Rozbitą wysepką na dawnej "trójce" w Niedoradzu nikt się nie interesował

Michał Iwanowski
Jan Błażejewski musiał sam uprzątnąć rozbite płyty na drodze w Niedoradzu, a urzędy odbijają między sobą piłeczkę.
Jan Błażejewski musiał sam uprzątnąć rozbite płyty na drodze w Niedoradzu, a urzędy odbijają między sobą piłeczkę. fot. Bartłomiej Kudowicz
W ub. tygodniu kierowca staranował wysepkę przy przejściu dla pieszych w Niedoradzu. Jej rozbite elementy leżą do dziś. Dlaczego? Bo droga właśnie... zmienia administratora.

Pan Jan Błażejewski z Niedoradza już spał, kiedy usłyszał pisk i huk. Kilka metrów od ściany jego domu przy głównym skrzyżowaniu na dawnej "trójce", kierowca renaulta wpadł jednym kołem na betonowe płyty "wysepki" oddzielającej pośrodku jezdni przejście dla pieszych.

Dwie płyty oderwały się od podłoża i poszarpały podwozie auta. Naruszyły też znak drogowy ustawiony na wysepce. Pan Jan wybiegł przed dom. Kierowca klął, że płyty nie były przymocowane śrubami do asfaltu, że będzie domagał się odszkodowania od drogowców. Ale była noc i skończyło się na tym, że naprędce wyprostował pogięte zderzaki i pojechał.

Dyrekcja umywa ręce

- Samemu odciągnąłem ciężkie płyty na bok, żeby czasem następny kierowca na nie nie wpadł - mówi mieszkaniec. Kiedy jednak następnego dnia zadzwonił do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, administrującej "trójką", dowiedział się, że to nie ich sprawa.
- Tłumaczyli, że droga właśnie zmienia administratora - mówi Błażejewski.

Dzwonimy do GGKiA. - Rzeczywiście, my nie możemy już zajmować się takimi interwencjami, bo mamy pieniądze tylko na administrowanie drogami krajowymi, a ta droga przestała być drogą krajową - przyznaje Anna Jakubowska, rzeczniczka zielonogórskiego oddziału GDDKiA.

Skutek jest taki, że płyty leżą luzem na jezdni i nie tylko szpecą, ale i zagrażają tak kierowcom, jak i pieszym. Do tego znak drogowy jest przekrzywiony, co też niedobrze świadczy o administratorze drogi.

Gmina przyjmuje zgłoszenie

No właśnie. O administratorze, czyli o kim? W ostatni piątek, po oddaniu do użytku trasy ekspresowej S3, odcinki dawnej "trójki" miały przejąć gminy, przez teren których ona przebiega. Czyli - w przypadku Niedoradza - gmina Otyń. Problem w tym, że gminy tego nie chcą, tłumacząc, że nie mają pieniędzy na utrzymanie tychże.

Dzwonimy więc do urzędu gminy. - W ub. tygodniu dostaliśmy tylko faks z GDDKiA informacją o przekazaniu nam tego odcinka drogi, pod rygorem natychmiastowej wykonalności - mówi sekretarz gminy Halina Malczewska. - Ale formalnie ta droga nie została jednak przejęta na mienie gminne.

Czy to znaczy, że nikt nie kiwnie palcem w sprawie rozbitej wysepki w Niedoradzu. - Nie, przyjmuję od pana to zgłoszenie i natychmiast się tym zajmiemy - obiecuje Malczewska. - Być może będziemy zwracać się w tej sprawie do GDDKiA.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
le.mar
W dniu 12.09.2008 o 09:02, ~czytelnik~ napisał:

A ciekawe co gmina zrobi z fotoradarem, który tam stoi. I czy sie już zdążył zwrócić. Bo jak sądzę teraz trudno będzie o nowe zdjęcia.


a mi sie zdaje że niebawem dojdzie do sytuacji gdzie "swoi" będą woleli jechać starą "3" bo bezpieczniej - tak jak z sulechowa niektórzy jadą przez chicago ....
wiec i "q ..as na jednej nodze zarobi .....
~czytelnik~

A ciekawe co gmina zrobi z fotoradarem, który tam stoi. I czy sie już zdążył zwrócić. Bo jak sądzę teraz trudno będzie o nowe zdjęcia.

Dodaj ogłoszenie