Rozmowa z Agnieszką Walkiewicz Urzędu Pocztowego nr 1 w Międzyrzeczu

Zbigniew Borek
Zbigniew Borek
Agnieszka Walkiewicz kieruje się mottem „wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet jeden dzień w swoim życiu”
Agnieszka Walkiewicz kieruje się mottem „wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet jeden dzień w swoim życiu” fot. archiwum "GL"
- Nie miałabym nic przeciwko, by pracować tu do emerytury - mówi Agnieszka Walkiewicz z Urzędu Pocztowego nr 1 w Międzyrzeczu.

- W plebiscytowej ankiecie plebiscytu Pocztowiec Roku 2016, który „GL” organizuje wspólnie z Pocztą Polską, napisała pani, że kieruje się mottem „wybierz pracę, którą kochasz, a nie będziesz musiał pracować nawet jeden dzień”. Naprawdę kocha pani robotę na poczcie?
- Jasne!

- Ale co konkretnie?
- Wszystko. Uwielbiam kontakt z ludźmi, a cała moja praca na tym właściwie polega.

- Na czym konkretnie?
- Zajmuję się na poczcie usługami bankowymi i ubezpieczeniowymi, z których korzysta u nas coraz więcej osób, bo poczta to już nie tylko listy i paczki. Ale to nie jest tak, że ograniczam się tylko do swoich obowiązków. Czasem pomagam naszym klientom np. w pisaniu urzędowych pism, bo takiej pomocy akurat potrzebują. Staramy się po prostu wychodzić klientom naprzeciw.

- A poznają panią na mieście?
- Oczywiście! Poznajemy się nawzajem na mieście, pozdrawiamy, czasem pogawędzimy - i to nie tylko na mieście. Bardzo wielu moich klientów to też znajomi z Facebooka, wymieniamy się więc nie tylko informacjami „służbowymi”.

- A skoro już o prywatnych sprawach, to widzę, że jest pani bardzo aktywna. W plebiscytowej ankiecie wpisała pani, że chodzi na siłownię, pasjonuje się zumbą i fitness, uwielbia podróże, książki, kino i kabaret. Da się to wszystko pogodzić?
- Czasem znajomi pytają mnie, kiedy znajduję na to czas, bo mam jeszcze dwoje dzieci: Bartosz idzie właśnie do pierwszej klasy podstawówki, a Klaudia do trzeciej gimnazjum. Jak najbardziej, da się to wszystko pogodzić. Pracuję od 9.00 do 17.00, choć bywa, że i dłużej. W poniedziałki i środy chodzę na zumbę, w czwartki na fitness, trzeba wykroić tylko po godzinie. Mąż jest kierowcą ciężarówki, ciągle w trasie, w domu bywa na weekendy, ale wtedy staramy się z kolei razem z dziećmi podróżować. Urządzają nas nawet krótkie wypady nad morze czy w góry. Tydzień temu byliśmy w Poznaniu, wkrótce wybieramy się na rocznicę ślubu do Berlina. Dodam jeszcze, że uwielbiam gotować.

- Specjalność?
- Robię mężowi w trasę pyszne słoiki (śmiech - red.), a na miejscu np. znakomitego - tak mówi on, choć uwielbia głównie słodkie, i nasi przyjaciele - kurczaka w piwie czy polędwicę w sosie kurkowym.

- Jeszcze raz zapytam: da się to wszystko pogodzić z pracą?
- A ja jeszcze raz zapewnię, że się da! I powiem panu jeszcze jedno: w naszym urzędzie mamy tak wspaniałą atmosferę, że nie miałabym nic przeciwko, by pracować tu do emerytury.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie