną Żadna potrawa się nie powtórzy.
W Zielonej Górze mieszka od 25 lat, przyjechała tu z Olsztyna. Przeniosła się z Uniwersytetu Gdańskiego (polonistyka) na WSP z powodu miłości do męża. Polonistyki jej było mało - ukończyła jeszcze dziennikarstwo i zarządzanie oświatą.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska