Siatkarki UKS Promień Żary świętują wielki sportowy sukces

Materiał informacyjny SWISS KRONO
Pracowite, utalentowane i zawsze uśmiechnięte - takie właśnie są „żarskie złotka”! Archiwum prywatne Roberta Penkala
Wiemy nie od dziś, że Ziemia Żarska jest kuźnią talentów sportowych i jak się okazuje, nie tylko tych związanych z basketem czy piłką nożną, ale również z siatkówką – 14 marca w Kożuchowie dziewczęta UKS Promień Żary zdobyły tytuł wicemistrza województwa lubuskiego. Tak wspaniały sukces młodych siatkarek jest okazją do bliższego przyjrzenia się drużynie oraz pobudką do sportowych refleksji, którymi dzieli się z nami trener żarskich zawodniczek, Robert Penkal.

Siatkówka. Wobec tej dyscypliny nie można przejść obojętnie. Odnaleźć można w niej wszystko, czego szukają kibice – są emocje, jest sportowa dramaturgia, a przede wszystkim umiejętność gry zespołowej spowita etosem pracy oraz pasją.

– Dla wielu kibiców w Polsce siatkówka jest dyscypliną narodową, tak jak skoki narciarskie czy piłka nożna – mówi Alan Rogalski, dziennikarz sportowy “Gazety Lubuskiej” i kontynuuje:

– Oczywiście, o polskim sporcie narodowym mówili przede wszystkim wtedy, gdy biało-czerwoni w minionym dziesięcioleciu dwukrotnie zdobywali tytuł mistrza świata, ale ostatnio wystarczył sam awans Grupy Azoty Kędzierzyn-Koźle do finału klubowej Ligi Mistrzów, by napisał o tym na swoim Twitterze prezydent kraju. To też świadczy o popularności tego sportu w naszej ojczyźnie. A przecież sukcesy święciły też siatkarki, które także dwa razy sięgały po złoto, ale mistrzostw Europy. To osiągnięcia sprzed dekady, jednak w ostatnim czasie nasza kadra narodowa ponownie jest nie tylko w europejskiej, ale również światowej siatkówce. Jej występy śledzą tysiące kibiców na trybunach i miliony przed telewizorem. Warto więc inwestować w sport, który – w odróżnieniu od cieszącego się popularnością w naszym województwie żużla – może uprawiać każdy z nas. Stąd też bardzo cieszę się, że siatkówka rozwija się również na Ziemi Lubuskiej, zwłaszcza w takich niewielkich ośrodkach, jak Żary. Tym bardziej, że województwo lubuskie ma swoje siatkarskie tradycje. Pewnie czasy Stilonu Gorzów, który stawał na podium mistrzostw Polski czy zdobywał krajowe trofeum, szybko nie wrócą, ale do dziś fani wspominają kolejki, w jakich trzeba było stać, by wejść do hali przy ul. Czereśniowej. A dla wielu i tak brakowało biletów. Ale i nasze panie na przestrzeni lat dostarczały nam emocji. Zawisza Sulechów z różnych względów nie przetrwała, jednak Puchar Polski mogła włożyć do gabloty. Zmierzam do tego, że jest w naszym regionie siatkarski potencjał. I liczę na to, że zostanie on wykorzystany. Dzisiaj na poziomie ligowym w siatkówkę grają zawodniczki z Zielonej Góry, Nowej Soli czy Zbąszynka. Być może od nowego sezonu będzie to też Gorzów. A za jakiś czas możliwe, że takim ligowcem stanie się Promień. Takich możliwości kilkanaście lat temu nie miała Katarzyna Zaroślińska-Król, wielokrotna reprezentantka Polski. W Gorzowie nie było klubu i w młodym wieku musiała się przenieść do innego miasta, chcąc kontynuować przygodę ze sportem. Obecnie pod tym względem jest o wiele lepiej. A dziewczęta z żarskiego Promienia, jak i i innych lubuskich klubów, mają się na kim wzorować – podkreśla Rogalski.

Zaczynał od lekkiej atletyki

Swój pierwszy większy sukces młode siatkarki zawdzięczają nie tylko sportowym umiejętnościom i zaangażowaniu, ale przede wszystkim Robertowi Penkalowi, który zebrał drużynę i odpowiednio ją przygotował. Swoim doświadczeniem i wiedzą Penkal wspomaga UKS Promień Żary od 16 lat, pozostając tym samym wzorem nie tylko dla młodych siatkarek, ale również kolejnego pokolenia szkoleniowców.

– Wcześniej pracowałem w Liceum Ogólnokształcącym im. Stefana Banacha w Żaganiu i tam trenowałem dziewczęta z klubu sportowego Sobieski Żagań – wspomina Robert Penkal i kontynuuje:

– Od początku zakładałem, że będę trenerem, bowiem od najmłodszych lat byłem związany ze sportem. Już w piątej klasie szkoły podstawowej uprawiałem lekką atletykę, z którą związany byłem jeszcze w czasach studenckich. Po zakończeniu studiów wróciłem do Żagania i rozpocząłem pracę jako nauczyciel wychowania fizycznego w liceum. Trenerskiego fachu uczyłem się od najlepszego – moim trenerem był bowiem Janusz Tomko, który wychował kilku mistrzów Polski. Pracowałem również z Ludwikiem Zającem – opowiada Penkal i dodaje:

– Ludwik Zając również mógł pochwalić się wieloma znakomitymi zawodnikami oraz wychowankami, którym po prostu zaszczepił miłość do sportu, do lekkiej atletyki zwłaszcza. Miałem tę przyjemność, że mogłem współpracować z nimi – Januszem Tomko i Ludwikiem Zającem – ramię w ramię. To byli naprawdę wybitni trenerzy osiągający doskonałe rezultaty – podkreśla Robert Penkal i dodaje z uśmiechem:

– Mimo to, chyba nie do końca odnajdywałem się w roli trenera lekkiej atletyki. Wspomnę przy okazji, że niegdyś – a mam tu na myśli lata 90. – sport szkolny był inny: odbywało się mnóstwo zajęć pozalekcyjnych o charakterze sportowym, organizowano rozmaite rodzaje aktywności ruchowej, w których dzieci i młodzież chętnie uczestniczyły. Proszę sobie wyobrazić, że pracując jeszcze jako żagański nauczyciel, miałem całą salę zapełnioną młodzieżą w wieku licealnym, która ćwiczyła nie tylko lekką atletykę, ale również uprawiała koszykówkę i siatkówkę. Te czasy minęły chyba bezpowrotnie…

Sukces zdobywany małymi krokami

Robert Penkal nie odnalazł się w roli trenera lekkiej atletyki, ale za to sprawdza się doskonale jako ofensywny trener siatkarek. Dziś może świętować sukces doprowadzenia drużyny do finału Lubuskiej Ligi Młodziczek, w której dziewczęta wywalczyły zaszczytne drugie miejsce.

– Z tymi sukcesami jest różnie – śmieje się Robert Penkal i dodaje:

– Nigdy nie parłem do przodu tylko po to, by zdobywać kolejne medale i sportowe laury. Nie pracowałem w ten sposób, dlatego też siatkarskie sukcesy występują u mnie rzadziej – w mistrzostwach województwa w siatkówce średnio co 5-6 lat znajdujemy się na podium czy w okolicach podium. Drugie miejsce zdobyliśmy po raz pierwszy, z reguły plasowaliśmy się na 3 miejscu, z brązowymi medalami. To pozostawiało pewien niedosyt…

To, że siatkarskie sukcesy przychodzą falowo – jak wspomniał Penkal, co 5-6 lat – zakorzenione jest w metodyce trenerskiej i stylu kierowania drużyną.

– Stawiam przede wszystkim na wychowanie. Mam dużo dzieci na treningach – jedne mają sportowy talent, inne po prostu czerpią radość z aktywności, ze wspólnej gry, zabawy. Nie koncentruję się na wynikach typowo sportowych, ale na tym, by dzieci chciały przychodzić na treningi i czerpały z nich frajdę, by zobaczyły, jak w sporcie można się realizować i spełniać. Nie pędzę za wynikami, nie stawiam na silną, jednorodną grupę, ale staram się trenować dzieci i młodzież zachęcając wszystkich do sportowej rywalizacji. Chcę im pokazać, że radość z gry mogą czerpać zarówno silniejsi, jak i nieco słabsi zawodnicy. Wychowawczo jest to dobre, natomiast trenersko niekoniecznie, dlatego moje sukcesy przychodzą rzadziej – podkreśla żarski trener.

