Recenzja gry NBA 2K22: seria kontynuuje obrany kurs

Krzysztof Rosłoński
Z okazji 75-lecia zawodowego basketu za Oceanem, ekipa 2K Sports przygotowała kolejną edycję swojej corocznej produkcji z serii NBA 2K, która przenosi nas nie tylko na parkiety i ulice, gdzie pokazujemy, kto najlepiej wymiata pod koszem. Jak wypada NBA 2K22? Sprawdź naszą recenzję!

W porównaniu z zeszłoroczną edycją na konsole nowej generacji, główne menu gry przeszło wyłącznie delikatny lifting. Wszystkie opcje nieco zmniejszono i przesunięto bardziej na lewą stronę ekranu, aby po prawej można było pokazać, jak długo trwa obecny sezon nagród w różnych trybach. Prezentowana jest przy tym fotografia głównego ambasadora najnowszej odsłony NBA 2K, czyli słoweńskiego gwiazdora Dallas Mavericks, Luki Doncicia. Przy każdym uruchomieniu gry (oprócz pierwszego, gdzie trzeba potwierdzić kolejne wyrażania zgody na zapisy w użytkowaniu), tradycyjnie jesteśmy witani ogłoszeniami, co nowego czeka na nas w trybach MyTEAM i MyCAREER w danym tygodniu. W kwestii soundtracku, zwanego 2K Beats, w zasadzie dalej mamy do czynienia ze znanymi w USA wykonawcami, przede wszystkim raperami. Na liście artystów są m.in. Juice WRLD, Travis Scott, M.I.A., a także Young Thug. Jak zaznaczają twórcy gry, w kolejnych miesiącach pojawią się kolejne piosenki będące akompaniamentem naszej zabawy.

Podobnie, jak w zeszłorocznej odsłonie, w trybach dla pojedynczego gracza możemy zagrać wszystkimi trzydziestoma aktualnymi zespołami NBA, ich wersjami All-Time (z najlepszymi zawodnikami wszech czasów każdej z franczyz, choć tradycyjnie brakuje m.in. Charlesa Barkey'a), kilkudziesięcioma klasycznymi ekipami z różnych dekad (lista w tym roku nie jest wzbogacona o żadną nową drużynę z przeszłości), a także wszystkimi 12-ma klubami WNBA. Jedną z największych innowacji w najlepszej lidze świata jest fakt, że po 38 latach producentem meczowych piłek ponownie jest firma Wilson, która zastąpiła dobrze znanego nad Wisłą Spaldinga. To również znalazło odzwierciedlenie w grze, gdzie wszystkie spotkania są grane sprzętem nowej-starej ekipy. Niestety, odbiło się to też na klubach klasycznych, które również mają przypisane Wilsony, co w przypadku ekip z lat 90-tych i dwutysięcznych wygląda co najmniej dziwnie.

Najwięcej zmian i nowości zaszło tradycyjnie w MyCAREER. Bohater tegorocznej, bardzo ubogiej zresztą, fabuły, jest zawodnik o pseudonimie MP - gwiazda licealnej koszykówki, która podbija również ulice swoimi umiejętnościami koszykarskimi. Tym razem jednak wracamy do znanej sprzed dwóch lat formy trybu przypominającej GTA Online, a to z powodu zaliczania kolejnych misji polegających na przechodzeniu z miejsca na miejsce w towarzystwie innych graczy z całego świata. Oprócz tego nieco rozwinięto możliwość rozwoju zawodnika i jego kariery poprzez wybór pomiędzy grą na uczelni, NBA G-League, a także natychmiastowym przystąpieniem do Draftu. Mało! W przypadku niepowodzenia na którejś ze ścieżek, możemy dostać od losu drugą szansę w postaci przejścia na zawodowstwo (np. jeśli wcześnie odpadniemy z finałów uczelnianych rozgrywek). Oprócz samej koszykówki, MP staje się również swoistym influencerem, a to dlatego, że każda decyzja, nawet dotycząca ubioru, buduje markę i renomę koszykarza, także jako ikony stylu. Poza tym, dostajemy możliwość pójścia do Klubu 2K, gdzie co tydzień będzie można premierowo posłuchać nowych piosenek dla całej gry, a także udziału w wydarzeniach sezonowych, za które dostajemy punkty doświadczenia i nowe elementy naszej garderoby oraz pojazdy, którymi możemy przemieszczać się po mieście.

Fani trybu MyTEAM, będącego odpowiednikiem Ultimate Team w produkcjach EA Sports, mogą być zadowoleni z powodu powrotu do niego Draftu. Polega on na wybieraniu składu na podstawie kart zaproponowanych przez grę i rozgrywaniu nim możliwie jak największej liczby spotkań online (do momentu porażki). Dzięki temu biedniejsi gracze będą mogli ponownie przetestować najlepsze karty dostępne na rynku. Oprócz tego producenci oferują sezony nagród, gdzie możemy dostać walutę do zakupu nowych kart zawodników, kolorów boiska, piłek, strojów i innych elementów, dzięki którym możemy w pełni spersonalizować nasz zespół. Mocnym udogodnieniem dla graczy przechodzących pomiędzy generacjami konsol jest fakt jednolitości całego rynku, dzięki czemu cały ich dorobek ze starszej platformy zostanie w całości przeniesiony na nową. Co za tym idzie, transfer z PS4 na PS5 i z Xboxa One na Xboxa Series S lub X będzie praktycznie bezbolesny dla miłośników tego trybu.

Ewolucję przeszedł także tryb MyNBA/MyWNBA. Najważniejszą nowością jest fakt dodania MyStaff, gdzie zadbamy o to, by mieć możliwie jak najlepszy sztab szkoleniowy w naszym klubie. Dotyczy to nie tylko wyboru trenera, ale także jego asystentów, skautów, lekarzy oraz fizjoterapeutów. Co ważne, ich umiejętności zaliczają progres lub regres, zależnie od postępów całej franczyzy, co powoduje, że na sto procent nie ma możliwości ukończenia zabawy dokładnie z takim samym zapleczem, jak na starcie. Podsumowując, wreszcie wracamy do sprawdzonych opcji z MyGM znanego z poprzedniej generacji, gdzie nie wszystko zależy od tego, co dzieje się na parkietach całej ligi.

Pora na ocenę samej rozgrywki, nie tylko w kwestii samego gameplayu, ale także grafiki oraz oprawy dźwiękowej. Jedną z zauważalnych (a bardziej słyszalnych) nowości, które mocno mogą wpłynąć na odbiór całej zabawy, jest pojawienie się wszystkich oryginalnych spikerów meczowych. Przez to zupełnie inaczej poczujemy się grając na Barclays Center na nowojorskim Brooklynie, niż na Staples Center w Los Angeles. Jako bonus dodano również legendarnego announcera z Chicago Stadium, który towarzyszył domowym meczom Chicago Bulls w okresie panowania całej szajki Phila Jacksona, z Michaelem Jordanem, Scottiem Pippenem i Dennisem Rodmanem na czele. Grafika gry przeszła delikatny lifting w porównaniu z rokiem ubiegłym. Dotyczy on przede wszystkim udoskonalenia tekstur twarzy zawodników i osób będących w studio w przerwie, a także reporterów meczowych. Przykładowo Shaqille O'Neal wygląda znacznie bardziej realistycznie, niż w poprzednich odsłonach, co doceni każdy, kto od kilku lat regularnie ogrywa kolejne gry od 2K Sports.

Jeśli chodzi o schematy, to cała zabawa mocno stawia na współczesne trendy w koszykówce, gdzie najlepiej mieć dobrych zawodników rzucających za 3 punkty. To z powodu dużego zagęszczenia strefy podkoszowej i mocno defensywnej gry naszych rywali. Poza tym rozgrywający i rzucający obrońcy są bardziej skłonni do wykonywania odbiorów piłki naszym zawodnikom na własnej połowie, zamiast czekania na nasz kolejny ruch. Znacznie ciężej jest również wejść pod kosz, gdzie bardzo często blisko siebie są wysocy gracze rywali. Dzieje się tak nawet w meczach drużyn klasycznych, gdzie zwykle zabawa oddawała ducha epoki i ówczesne innowacje w taktyce. Na plus należy zaliczyć masę nowych animacji, przede wszystkim wokół wykonywania bloków. Od teraz każdą próbę "czapy" od rywala można wykorzystać również do tego, by obić jego ręce celem umieszczenia piłki w obręczy. Bardziej naturalnie koszykarze zachowują się również w bocznych sektorach boiska po rzucie za 3 punkty. Nierzadko zbijają piątki z publicznością lub kolegami z zespołu w przypadku, gdy z powodu praw fizyki powędrują poza plac gry. Minusem jest niekoniecznie dobra integracja ilości dostępnych kamer do trybów. Myślę tu przede wszystkim o sytuacji, kiedy w spotkaniach klubów klasycznych brakuje ujęcia Broadcast bez zbliżenia, co powoduje, że gdy uruchamiamy taki mecz, gra automatycznie dobiera nam domyślną kamerę Rail (tę z wysokości pierwszego rzędu trybun, która pojawiła się po raz pierwszy przed rokiem).

Podsumowując, tegoroczna odsłona NBA 2K jest kolejną ewolucją czysto koszykarskiej zabawy, ale także pójściem w stronę trendów znanych z tytułów niekoniecznie sportowych, która może spodobać się młodszym fanom grania. Wszystko prezentuje się na tradycyjnym, solidnym poziomie, jaki znamy z produkcji firmy Visual Concepts. Co najważniejsze, nie zepsuto wielu aspektów będących zaletami całej serii. Być może jest to bezpieczne podejście, ale grunt, że niezwykle skuteczne.

Ocena redakcji Gra.pl: 7/10

Wideo

Materiał oryginalny: Recenzja gry NBA 2K22: seria kontynuuje obrany kurs - GRA.PL

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie