Sensacja. W Lubuskiem znaleziono trzy papieskie średniowieczne bulle

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
W krótkim czasie w Lubuskiem zgłoszono odkrycie dwóch średniowiecznych bulli papieskich. To swego rodzaju sensacja, gdyż w Polsce znaleziono w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat jedynie kilkanaście takich artefaktów.

Pierwsza trafiła do naukowców w niezwykłych okolicznościach. Podczas majowej nocy muzeów w Muzeum Archeologicznym Środkowego Nadodrza ktoś zostawił średniowieczną bullę. To bulla papieża Urbana V. Wyraz „bulla” pochodzi z łaciny, w której oznacza niewielkie rzeczy okrągłe: bańkę powietrza na wodzie, klamkę drzwi, guzik do zapinania pasa, medalion z amuletem. Stąd bullą nazwano okrągłą złotą lub ołowianą pieczęć urzędu papieskiego z podobiznami świętych Piotra i Pawła z jednej strony i imieniem papieża na odwrocie, zawieszaną na sznurkach jedwabnych. Z czasem zaczęto tak nazywać każdy dokument papieski opatrzony tą pieczęcią.

Bulla do recyklingu

- Na jednej stronie mamy inskrypcje identyfikującą papieża – mówi archeolog, dyrektor świdnickiego muzeum Arkadiusz Michalak. – Na drugiej właśnie wizerunek św. Piotra i św. Pawła. Oczywiście powinien być dołączony dokument, ale wyraźnie mamy ślady odcięcia. Cóż, prawdopodobnie stało się to już przed wiekami, wówczas ludzie byli praktyczni i wykorzystywali ponownie cenne materiały.

Sensacja. W Lubuskiem znaleziono trzy papieskie średniowieczne bulle

O tej niezwykłej dostawie została naturalnie powiadomiona policja, a archeolodzy głowią się dlaczego znalazca tak cennego dla badaczy zabytku nie chce się ujawnić i chętnie poznaliby kontekst tego znaleziska, czyli miejsce, gdzie na bulle natrafiono.

Pieczęć z ołowiu

Jakby tego było mało 5 lipca do gorzowskiej delegatury Urzędu Ochrony Zabytków, Delegatury w Gorzowie Wlkp., po uprzedniej rozmowie telefonicznej, zgłosił się znalazca kolejnej bulli w celu dokonania zgłoszenia przypadkowego odkrycia i formalnego przekazania zabytku. Okazało się, że to bulla papieża Mikołaja III (1277-1280). Znalezisko to przedmiot wykonany z ołowiu o średnicy 3,5 cm. Na jego rewersie znajduje się przedstawienie dwóch medalionów ze zwróconymi ku sobie głowami mężczyzn oraz napis kapitałą: SPASP. Na awersie umieszczono napis uncjalny: NICO:/ LAUS: / PP: III: (nad literami PP umieszczono znak kontrakcji). Bulla poza zarysowaniami znajduje się w dobrym stanie. Trudnym do rozstrzygnięcia pozostaje wskazanie konkretnego dokumentu, do którego przytwierdzona była bulla, a także okoliczności w jakich została porzucona.

Do trzech razy sztuka

A tak na marginesie. Jest jeszcze jedna bulla, którą niedawno znaleziono. Kilka lat temu znaleziono bullę Bonifacego IX (1389-1404), a druga do Urbana V (1362-1370). W ostatnich dziesięcioleciach na ziemiach polskich odnotowano około 20 tego rodzaju artefaktów. Większość znaleziono przypadkowo lub podczas badań archeologicznych w dużych ośrodkach władzy kościelnej, a także w niewielkich miejscowościach o wczesnej metryce.

Zobacz złoty skarb znaleziony w Radzyniu

Zobacz jak wygląda złoty skarb znaleziony w Radzyniu koło Sławy

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
2019-07-17T08:11:12 02:00, drAtanazyKula:

Najlepszy jest tekst o przypadkowym znalezieniu i głowieniu się archeologów dlaczego znalazca nie chce się ujawnić. Prawdopodobnie znalazcą jest detektorysta, który od 1.01.2019 w myśl przepisów stał się przestępcą, a nie chce się ujawnić bo się "służby" zlecą i w nagrodę przetrzepią mu chatę konfiskując wszystko co się da zakładając mu sprawę itp itd. Jak widać po wymienionych w tekście przykładach detektorysta amator to złodziej i dewastator cennych polnych stanowisk archeologicznych.

trudno się nie zgodzić - smutne, ale tylko tak można wskazać prawdziwego złodzieja - wyciągną z człowieka ostatni grosz

d
drAtanazyKula

Najlepszy jest tekst o przypadkowym znalezieniu i głowieniu się archeologów dlaczego znalazca nie chce się ujawnić. Prawdopodobnie znalazcą jest detektorysta, który od 1.01.2019 w myśl przepisów stał się przestępcą, a nie chce się ujawnić bo się "służby" zlecą i w nagrodę przetrzepią mu chatę konfiskując wszystko co się da zakładając mu sprawę itp itd. Jak widać po wymienionych w tekście przykładach detektorysta amator to złodziej i dewastator cennych polnych stanowisk archeologicznych.

Dodaj ogłoszenie