Skatowany Tadeusz zmarł w szpitalu. Radek W. nie przyznaje...

    Skatowany Tadeusz zmarł w szpitalu. Radek W. nie przyznaje się do pobicia [ZDJĘCIA]

    Piotr Jędzura

    Gazeta Lubuska

    Gazeta Lubuska

    W ławie oskarżonych siedzą młody chłopak Radek W. i jego starszy znajomy Jacek Cz.
    1/7

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Piotr Jędzura

    Skatowany Tadeusz zmarł w szpitalu z powodu poważnych obrażeń głowy. Został skopany i pobity kijem. W ławie oskarżonych zasiedli młody chłopak Radek W. i jego starszy znajomy Jacek Cz.
    Był 15 sierpień ub.r. Przy torowisku w okolicach ul. 22 Lipca w Kożuchowie siedzieli Radek, Jacek, Tadeusz i Barbara. Wszyscy mieli pić piwo i wódkę. Tadeusz został znaleziony przy torowisku na drugi dzień. Mężczyzna był skatowany, trafił do nowosolskiego szpitala. Tam, mimo wysiłków lekarzy, zmarł.

    Ruszyło śledztwo związane ze śmiertelnym pobiciem Tadeusza. Zatrzymani zostali Radek W. i Jacek Cz.
    Pierwszemu prokurator postawił zarzut śmiertelnego pobicia. Mężczyzna został aresztowany i trafił do celi. Starszy, Jacek Cz., odpowiada z wolnej stopy za nieudzielenie pomocy rannemu Tadeuszowi i uniemożliwienie udzielenia pomocy przez Barbarę. Miał ją przytrzymywać, kiedy Radek bił swoją ofiarę.

    W czwartek, 28 kwietnia prokurator z Nowej Soli, przed zielonogórskim sądem okręgowym, odczytał akty oskarżenia. Pierwszy zeznawał Radek W. Opowiedział, że w tragicznym dniu razem z Jackiem, Tadkiem i Baśką pili alkohol. Kiedy zabrakło wódki, pojechał skuterem po kolejną butelkę. W sklepie zorientował się, że nie ma portfela, który dał mu Jacek Cz. Wrócił na torowisko i zapytał Tadeusza dlaczego ukradł mu portfel. Potem go pobił. - Chciałem dać mu nauczkę za kradzież portfela - mówił w sądzie Radek W. Nie przyznał się jednak do śmiertelnego pobicia mężczyzny. - Żył kiedy odchodziłem - mówił oskarżony.

    Zapytamy przez swojego obrońcę odpowiedział, że w dniu zdarzenia był mocno pijany. Wypił 10 piw i butelkę wódki. - Brał pan jakieś inne używki? - zapytał go obrońca. - Tak, dopalacze, brałem "Mocarza" - powiedział Radek W. - Żałuje pan tego, co się stało? - zapytał obrońca. - Tak, bardzo żałuję - odpowiedział Radek. Brzmiało to jednak bardzo sztucznie.

    Podczas zeznań przed prokuratorem, Radek W. zeznawał zupełnie inaczej. Powiedział, że był pijany i brał dopalacze, ale wcześniej, a nie w dniu zdarzenia. Mówił również, że Tadeusza bił też Jacek Cz. Przed sądem odwołał jednak wcześniejsze zeznania. Potwierdził, że bił tylko on.

    Drugi z oskarżonych, Jacek Cz. odmówił składnia wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Prokurator odczytał jego wcześniejsze zeznania. Obciąża w nich Radka W. Mówi, że to agresywna osoba, która szukała motywu do pobicia Tadeusza. Powodem stała się rzekoma kradzież portfela należącego do Jacka. Portfel odnalazł się na drugi dzień w kuferku skutera należącego do Jacka. - Wiedziałem, że tam jest portfel, on tylko szukał pretekstu do pobicia Tadka – zeznawał Jacek przed prokuratorem

    W czwartek w sądzie nie stawiła się Barbara powołana w charakterze świadka. Nie odebrała wezwania na rozprawę wysłanego przez sąd. Zostanie wezwana ponownie.

    Obrona Radka W. zapowiedziała już powołanie biegłych przez sąd. Chodzi o zeznania dotyczące zażycia dopalacza o nazwie "Mocarz" i jego wpływu na zachowanie oskarżonego w dniu zdarzenia.

    Przeczytaj także: 25 lat więzienia dla Dawida L. za zabójstwo wujka w Olszyńcu [ZDJĘCIA, WIDEO]

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Pracuj u nas - Seco Warwick zaprasza!

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia

    Rezolutne przedszkolaki o świętach Bożego Narodzenia