Rekordowy Bachus

PAWEŁ SCHREITER 068 324 88 06 sport@gazetalubuska.pl
Duszno, gorąco i jak tu biegać - mówili przed startem uczestnicy imprezy. A mimo to Nocny Bieg Bachusa odbył się w rekordowej obsadzie.

W sobotnich zmaganiach na dystansie 10 km do startu zgłosiły się aż 152 osoby. Zdecydowaną większość stanowili amatorzy. Byli też tacy, którzy postanowili wystąpić w poprzedzającym główne zmagania tzw. biegu rodzinnym, gdzie obok rodziców (rodzica) podążały kilkuletnie pociechy.

Dla wszystkich, którzy docierali do mety organizatorzy (Lubuskie TKKF) przygotowali pamiątkowe medale, rozlosowane zostały także nagrody rzeczowe, a dla najlepszych tradycyjnie nie zabrakło upominków, dyplomów i pucharów.

W roli startera wystąpił sam prezydent miasta Janusz Kubicki, natomiast sędzią głównym był olimpijczyk z Tokio (1964 rok) Marian Filipiuk. Choć w Zielonej Górze zjawił się zeszłoroczny triumfator Paweł Maślany z Międzyzdrojów, jednak tym razem wystąpił w roli... kibica.

Na trasie liczącej 10 km równych nie miał 29-letni Dariusz Szrama, który już na drugim okrążeniu (do pokonania były cztery rundy) samotnie podążał do mety ze sporą przewagą nad drugim zawodnikiem. Jego wynik to 31 min. i 12 sek. - Konkurencja nie była zbyt silna, dlatego zwycięstwo przyszło mi dość łatwo - mówił na mecie triumfator.

- Ze względu na duchotę mój czas może nie jest rewelacyjny, ale nie mam powodów do narzekań. W Nocnym Biegu Bachusa startowałem już po raz drugi. Mój debiut miał miejsce siedem lat temu. Wtedy jednak zająłem lokatę w drugiej dziesiątce, mimo iż miałem podobny czas do dzisiejszego.

Najlepsi z naszego regionu

Mężczyźni open: 2. Przemysław Krajczyński (Stockrokers Gorzów Wlkp.) - 31.47, 3. Marcin Zagórny (Radnica Team) - 32.03, 5. Jerzy Hołubowicz (Bieganów) - 33.23, 9. Tadeusz Kajder (Szakal Nowa Sól) - 33.59; kobiety open: 1. Agnieszka Serżyńska (AZS AWF Gorzów) - 38.48, 2. Ewa Kajder (Szakal Nowa Sól) - 42.04, 3. Dominika Pilz (Sulechów) - 44.08. Bieg rodzinny (dystans 1.500 m) - 1. Tadeusz i Oskar (tata z synem) Napierałowie.

Trzy pytania do Tomasza Ignasiaka, który biegł, pchając wózek ze swoim 5-letnim synem Wojtkiem

1. Wystartowaliście także w biegu rodzinnym. Łatwiej biec obok syna, czy też pchającym wózek z nim w środku?
- Łatwiej biec z wózkiem, szczególnie, kiedy nie rozwija się zbyt dużych szybkości. Poza tym, mając tak wielki skarb przed sobą, mam supermotywację. Gdybym przecież biegł sam, to zająłbym co najwyżej 20. miejsce. Tymczasem samo ukończenie Nocnego Biegu Bachusa, mając świadomość, że biegłem praktycznie za dwóch, dodaje mi sił.

2. Już kiedyś startowałeś także z wózkiem?
- Tak. Teraz był trzeci raz. Po raz pierwszy odważyłem się, kiedy Wojtek miał piec miesięcy, a więc piec lat temu. Drugi raz, kiedy syn skończył roczek. Za każdym razem tego typu ,,eksperyment'' prowadziłem podczas Nocnego Biegu Bachusa.

3. Lubisz startować w tych zmaganiach?
Bardzo. Przede wszystkim dlatego, że jest to impreza nie dla zawodowców i łowców cennych nagród, ale są to zawody promujące bieganie oraz zdrowy styl życia. Bieg adresowany jest do wszystkich - także tych słabiej wytrenowanych. Mówiąc krótko: to impreza dla zwykłych ludzi. I niech taką pozostanie.

- Dziękuję.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.