MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Raj dla hobbystów

AGATA SENDECKA
Kapsle z Egiptu, Syrii, Indii, Chile, Kostaryki czy Jamajki zgromadził w ciągu ośmiu lat Janusz Przybył.

Zaczęło się niewinnie od kilku pozostawionych po wypitym piwie. Teraz kapsle zbiera rodzina i przynoszą znajomi. Zbiory pochodzą też z giełdy.
- Trudno powiedzieć jak to się zaczęło. Spodobały mi się obrazki. Potem przynosiłem następne kapsle. Nie myślałem, że powstanie z tego taka kolekcja. Zbieram tylko te od piwa. Początkowo układałem je w obciętych kartonach. Rok temu znalazłem firmę, która wykonuje specjalne klasery na kapsle - przyznaje J. Przybył.

Raj dla hobbystów

Teraz cała kolekcja poukładana jest państwami i browarami w ośmiu klaserach. Najwięcej jest kapsli niemieckich i polskich. Są browary regionalne, których piwo nie wszędzie dociera. Ważny jest stan kapsla. Pogięte nie są tak wartościowe, dlatego trzeba umieć je zdejmować. Najlepiej podważyć nożem.
Internet bardzo pomaga w zbieractwie. W ten sposób J. Przybył dowiedział się o szczecińskiej giełdzie miłośników piwnych gadżetów. - Na takim spotkaniu można kupić ciekawe egzemplarze albo wymienić się zbiorami. Najtańsze kapsle kosztują 30 gr, ale są też dużo droższe. Wzbogaciłem swoją kolekcję o 200 nowych egzemplarzy. To jednak nie to samo, co zdobyć je osobiście. Pieniądze zabijają zbieractwo - przyznaje. - Istnieją też sklepy z piwami świata. To prawdziwy raj dla zbieraczy, ale zagrożenie dla portfela. Potrafię wydać 60 - 80 zł, aby mieć kilkanaście nowych kapsli. Zagraniczne piwa są drogie. W Warszawie widziałem czteropak piwa, którego kapsli jeszcze nie mam, ale kosztował 60 zł i nie kupiłem go. Aż takim zapaleńcem nie jestem.

Pomagają znajomi

Zdarzają się jednak tańsze okazy. Syn Wojtek wypatrzył kapsel na giełdzie staroci. Sprzedawca chciał za niego złotówkę. Kapsel jest wyjątkowo cenny, bo nie ma już takiego w obiegu. Bywa też, że kapsle trafiają do kolekcji podniesione z ulic europejskich miast. Do najcenniejszych J. Przybył zalicza niemiecką serię twarzy ze śmiesznymi podpisami. - Kupiłem wtedy 21 piw, żeby mieć wszystkie rodzaje - przyznaje kolekcjoner. Żona Beata podziela pasję męża - Sama pomagam mu wzbogacać kolekcję. Kiedy jestem w innym mieście i widzę ciekawe okazy, dzwonię i pytam, czy takiego nie ma. Koleżanki z pracy przywożą mu kapsle z wycieczek.
J. Przybył planuje zorganizować wystawę swoich zbiorów. Jesienią wybiera się na kolejną giełdę do Grodziska Wielkopolskiego. Na pewno wróci bogatszy o wiele metalowych, kolorowych kółek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska