Recenzja S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci. Śmiertelnie groźna Zona czeka…

Piotr Jędzura 0 68 324 88 80 [email protected]
I nawet chociaż szedł bym ciemną doliną, Zła nie ulęknę się, bo zło w S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci przybiera realne kształty w oprawie perfekcyjnego nastroju i z niesamowitą wręcz dozą realizmu.

I oto mamy S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci, trzecią cześć tej doskonałej gry. Tym razem za jej wydaniem w Polsce stanęła Cenega. Tym samym dodała do swojego wachlarza wydawniczego niesamowicie oryginalną i perfekcyjnie przygotowaną grę.

Tylko zabić

I nawet chociaż szedł bym ciemną doliną, Zła nie ulęknę się… I zaczynam wędrówkę po przepełnionej zła Zonie. Tajemniczej i morderczej, gdzie zmutowane bestie nie wydają się udręczone, chcąc zabić za wszelką cenę i z przyjemnością. Tylko zabić.

I w taki świat wkraczam. Tym razem jako żołnierz, który ma do spełnienia misję. Tajemniczą. I tu pachnie mocno mi wpływem Rosji. Ukraina najwyraźniej nadal jest pod kontrolą rządu rosyjskiego… Komuś bardzo zależy na tajemniczej mocy drzemiącej w sercu Zony. Tak bardzo prawdziwym, że już na wstępie przerażającym. Czemu? Bo katastrofa w Czarnobylu była. Odczuł ją świat. Powstała zamknięta strefa i "miasto duchów" Prypeć. Wkraczamy w ten świat wybierać się niemal na wyciecze do faktycznie istniejących miejsc. Przerażające.
Jestem w Zonie

Klimat gry nie ma sobie równych. Jest tak samo doskonały jak wrażenie zapewnione w starym i doskonałym Alien kontra Predator. Zmiany pogody, dzień noc. Ta jest jeszcze bardziej przerażająca. W S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci noc to istne piekło na ziemi. Wtedy na żer wyłażą najgorsze z kreatur. Czując się na swoim terenie są jeszcze bardziej krwiożercze. Atakują z zaskoczenia. Lepiej przeczekać i w wędrówkę ruszyć za dnia.

…Idę przed siebie. Mój karabin i celne oko to jedyne gwarancje dotarcia do celu. Ciemno, ciszę przeszywa tylko ryk bestii. Dobiega z daleka. Przerażą, dostaję gęsiej skórki. Mocno ściskam karabin. Półmrok przeraża z każdą chwilą stając się jeszcze bardziej śmiertelnym. Cisza i podmuchy wiatru wywołują gęsia skórkę. Idę dalej. Obok przechodzą jacyś dwaj mężczyźni. Uzbrojeni w ciemnych skafandrach. Nie wychylam się zza kamienia, który stał się moja osłoną…
S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci gwarantuje nam cztery wielkie obszary. Najbardziej do gustu przypadło mi oczywiście miasto Prypeć. Jednym z obszarów jest również przejście łączące Jupiter i Prypeć. Jest tak wielkie, że spokojnie można nazywać je czwartą mapą gry.

Idę dalej

…Ciemny korytarza. Jedne co widzę to snop światła z latarki. Jejku jak dobrze, że ją mam. Wąskie korytarz skręca w lewo i schodami prowadzi w dół. Obskurna klatka schodowa. To chyba jest klatka schodowa. Schodzę niżej. Metalowe drzwi prowadzą gdzieś w nieznane.

Co jest za drzwiami? Powoli podchodzę stojąc nieruchomo. Karabin przyciśnięty do policzka tak, żeby celownik był na środku drzwi. Oddycham głośno starając się robić to jak najciszej. W tej morderczej ciszy słychać nawet kapnie wody w oddali. Otwieram drzwi. Ciemno. Nagle w świetle latarki widzę pokrzywioną twarz jakiejś okropnej kreatury. Szybko zbliża się do mnie rycząc. Co to jest!!!!! Strzelam. Jeden strzał, drugi, trzeci.

S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci to dwie nowe bestie. Burer i chimera. Ten pierwszy potrafi napsuć krwi. Jest bardzo wymagającym przeciwnikiem. Najlepiej, jakby omijać tego gości wielkim kręgiem. Nie dość, że wymaga masy amunicji to jeszcze ciężko jest go powalić. Chimera jest okropnie napastliwa. Atakuje szybko i z zaskoczenia. Z dwojga, wolę jednak walczyć z chimerą.

Noc, ta jest tu najbardziej przerażająca. Twórcy gry zadbali o to, żeby mutanty nocą były bardziej krwiożercze i trudniejsze w walce. Wyszło tak perfekcyjnie, że noce wolałem przeczekać w ukryciu. Rzadko wychylałem się w teren po zapadnięciu zmroku - czyli od zmierzchu do świtu.

…Co wybrać, z czym ruszać w piekielnie nieznane. Co załadować do podręcznego schowka… S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci to również niezła frajda podczas kupowanie i ulepszenia broni. Zaopatrujemy się tradycyjnie nawet w odpowiednie pociski do naszego automatu. Mamy też możliwość zakupienia konkretnego pancerza-zbroi.

Trzeba się przy tym nachodzić. Na szczęście są przewodnicy, doskonale znani z poprzedniej części. Przy tak wielkim terenie ich obecność jest już obowiązkowa.
Są też emisje. Kiedy tylko dotrze do nas sygnał o takowej, najlepszym wyjściem jest cieczka do schrony. W innym wypadku pozostaniem nam ostatni wydech, krwista poświata i "kaniec filma".

Grafika i nastrój

Tutaj trzeba złożyć pokłon twórcom. S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci, choć amerykański nie jest, to jednak bije na głowę wiele produkcji zza oceanu. Jestem pewien, ze amerykański studia już od dawna gryzą się z problemem przeskoczenia serii S.T.A.L.K.E.R. Tak doskonale zrobione. Wszystko tam przecież wygląda jak w rzeczywistości.

Prypeć choć opuszczone, tam żyje. Nastrój S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci jest jednym z najlepiej oddanych nastrojów grozy w branży gier komputerowych. Można go spokojnie porównać z pierwszym Obcym kontra Predator. Tam podskakiwałem na fotelu i tutaj również się to zdarza.

Podsumowanie

W S.T.A.L.K.E.R.: Zew Prypeci grałem 35 godzin. To jednak gra, obok której nie da się przejść obojętnie. Wywołuje emocje, wciąga i straszy. Do tego jest jedna z najlepszych strzelanin na rynku.

To doskonale zrobiona historia w niebezpiecznym i niezwykle realnym świecie. Każdy gracz obowiązkowo musi zajrzeć do Zony.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr Jędzura

W linkach pod recenzją jest tekst S.T.A.L.K.E.R. Zew Prypeci z większą ilością screenów oraz z wideo. Polecam.

Y
Yaca

fajnie gdyby bylo wiecej screenow

Dodaj ogłoszenie