Schody donikąd w Gorzowie stoją zamknięte już od 18 lat! A miało być tak pięknie…

Tomasz Rusek
Tomasz Rusek
Schody donikąd to jeden z nieoficjalnych znaków rozpoznawczych Gorzowa. Dziś wyglądają fatalnie. Zobaczcie, jak prezentowały się kiedyś i jak miały wyglądać po remoncie, którego dotąd nie było. No i jakie stąd widoki!
Schody donikąd to jeden z nieoficjalnych znaków rozpoznawczych Gorzowa. Dziś wyglądają fatalnie. Zobaczcie, jak prezentowały się kiedyś i jak miały wyglądać po remoncie, którego dotąd nie było. No i jakie stąd widoki! Arch. GL/zdjęcia Czytelników
Udostępnij:
Aż trudno w to uwierzyć, ale słynne gorzowskie schody donikąd niszczeją na naszych oczach od 18 lat. Zamknięto je w listopadzie 2002 r. Miały być szybko wyremontowane i… nic z tego nie wyszło.

Piotr skomentował to na naszym profilu Gorzów Wielkopolski Nasze Miasto zabawnym wpisem: „Uuu, to osiemnastkę trzeba zrobić. Zaraz matura, na studia puścimy te schody i może zaczną na siebie zarabiać”.

Pośmialiśmy się (naprawdę!), ale przez łzy. Bo schody zasłużyły na lepszy los, niż umieranie na oczach całego miasta i powolną degradację.

SCHODY - ZRUJNOWANY SYMBOL

Schody donikąd: trochę historii

Przypomnijmy: historia charakterystycznej budowli ma swój początek 7 września 1971 r. Wtedy właśnie zostało podpisane pozwolenie na postawienie schodów.

Budowano je w latach 1971 - 1972. Na samej górze - taki był plan - miała być zlokalizowana palmiarnia z restauracją. Pomysł ten zablokował konserwator zabytków. Ostatecznie więc stopnie prowadziły donikąd.

Szczyt konstrukcji stał się szybko ulubionym miejscem do podziwiania panoramy miasta (wiele widokówek sprzed lat prezentuje takie ujęcie, my w galerii pokazujemy zdjęcia ze szczytu w różnych okresach). A same schody były tłem wielu randek, imprez, nabożeństw, zabaw i sesji zdjęciowych. U podnóża konstrukcji działa fontanna, był tam nawet sezonowy pub. Same schody stały się jednym z nieoficjalnych symboli Gorzowa, punktem orientacyjnym.

Tyle że nikt ich nie remontował, nie przechodziły modernizacji od dnia budowy. Nic więc dziwnego, że ich stan się pogarszał.

Schody donikąd: decyzja o zamknięciu

W drugiej połowie listopada 2002 r. władze miasta zabroniły wstępu na schody. Powodem były skruszenia, chyboczące się barierki i sterczące ze stopni druty zbrojeniowe. Prezydent Tadeusz Jędrzejczak zapowiedział jednocześnie, że miasto znajdzie pieniądze na naprawy. Potem magistrat wykonał nawet makietę przyszłych schodów: podświetlanych, z kolejką wjazdową z boku. Tyle że nic z tego nie zostało zrealizowane (w naszej galerii znajdziecie te wizualizacje).

Jacek Wójcicki, który przejął władzę w Gorzowie pod koniec 2014 r. też zapowiadał remont konstrukcji. I też na zapowiedziach się skończyło.

Oficjalnie magistrat szuka dziś inwestora, który kupi działki u stóp wzgórza ze schodami i w pakiecie obieca zagospodarowanie wzniesienia. Trwa to szósty rok.

W tym czasie - to cieszy - udało się jednak wykonać remont Parku Siemiradzkiego, z którym schody sąsiadują. Roboty dosłownie podeszły do schodów! Jednak na modernizację samej konstrukcji pieniędzy nie było (w galerii są piękne zdjęcie z parku i punktu widokowego, wykonał je Bartłomiej Nowosielski z magistratu).

Schody donikąd: to piszą gorzowianie

Czy schody powinny zostać wyremontowane? Czy może je rozebrać? Zapytaliśmy o to naszych Czytelników na facebookowym profilu Gorzów Wielkopolski Nasze Miasto. Zdecydowana większość była za modernizacją.

Krystyna napisała:

- Remont. To jedno z bardziej rozpoznawalnych miejsc. Pomysły na zagospodarowanie architekt na pewno znajdzie. Jak nie wiadomo o co chodzi, to pewnie o pieniądze. Zamiast grubej kasy na montaż hasełek typu „Gorzów mam w sercu” czy jakoś tak to lepiej przeznaczyć te pieniądze na zrobienie remontu takiego właśnie zakątka (od redakcji: koszt napisu to kilkaset tysięcy, koszt remontu schodów oszacowano na około 16 mln zł, więc ciężko mówić tu o prostej zmianie decyzji…)

Alicja skomentowała:

- To jest kultowe miejsce. Nie wiem, nad czym się zastanawiać: remont. Kiedyś, jak ktoś się umawiał z ludźmi i powiedział - spotkanie koło schodów donikąd, wszyscy wiedzieli, gdzie to jest.

Izabela przypomniała:

- Miała być palmiarnia, papugarnia, kawiarnia... Miało być połączenie z amfiteatrem z powiększonym tarasem widokowym i co? Jeden ze znaków szczególnych miasta niszczeje. Jestem, oczywiście, za remontem, ale podejrzewam, że skończy się to na wyburzeniu i postawieniu bloku.

Honorata napisała:

- Remont. A tak na marginesie, to tych schodów prawie wcale nie widać więc przydałaby się wycinka lub przycinka drzew i krzewów (…).

A Teresa przedstawiła taką opinię:

- Zdecydowanie remont. Czas najwyższy. Ile można patrzeć na taki niechlujny widok w samym centrum miasta! Wstyd.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zofia Rychta

Pan Redaktor czyta w moich myślach. Już dawno chciałam zaapelować o zorganizowanie ruchu obywatelskiego na rzecz przywrócenia "świetności" naszym Schodom Donikąd. Niech "zaczną się Schody"!

Dodaj ogłoszenie