Odkrywca pasji i… niezły psycholog!

W UKS Promień Żary Robert Penkal trenuje dziewczynki ze szkół podstawowych. Starsze dziewczęta prowadzone są przez drugiego szkoleniowca, Grzegorza Baworowskiego.

– Siatkówka jest o tyle trudnym sportem, że jak ktoś nie jest w miarę sprawny fizycznie i ruch nie przychodzi mu łatwo, to każdy błąd kończy się stratą i zgubieniem piłki, przez co gra traci płynność. Sprawność zawodnika w siatkówce musi być zatem naprawdę bardzo duża. Oczywiście inaczej wygląda praca z małymi dziećmi, małymi dziewczynkami, dla których siatkówka to po prostu frajda, a inaczej wyglądają treningi starszych dziewcząt – im zawodniczka jest starsza, tym trudniej akceptuje własne słabości czy porażki. Dziewczynki nie lubią czuć się gorsze od koleżanek z drużyny, muszą wiedzieć, że są potrzebne, ważne. Dlatego staram się je motywować i wspierać – mówi trener Robert Penkal i kontynuuje:

– Muszę podkreślić, że siatkówka – choć piękna – jest też trochę niewdzięczną dyscypliną sportu. Mam w drużynie bardzo utalentowane dziewczyny, jednak w tym sporcie obok umiejętności potrzebne są również predyspozycje fizyczne, w tym wypadku – wzrost. Taka sama reguła dotyczy również innych dyscyplin sportowych, m.in. koszykówki. Wzrost jest cechą, która jest determinującym czynnikiem ułatwiającym grę i mile widzianym w kompletowaniu drużyny siatkarskiej, zwłaszcza tej pierwszoligowej. Wśród dziewczyn, które trenuję (dziewczęta z klas 7-8 szkoły podstawowej) mam kilka, które rokują nadzieje, że faktycznie mogą kiedyś zawojować siatkarskie parkiety i odegrać znaczące role w polskiej siatkówce. Oczywiście, jeśli będą chciały kontynuować swoją sportową przygodę – zauważa trener i dodaje:

– Według mnie sport przyciąga ludzi zdolnych. Trzeba mieć bowiem poukładane życie, również to intelektualne, chcąc trenować i myśleć o dalszych sportowych sukcesach. Do tego dochodzi ciągła, wytrwała praca. I takie właśnie są moje zawodniczki – bystre, rezolutne, pełne sportowej pasji i gotowości do pracy.

Sport, któremu trudno się oprzeć

Nikola Jurec oraz Aleksandra Karnowska grają razem w siatkarskiej drużynie UKS Promień Żary. Jak podkreślają, pasja do tej dyscypliny sportu zrodziła się przypadkiem, ale z pewnością pozostanie z nimi na długo.

– Kiedyś w szkole dołożyli nam czwartą godzinę wychowania fizycznego, podczas której mieliśmy okazję grać w siatkówkę. To naprawdę wyjątkowy rodzaj sportu, który szybko pokochałam. I tak się zaczęło! Z pewnością siatkówka pozostanie ze mną na zawsze, bo od najmłodszych lat wiązałam swoją przyszłość ze sportem – zapewnia Nikola Jurec, która w UKS Promień Żary gra na pozycji przyjmującej.

– Wydaje mi się, że kluczowe było spotkanie z Robertem Penkalem, który w klasie czwartej szkoły podstawowej został moim nauczycielem wychowania fizycznego – dodaje rozgrywająca, Aleksandra Karnowska i kontynuuje:

– Okazało się wtedy, że trzeba uczestniczyć w czwartej godzinie wychowania fizycznego i po prostu poszłam na trening. Byłam bardzo ciekawa, na czym polega siatkówka, jakimi rządzi się regułami. Od pierwszego treningu zakochałam się w tym sporcie i do teraz nie wyobrażam sobie życia bez tej dyscypliny. Oczywiście nie wiem, jak mi się potoczy życie, ale nawet jeśli nie będzie się ono opierać na profesjonalnej siatkówce, tak czy siak będę grała w nią hobbystycznie – zapewnia zawodniczka UKS Promień Żary.

