Rowy pękają w szwach aż woda się wylewa. Kto winny?

Michał Szczęch 68 359 57 32 [email protected]
Woda z rowów wylała. Kto jest winny? Drewniana tama? Piasek? Ścięta trzcina? A może ludzie, jak tego chce starostwo... Przedstawiciele powiatu zarzucają mieszkańcom, że nie dbają o rowy przy swoich gruntach.

W Dąbiu problem z rowami ujrzał dzienne światło dzięki remontom drogowym. Podczas przebudowy gminnej szosy jeden z rowów został zakopany. I deszcz stworzył tam bajoro.

Mieszkańcy podnieśli lament. - Dawniej woda się tu nie zbierała! - mówią ludzie. - Zasypali i mamy problem, nawalił projektant - dodają niektórzy. Radnemu sejmiku wojewódzkiego podtopiło nawet posesję. Radny wykorzystał swoje wpływy, zwołał komisję. Na miejscu pojawił się wczoraj projektant, urzędniczka gminy, wykonawca i przedstawiciel starostwa.

- Winne nie jest zasypanie, a sąsiednie rowy zamulone i nieczyszczone od lat - orzekła komisja. A mieszkańcy i tak wiedzą swoje. - Nikt nic nie powinien zasypywać - uważają. Niektórzy dorzucają, że winna pogoda. A starostwo upiera się, że jeśli zawiniły rowy, to wyłącznie przez ludzi. - Czyścić powinni je właściciele okolicznych gruntów, którym te kanały odwadniają i nawadniają działkę - tłumaczy Zenon Pilarczyk, naczelnik wydziału zajmującego się melioracją w powiecie.

Podobny problem dotknął mieszkańców Strugi z gminy Bytnica. Tym razem ludzie nie widzą jednak winy w piasku, a w drewnie. Dokładniej w tamie z desek. Grodziła ona jeden z kanałów. Przed laty zaporę wybudował Zdzisław Banaszak, właściciel stawów rybnych. Piętrzył w ten sposób w stawach wodę. Przyszły ulewy i pojawiły się kłopoty.

- Alarmowałem, by wyjąć z tamy deski - twierdzi Tadeusz Głos. Owszem, deski wyjęto, ale dopiero po fakcie. Gdy już zalało okolicę. Z. Banaszak za podtopienia wini mieszkańców: - Nie czyszczą rowów, stąd woda na polach i w ogródkach. Bo przecież tamy są tu od kilkudziesięciu lat - zauważa.
Pod koniec czerwca do powiatu wysłana została prośba o sprawdzenie poziomu wód w okolicznych rowach. Na odpowiedź mieszkańcy Strugi czekali do minionego czwartku.

- To za długo - upiera się T. Głos, któremu ulewne deszcze podtopiły mu ziemniaki, kapustę, szklarnię z pomidorami i piwnicę. A jego sąsiadce woda zniszczyła rybną hodowlę. Przelała się przez groblę do stawu.

Kto zawinił? Budowniczy tamy? Mieszkańcy, którzy nie dbają o rowy? A może deszcz?
Wątpliwości, tak w jednej, jak i w drugiej miejscowości rozwieje komisja z powiatu. Sprawa Dąbia zbadana będzie lada dzień. Do Strugi przedstawiciele starostwa dotrą 4 sierpnia. Jaki będzie wniosek? Zdaniem Z. Pilarczyka może być tylko jeden. - Ten, kto ma z rowu korzyści, będzie musiał czyścić - twierdzi, powołując się na zawiłe kodeksy prawne.

Takie wielkie czyszczenie czeka niebawem chociażby Kosarzyn z gminy Gubin. Tam komisja już była. Teraz rozsyłane są decyzje do właścicieli poszczególnych działek o nakazie porządkowania. I coraz częściej ludzie tęsknią za spółkami wodnymi? W Wielkopolsce takie wciąż działają. Ludzie płacą 50 złotych od hektara na rok. I problemów z rowami tam nie uświadczymy. A już na pewno nie w takim stopniu, jak w powiecie krośnieńskim i całym naszym województwie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie