Rusza dolnośląsko-lubuska trzecia liga. Czy nasze drużyny mają szanse zamieszać w tabeli?

Przemysław Piotrowski 68 324 88 69 [email protected]
Bramkarz Arki Nowa Sól Piotr Łoboda potrafił błysnąć nie tylko świetnymi interwencjami. W tle jego koledzy i zawodnicy Chrobrego Głogów - dwóch drużyn, które w ostatniej kolejce ubiegłego sezonu "straciły” najwięcej nerwów.
Bramkarz Arki Nowa Sól Piotr Łoboda potrafił błysnąć nie tylko świetnymi interwencjami. W tle jego koledzy i zawodnicy Chrobrego Głogów - dwóch drużyn, które w ostatniej kolejce ubiegłego sezonu "straciły” najwięcej nerwów. fot. Ryszard Poprawski
Powinniśmy mieć dwóch kandydatów Chrobrego Głogów i Steinpol Ilankę Rzepin. Reszty też nie skazujemy na pożarcie.

Od dwóch lat, gdy po połączeniu trzeciej ligi lubuskiej z dolnośląską, nasz region miał ten sam problem. Zawsze odstawaliśmy od rywali pod względem organizacyjnym, sportowym i finansowym. Ostatnio sytuacja wygląda coraz lepiej. Rosną nam kameralne, ale nowoczesne stadiony, drużyny zaczynają przebijać się do czołówki. Co najważniejsze walczą, czego nie było widać na początku reorganizacji ligi. Przed nowym sezonem zadajemy sobie te same pytania, czy któraś z naszych ekip powalczy o awans? Na pewno nie jesteśmy bez szans.

Pierwszym kandydatem jest zdecydowanie Chrobry Głogów. To zespół, który w ubiegłym sezonie przeżył wielkie rozczarowanie, bo tylko sekund zabrakło mu do awansu. Słynny mecz w Nowej Soli, gdy sędzia podyktował kontrowersyjny rzut karny w piątej minucie doliczonego czasu dla Górnika Wałbrzych, a Piotr Przerywacz zamienił go na gola dającego upragniony awans, wiele dni śnił się po nocach włodarzom i zawodnikom Chrobrego. Na szczęście trener Janusz Kubot już o tym zapomniał i szykuje się no kolejnego sezonu.
- To już historia - twierdzi szkoleniowiec głogowian. - Musieliśmy przyjąć to na klatę i zacząć wszystko od nowa. Nie ukrywam, że w tym sezonie też mamy tylko jeden cel. Aby go zrealizować musimy od początku zdobywać punkty, aby w końcówce znów nie liczyć na łut szczęścia.

Z drużyny odeszło wielu zawodników, w tym najlepszy strzelec Konrad Węglarz. W ich miejsce pozyskani zostali natomiast gracze na pewno nie gorsi, wielu z młodej ekstraklasy jak Maciej Kononowicz i Mateusz Machaj z Lecha Poznań.
- Gramy o awans, a jak to się poukłada, zobaczymy. Jestem jednak dobrej myśli - twierdzi Kubot.
Walkę o najwyższe cele zapowiada też trener Steinpolu Ilanki Rzepin Marek Kamiński. Czy będą walczyć o awans?
- Ja tego nie powiedziałem - śmieje się szkoleniowiec rzepinian. - Celujemy wysoko, choć słowa awans, boję się jak ognia. Przecież kiedyś też mieliśmy chrapkę na czoło tabeli, a wyszło zupełnie inaczej. Teraz wolę być ostrożniejszy.

Do zespołu doszło kilku klasowych zawodników, choć z pewnością trudno będzie zastąpić graczy jak Ivan Udarević, Desmond Okeke, Arkadiusz Dereżyński, czy Artur Anioł. Ale zdaniem szkoleniowca nowi piłkarze z pewnością nie odbiegają poziomem. Pytanie tylko, czy szybko zdołają wkomponować się w zespół, który ma duże aspiracje.
Pogoń Świebodzin to już prawdziwy wzór do naśladowania wszystkich lubuskich drużyn. Ekipa znana z tego, że u siebie nie przegrywa, a większość rywali wyjeżdża stąd z zerowym dorobkiem.
- To nasza siła i na pewno w nowym sezonie będziemy chcieli utrzymać tę znakomitą "domową" formę - zapowiada trener Rafał Wojewódka. - W ubiegłym byliśmy wysoko, więc wypada postarać się powalczyć o coś więcej. Pierwsza piątka byłaby naszym sukcesem.

A Pogoń na pewno nie jest skazana na pożarcie. Co prawda z drużyny odszedł wieloletni napastnik Janusz Obuchanicz oraz Łukasz Chmielewski i Damian Szczepaniak, ale z Nowego Tomyśla przyszli między innymi bracia Marcin i Bartek Knoppowie, znani ze świetnej współpracy w formacji ofensywnej. Oprócz tego kilku "grajków", którzy na pewno dodadzą Pogoni więcej możliwości w polu.
Typowymi średniakami powinny być Arka Nowa Sól, Promień Żary, być może również Celuloza Kostrzyn, która w ubiegłym sezonie, jako beniaminek pokazała się z bardzo dobrej strony.
- Po prostu chcemy grać dobrze, a jakie będziemy osiągać wyniki to pokaże przyszłość - zapowiada prezes Arki Roman Kozłowski. - Mamy trochę twardy orzech do zgryzienia, bo poprzedni zarząd zostawił długi, ale wierzę, że spokojnie damy radę się z tego wykaraskać.

Nowosolanie na pewno nie są słabsi, bo do składu wrócił jeden z filarów drużyny Krzysztof Wierzbicki, a do zespołu dołączył również Chmielewski. W Promieniu zagrają znów Jarosław Gad i Maciej Kwiatkowski, którzy w ubiegłym sezonie grali w Czarnych Żagań.
Beniaminki? To Czarni Browar Witnica, Twardy Świętoszów i Orzeł Międzyrzecz. Oni raczej powalczą tylko o utrzymanie, bo praktycznie w każdej z ekip nie doszło do poważnych wzmocnień, a skład jest oparty głównie na zawodnikach, którzy wywalczyli awans.
- To chyba dobry kierunek, bo opieramy zespół na wychowankach, którzy zasługują na grę, po fantastycznym ubiegłym sezonie - twierdzi prezes tych pierwszych Zdzisław Czyrka. - Mamy nowoczesny obiekt z oświetleniem, młodą perspektywiczną drużynę. Liczymy na walkę o środek tabeli.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
asd

Najpierw pozaglądaj na strony, a potem pisze, że bez wzmocnień.

Dodaj ogłoszenie