SWISS KRONO przyjacielem żarskiego sportu. Również siatkówki!

Od zeszłej jesieni UKS Promień Żary – Siatkówka Dziewcząt dołączył do drużyn, które wspiera firma SWISS KRONO.

– Mam nadzieję, że dzięki sukcesowi, który osiągnęły dziewczyny w tym roku, okażemy się dla żarskiej firmy godnym partnerem. Jestem pewien, że firma będzie mogła pochwalić się naszymi siatkarkami nie tylko teraz, ale również w przyszłości. Nie ukrywam też, że SWISS KRONO to dla nas kluczowy partner – naprawdę nie da się dziś prowadzić klubu bez pomocy sponsora. Od października aż do teraz bierzemy udział w rozgrywkach, co jest bardzo obciążające finansowo, bo wiąże się z częstymi wyjazdami. Koszty przejazdów nawet do lubuskich miast są wysokie, liczone w tysiącach złotych. Takich kwot nie bylibyśmy w stanie samodzielnie udźwignąć. Jestem pewien, że nie byłoby ostatniego sukcesu, gdyby nie wsparcie SWISS KRONO – mówi Robert Penkal.

Przyszłość jest otwarta

Pomimo odniesionego sukcesu, młode żarskie siatkarki nie spoczywają na laurach i wciąż trenują, myśląc o kolejnych sportowych wynikach. Również Robert Penkal ma zapełniony sportowy grafik na najbliższe miesiące.

– Właściwie skończyliśmy sezon – mistrzostwa województwa lubuskiego w siatkówce są ukoronowaniem naszej wytężonej pracy. Mnie czeka jeszcze praca z kadrą województwa, którą muszę zgrupować i przygotować do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Z kolei młodsze roczniki chcę przygotować do Ogólnopolskich Mistrzostw w Minisiatkówce „Kinder” – mówi trener.

Siatkarskie ciekawostki

Siatkówka. Kto ją wymyślił?

Siatkówka narodziła się w 1895 roku, a za jej twórcę uchodzi amerykański nauczyciel, William George Morgan. Morgan połączył ze sobą elementy gry w koszykówkę, tenisa, baseballa i piłki ręcznej. Nową grę nazwał „mintonette”, ale rok później - po zaprezentowaniu jej szerszej publiczności - przemianował ją na „volleyball”.

„Latająca piłka”

Pierwsze wzmianki o siatkówce w Polsce sięgają roku 1919. O grze mówiono początkowo „latająca piłka” czy „przebijanka”. W 1923 roku powstały pierwsze kluby siatkarskie oparte o środowisko akademickie. Pierwsze instytucjonalne formalizowanie ruchu siatkarskiego miało miejsce w 1926 roku, kiedy to wiele gier zespołowych znalazło się w ramach organizacji Polskiego Związku Palanta i Gier Ruchowych w kolejnych latach zmieniającego nazwy na Polski Związek Gier Ruchowych i - w roku 1928 - na Polski Związek Gier Sportowych. Właśnie rok 1928 jest oficjalną datą początku zorganizowanej formy piłki siatkowej w naszym kraju.

Siatkówka podbija sportowe parkiety

W igrzyskach olimpijskich siatkówka zadebiutowała w Tokio w 1964 roku. Wśród kobiet zwyciężyła Japonia przed ZSRR i Polską. W turnieju męskim pierwszy był ZSRR, druga Czechosłowacja, a trzecia Japonia. Rok później w Warszawie rozegrano pierwsze zawody o Puchar Świata mężczyzn. Od 1973 roku takie rozgrywki mają kobiety. Obecnie siatkówka jest jedną z najpopularniejszych gier zespołowych. Szczególnie chętnie grają w nią Polacy, Brazylijczycy, Bułgarzy, Włosi i Rosjanie.

Dodaj ogłoszenie