Rodzimy się w... szkole

Iwona Zielińska-Adamczyk
Iwona Zielińska-Adamczyk
Iwona Zielińska-Adamczyk, redaktor naczelna Gazety Lubuskiej
Iwona Zielińska-Adamczyk, redaktor naczelna Gazety Lubuskiej archiwum GL

W piątek był Dzień Edukacji Narodowej – kiedyś Nauczyciela. Dzień, w którym uśmiechnięte nauczycielki wracają do domu z kwiatkami od wdzięcznych uczniów, a zasłużeni dyrektorzy szkół wypinają piersi do odznaczeń. To był dzień wszystkich pracowników oświaty, którzy kilka dni temu na ulicach krytykowali nową reformę oświaty.

Przy okazji edukacyjnego święta zawsze się zastanawiam, czemu to nie jest także święto ucznia. Bez ucznia nie ma ani szkół, ani nauczycieli. Wiadomo, że i uczniowie tego dnia świętują razem ze swoimi opiekunami. Nie o to jednak chodzi – potrzebny jest taki dzień, w którym uczniowie mogliby zgłaszać swoje żale, potrzeby, problemy, oczekiwania wobec szkoły, nauczycieli i systemu…

Wiadomo, że w pewnym wieku nastolatek buntuje się, frustruje, krytykuje i nie wie, czego nie chce, i nie wie, czego chce. Szkoła przypina łatkę zaganianym rodzicom, w drugą stronę dzieje się to samo. Z tego też powodu socjolodzy i psycholodzy mają co robić: analizują poszczególne pokolenia, nadając im tajemnicze nazwy. Niektóre z nich to np. pokolenie X, urodzone w drugiej połowie XX w. – młodzi zagubieni w chaosie współczesności. Symbol X oznaczać miał niewiadomą. Pokolenie EMO – subkultura nastolatków żyjących emocjami: jest emo-odzież (czarna), emo-kosmetyki (czarne) emo-muzyka. Wszystko byle dalej od problemów dorosłości i przyszłości. Potem było pokolenie Y – nazywane też zuchwałym „pokoleniem Milenium”, przekonanym o swojej wyjątkowości „pokoleniem cyfrowym”.

A w ostatnim czasie pojawili się Neetsi. U nas ponoć są to 18-29 latkowie, a w Europie – gdzie nie ma ustawowego obowiązku edukacyjnego – Neetsi są jeszcze młodsi. Skrót pochodzi z angielskiego i oznacza młodych ludzie głównie spędzających czas przed telewizorem, żyjących wyłącznie na koszt rodziców. Bez chęci na myślenie o przyszłości. Ktoś nawet użył określenia „odpady edukacyjne”. Coś mi się jednak wydaje, że aby zostać Neetsem w wieku lat 18, to dużo wcześniej, czyli w szkole, rodzi się nasz obraz i stosunek do świata.

A co im dziś daje świat? Trzy tygodnie temu na ulicach walczyli o swoje lekarze, następne na ulicę wyszły kobiety w kolorze czarnym ze swoimi postulatami, kilka dni temu na ulicę wyszli nauczyciele. A tak na marginesie i święta, i strajku nauczycieli. Czy ktoś widział na ulicach hasła niesione przez nauczycieli, które brzmiałyby: Walczymy o dobro i przyszłość ucznia? Trudno
nie tylko nauczycielom, nawet przy ich święcie, pałać optymizmem, a co dopiero młodym ludziom. Ciekawe, jakie właśnie teraz rodzi się pokolenie? Walczące na ulicach o wspólne czy schodzące do „podziemia” własnego egoizmu?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie