Czytelnik Andrzej powiadomił nas, że ktoś... Wykosił drzewka zasadzone w październiku przez gorzowian. W wielkiej akcji zasadzono około setki lip i klonów (w tym klon „Gazety Lubuskiej”). - Ktoś to wszystko skosił! - mówił załamany pan Andrzej, który od jesieni jeździł społecznie podlewać sadzonki. Z około setki drzew ostało się jego własne. Powód? Pan Andrzej zasadził sporych rozmiarów dąb, który po prostu był dla kosiarki zbyt wielki.

To skandal, bo całodniowe nasadzanie lip i klonów miało być dowodem na to, że magistrat dba o zieleń, a drzewa miały być wieloletnimi pamiątkami dla rodzin (drzewa były oznakowane: nazwiskami rodzin, dzieci, bliskich). Co więcej, ta akcja miała być dla gorzowian niejako rekompensatą za liczne wycinki drzew, do jakich w mieście dochodziło w ostatnim czasie.

Tak wyglądała zeszłoroczna akcja sadzenia drzewek: Gorzowianie posadzili drzewka pokoleń [ZDJĘCIA, WIDEO]

Jeszcze w poniedziałek wieczorem o sprawie zaalarmowaliśmy urzędników.

Ci nie mieli pojęcia o koszeniu! Dziś obiecano nam odpowiedź. Zamiast tego urząd zrobił konferencję prasową. Zanim jednak pojawiliśmy się na konferencji otrzymaliśmy mailową odpowiedź od szefowej wydziału promocji i informacji, Marty Liberkowskiej.

- Stała się rzecz, która nie miała prawa się stać, rzecz okropna... Zawiodła komunikacja, staranność, wygrała brawura i pośpiech działania, i drzewa pokoleń, które wspólnie z mieszkańcami sadziliśmy w październiku ubiegłego roku poddały się kosiarkom - napisała w mailu Marta Liberkowska.

Urzędnicy wyjaśniają, że jest im „okropnie przykro”. Podobnie, jak wykonawcy, który w ramach rekompensaty zaproponował, że ufunduje sadzonki drzew, które mieszkańcy ponownie będą mogli zasadzić. Akcja wstępnie zaplanowana jest na 10 października, czyli na rocznicę zeszłorocznej akcji.

Na stronie na Facebooku „Głos Gorzowa” możecie zobaczyć wideo z miejsca, które było pełne drzew, a dziś jest puste.

Do sprawy wrócimy.

WIDEO: Tak wyglądała zeszłoroczna akcja sadzenia drzewek