Rekultywacja Jeziora Sławskiego: Brakuje tylko pieniędzy

(tok)
- Nie trzeba wrzucać do wody ton chemikaliów, żeby przywrócić równowagę - przekonuje prof. Stanisław Podsiadłowski. - Wystarczy około 15 kilogramów na hektar.
- Nie trzeba wrzucać do wody ton chemikaliów, żeby przywrócić równowagę - przekonuje prof. Stanisław Podsiadłowski. - Wystarczy około 15 kilogramów na hektar. fot. Tomasz Krzymiński
Rozczarowani wrócili uczestnicy konferencji dotyczącej rekultywacji Jeziora Sławskiego. Naukowcy dopisali.

Zabrakło jedynie ludzi, którzy decydują o funduszach.

Konferencję pod hasłem "Rekultywacja Jeziora Sławskiego - szansą na rozwój regionu" zorganizował poznański oddział Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Ośrodek, który przygotował projekt oczyszczenia jeziora.

Mniej chemii

Autorzy programu rekultywacji prezentowali, jak go zrealizować. - Cały proces przywracania równowagi w tym akwenie składa się z różnych metod - opowiada Joanna Żak. - Wszystko będzie monitorowane, by w odpowiednim momencie coś zmienić i wspomóc proces rekultywacji.

Byli tam najlepsi specjaliści od ratowania jezior. Profesor Stanisław Podsiadłowki pokazywał, jak będzie napowietrzana woda. - Nie trzeba będzie wrzucać do jeziora ton chemikaliów, żeby przywrócić równowagę - przekonuje. - Wystarczy około 15 kilogramów na hektar.

Kolejną metodą jest gospodarkę rybami. Takie eksperymenty powiodły się na wielkich jeziorach w Szwecji i Finlandii. - To wymaga odłowów ryb karpiowatych i wpuszczania drapieżnych- tłumaczył prof. Ryszard Gołdyn.

Jak wyliczył, powinno się wpuścić minimum 1000 małych szczupaków na hektar.

Skąd fundusze?

Program rekultywacji ma kosztować w trzy lata około 15 mln zł. Jednak na konferencji zabrakło ludzi decydujących o funduszach. Politycy zawiedli.

Z powodu mgły i obowiązków w Sejmie nie dotarły posłanki z Platformy Obywatelskiej, które złożyły wniosek o przyznanie dotacji z budżetu. Zabrakło też włodarzy województwa lubuskiego, którzy w imieniu Skarbu Państwa są właścicielami jeziora. Nie było też przedstawicieli Lubuskiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Program powinien ruszyć w marcu. Do tego czasu trzeba załatwić pieniądze. - To program pilotażowy, który można później stosować na innych akwenach. Dziwię się, że są problemy z jego realizacją - mówi prof. Janusz Wiśniewski. - Zwłaszcza, że do 2015 roku ma zostać wprowadzona Ramowa Dyrektywa Wodna, którą narzuca nam Unia Europejska.

Sława byłaby poligonem doświadczalnym przed oczyszczaniem innych zbiorników. Jeśli to nie zostanie zrobione, nasze państwo zapłaci kary.

Organizatorzy seminarium postanowili, że skoro politycy nie mogli dojechać na konferencję, to oni pojadą do nich.

(tok)

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robi

Zawsze tak było tylko dziwne że nie brakuje pieniedzy na ich pensje i diety.

a
aaaa

Wiadomo, jak mowa o konkretach to polityków nie ma. oni potrafią tylko na wiecach wyborczych krzyczeć. Kiedyś Kazik Staszewski spiewał:.....polityk to świnia marna....) pozostaiwam resztę bez komentarza

Dodaj ogłoszenie