Siedem bramek, dwa rzuty karne - jeden niewykorzystany... Ilanka Rzepin wygrywa z Pogonią Świebodzin 5:2

Szymon Kozica
Szymon Kozica

Wideo

Zobacz galerię (62 zdjęcia)
Aż siedem goli padło w sobotnim (8 maja) meczu IV ligi w Rzepinie. Miejscowa Ilanka pokonała Pogoń Świebodzin 5:2. W pierwszej połowie bramkarz gości obronił rzut karny, ale na niewiele to się zdało.
  • Bramki dla Ilanki Rzepin: Andrzej Pawłowski 2 (11, 63), Kosei Iwao 2 (17, 86), Mateusz Stefanowicz (56); dla Pogoni Świebodzin: Kamil Pawlak (2), Patryk Podwyszyński (36 - karny).
  • Daniel Odziemkowski, trener Ilanki: Kluczem do zwycięstwa była szybka gra, jeden-dwa kontakty i wychodzenie na pozycje, wymiana tych pozycji. Kilka razy to się udało.
  • Rafał Wojewódka, trener Pogoni: Już od początku meczu było widać, że Ilanka jest doświadczonym zespołem, ma w swoich szeregach zawodników, którzy przede wszystkim się rozumieją.

Karny dla Ilanki, karny dla Pogoni

Ilanka postanowiła od początku przejąć inicjatywę i pokazać, kto w sobotę będzie rozdawał karty. Tymczasem już pierwsza akcja Pogoni zakończyła się bramką. Grzegorz Dynaryński uruchomił na prawym skrzydle Jędrzeja Jakimowicza, który podał w pole karne do Mateusza Świtały, ten ładnie odegrał do tyłu, a nadbiegający Kamil Pawlak najpierw strzelił w obrońcę, ale po drugim uderzeniu piłka wpadła do siatki.

Gospodarze wyrównali niespełna 10 minut później. Mykola Slobodaniuk sfaulował Mateusza Stefanowicza na skraju pola karnego i sędzia po konsultacji z liniowym podyktował jedenastkę. Wprawdzie Michał Hajdasz obronił strzał Andrzeja Pawłowskiego, ale odbił piłkę przed siebie, więc przy dobitce był już bezradny.

Ilanka poszła za ciosem i w 17 minucie objęła prowadzenie. Bramkę zdobył przebojowy napastnik Kosei Iwao. I też na raty, bo pierwsze uderzenie Hajdasz obronił, ale przy drugim musiał skapitulować. W tej sytuacji nie popisali się obrońcy gości, pozostawiając Japończykowi zbyt dużo swobody.

Obejrzyj wideo: Ilanka Rzepin - Pogoń Świebodzin 5:2 (2:2). Rzut karny dla Pogoni

W 36 minucie rzutu karnego doczekała się także Pogoń. Po mocnym strzale piłka trafiła w rękę jednego z obrońców i sędzia wskazał na 11. metr. Pewnym egzekutorem okazał się Patryk Podwyszyński, choć Michał Hoffmann, po podpowiedzi trenera, rzucił się we właściwą stronę... Do przerwy było 2:2.

Po przerwie trafiała już tylko Ilanka

W drugiej połowie miejscowi już na początku stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, po których mogli, a nawet powinni, znów objąć prowadzenie. Ale co się odwlecze... Wreszcie wykorzystali okazję w 56 minucie, a na listę strzelców tym razem wpisał się Stefanowicz.

Jeśli przyjezdni marzyli o wyrównaniu, musieli się odkryć. Tak też się stało. Pogoń próbowała atakować raz lewym, raz prawym skrzydłem i czasami robiła to naprawdę groźnie, a Ilanka tylko czyhała na kontry, które potrafi wyprowadzać piekielnie szybko. I w taki sposób dwukrotnie skarciła gości. W 63 minucie na 4:2 podwyższył Pawłowski, trafiając niemal z zerowego kąta, a w 86 minucie wynik spotkania ustalił Iwao.

Trener Odziemkowski: Możemy grać, o co chcemy

Ilanka odniosła ważne zwycięstwo, bo jako wicelider IV ligi w rundzie rewanżowej straciła już sporo punktów. - Tak, dokładnie. Na początku rundy wyglądaliśmy trochę gorzej kadrowo. Teraz już wszyscy jesteśmy w pełni sił i możemy grać, o co chcemy. I jak widać, to wychodzi - zauważył trener Daniel Odziemkowski.

Obejrzyj wideo: Ilanka Rzepin - Pogoń Świebodzin 5:2 (2:2). Radość Ilanki

Co było kluczem do sukcesu? - Szybka gra, jeden-dwa kontakty i wychodzenie na pozycje, wymiana tych pozycji. Kilka razy to się udało, pogubiliśmy obronę przeciwnika i łatwo dochodziliśmy do sytuacji bramkowych - ocenił trener Odziemkowski. A na pytanie, czy Ilanka wciąż jest w grze o III ligę, odparł: - Nie wiem. Zobaczymy, jak to się ułoży.

Trener Wojewódka: Obnażyli nasze słabości

- Do przerwy wynik ładny, ale już od początku meczu było widać, że Ilanka jest doświadczonym zespołem, ma w swoich szeregach zawodników, którzy przede wszystkim się rozumieją. Bardzo groźni z przodu - i Japończyk Kosei Iwao, i Mateusz Stefanowicz - obnażyli nasze słabości w grze defensywnej - skomentował Rafał Wojewódka, trener Pogoni.

A czy zgodził się z oceną Daniela Odziemkowskiego, że kluczem do zwycięstwa była szybka gra, na jeden-dwa kontakty? - Tu nie ma filozofii, bo Ilanka tak gra. Z tym, że ma naprawdę dobrych zawodników pod ten styl. I rzeczywiście przewyższali nas z przodu. Ci napastnicy byli szybsi od naszych obrońców i praktycznie każda piłka, która szła za plecy, to była sytuacja bramkowa - przyznał trener Wojewódka.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Brawo Ilanka,dobrze ,ze daliscie im lupnia.Pogon i Wojewodka pare meczy wygrali i mysleli,ze wejda do 3 ligi.Ilanka pokazala im gdzie ich miejsce w szeregu.

Dodaj ogłoszenie