Się czyta, się wie

Tatiana Mikułko tmikulko@gazetalubuska.plZaktualizowano 
Nie ma tu wody, kanalizacji, ani porządnej drogi. Wieczorem strach przejść przez Lubartów, bo wieś położona w lesie nie ma oświetlenia. Przez ostatnie pół wieku niewiele się zmieniło.

Ostatnio coś drgnęło. Od miesiąca dzieci jeżdżą do szkoły autobusem - wcześniej szły dwa kilometry do przystanku lub jeździły rowerami. A od dwóch miesięcy we wsi dzwonią telefony. Joanna Wąchnicka rozmawia przez słuchawkę z siostrami (jedna w Żarach, druga w Węglińcu), braćmi (jeden na Mazurach, drugi w Bielsku-Białej), lekarzem (na wizytę jeździła w ciemno). Na ten wynalazek cywilizacji czekała ponad rok.
- Wygoda straszna! - woła.

Się czyta, się wie

W Lubartowie mieszkają 53 osoby. Ojciec pani Joanny Ludwik Kuberski żyje tu od 50 lat.
- Niewiele się zmieniło, choć jest lepiej niż kiedyś - mówi.
Pan Ludwik, dawno po siedemdziesiątce, teraz odpoczywa od ciężkiej pracy. Wiosną w pole jeździ. W domu szefem jest jego córka. Pani Joanna nosi wodę ze studni. Jeśli pierze, potrzebuje 20 wiader. Zaczyna o 6.00, kończy późnym wieczorem. Nie ma automatu więc ubrania musi wypłukać, wykręcić, jak trzeba pogotować na piecu kaflowym i powiesić. W pozostałe dni biega do studni i z powrotem pięć razy. W domu nie ma łazienki. Dziadek, pani Joanna z mężem, ich córka z zięciem i malutka wnuczka kąpią się w wannie od prania. Na podwórku jest wychodek, ale bez szamba. Światło Wąchniccy mają. W telewizji trzy programy.
- Dziennik się ogląda, gazety codziennie czyta, dziadek "Przyjaciółkę" prenumeruje, to się wie, co na świecie - mówi Wacław, mąż pani Joanny. Jest na bezrobociu, jak śniegi puszczą, to w las pójdzie. Z runa leśnego żyje, no i z renty żony i dziadka.
Mąż córki Wąchnickich też bez pracy. Z Żar pochodzi, to mu się na wsi u teściów nudzi.
- Niedługo żonę i córkę do miasta zabiorę. Wyprowadzamy się - zdradza uradowany.

Sklepowa litościwa

Wąchnickim i pozostałym rodzinom brakuje dobrej drogi. Rzadko kiedy pług do nich dojeżdża i odśnieża. Jak dobrze posypie, są odcięci od świata. Wiosną błocko, latem kurz. Ale jeszcze nigdy się nie zdarzyło, by karetka albo straż z powodu drogi nie przyjechała.
- Raz lekarz godzinę z Żagania jechał, ale dojechał - podkreśla Elżbieta, córka Joanny i Wacława. Ma 19 lat i wychowuje dziecko przy piersi. Jej koleżanki już dawno z Lubartowa się wyprowadziły. A jej tu wygodnie. Cisza i spokój. Nie nudzi się.
Tą drogą pani Joanna trzy razy w tygodniu jeździ do sklepu do Wymiarek (jak wysokie śniegi lub błoto, prowadzi rower). W oddalonych o 5 km Wymiarkach ma też lekarza, aptekę, pocztę i kościół. Cmentarz dwa kilometry dalej w Witoszynie.
- Właścicielka sklepu ulitowała się nad nami i w zimie sklep do nas przyjeżdża - mówi gospodyni. - Chleb, masło, mleko, wszystko można kupić.
Los mieszkańców Lubartowa wzrusza wójta Zdzisława Lubasa.
- Do Unii będę pisać o pieniądze na drogę dla nich i na oświetlenie - mówi.

Chce ocalić wieś

Nocą w Lubartowie nikt nosa na dwór nie wyściubi. W ciemnościach obcy się kręcą. W lesie samochody przeładowują, ludzi przez rzekę na drugą stronę granicy przeprowadzają.
- Raz mi żona kazała iść w las i sprawdzić, co się tam dzieje. Głupia, mówię, chcesz, bym kulkę zarobił. Tutaj lepiej nic nie wiedzieć, nic nie słyszeć, nic nie widzieć - opowiada pan Wacław.
Właśnie, by ukrócić przemyt i zapewnić bezpieczeństwo, wójt chce wieś modernizować.
- Ale to sprawa drażliwa społecznie - żali się. - Ludzie burzą się, gdy o Lubartowie wspominam. Zaorać - mówią. Tam parę domków tylko stoi. A ja chcę wieś ocalić.
Wąchniccy wierzą w wójta. Na niego głosowali, to niech im teraz pomoże.
- Jak wójt drogę i światła zrobi, będzie u nas ładnie - marzy pani Joanna. Dla swojej wnuczki chciałaby lepszego życia.
Ona, odkąd pamięta, ciężko pracowała, najpierw w hucie, potem na roli. Na szychtę rowerem przez las jeździła. Czasem córkę na bagażnik sadzała i zawoziła do szkoły. Gdy miała drugą zmianę, mąż ją wyręczał. Pani Joanna dobrze czuje się w swoim świecie. Jak do miasta do siostry jedzie głowa ją boli, nogi, od razu chce wracać. Dziwi się, czemu ludzie stąd uciekają.
- Nikt nowy do nas się nie sprowadza. We wsi jest jeszcze dwójka ludzi takich starych jak nasz dziaduś, reszta po pięćdziesiątce - mówi.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3