Skóry do Azji

TATIANA MIKUŁKO (68) 324 88 19 [email protected]
Ziewa dinozaur czy inny T-Rex? Na szczęście to nie scena z "Parku Jurajskiego”. Ale młode strusie coś by przekąsiły...
Ziewa dinozaur czy inny T-Rex? Na szczęście to nie scena z "Parku Jurajskiego”. Ale młode strusie coś by przekąsiły... Tomasz Gawałkiewicz
Udostępnij:
W Stypułowie (gm. Kożuchów) trwają badania nad sztucznym zapłodnieniem strusi. Nigdzie wcześniej nie udało się tego dokonać. Jeśli tym razem dopisze szczęście, ptaki z tej hodowli "pójdą na cały świat".

Obecnie ze 100 strusich jaj wykluwa się ok. 35 piskląt. Celem badań jest to, by piskląt było 90. Henryk Naranowicz, właściciel fermy w Stypułowie wspólnie z Instytutem Genetyki i Hodowli Zwierząt Państwowej Akademii Nauk w Jastrzębcu prowadzi badania nad sztuczną inseminacją. Szefuje im doc. dr hab. Jarosław Olav Horbańczuk. Wśród naukowców jest też dr Ireneusz Małecki z Uniwersytetu Zachodniej Australii. Badaniami objęto 150 ptaków. Połowa to samce.
- Jeśli uda się z nich wyodrębnić choć 10 dobrych reproduktorów, to będzie sukces - zdradza H. Naranowicz.
Pracownicy fermy bacznie obserwują młode ptaki. Chodzi o to, by wyłowić te, które mają najlepsze cechy genetyczne. W przyszłości nasienie dobrego reproduktora mogłoby wystarczyć dla 50 samic.
- Tym samym koszty hodowli znacząco się obniżą, a efektywność wzrośnie. By tak było, trzeba najpierw pobrać nasienie od strusi do badań. Nie każdy chce je dać. Samce, zwłaszcza w okresie godowym, są agresywne. Trzeba je odpowiednio podejść, przekonać i jednocześnie pamiętać, że spotkanie oko w oko ze strusiem może skończyć się tragicznie - zdradza pan Henryk.

Skóry do Azji

Praca na fermie w Stypułowie koncentruje się teraz na badaniach naukowych, ale specjalnością pana Henryka są strusie skóry. Skupuje je i eksportuje głównie do Azji. Do tej pory pojechało tam 4,5 tys. skór.
- Do niedawna nie wiadomo było, jak te skóry konserwować. Każdy myślał, że wystarczy włożyć do worka z solą i zanieść na strych. Opracowano jednak sposób konserwacji i dzięki temu udaje się przechowywać skóry dłużej bez szwanku - zdradza H. Naranowicz.

Barszcz z jajami

Lubuskie plasuje się na pierwszym miejscu w kraju i w czołówce światowej pod względem hodowli strusia. Do niedawna hodowcy zarabiali głównie na skórach i jajkach. Teraz rozpoczął się boom na mięso. Zachód bierze każdą ilość, bo dotychczasowy dostawca - Republika Południowej Afryki - ma embargo nałożone przez Unię Europejską. To z powodu ptasiej grypy, przez którą spalono kilka tysięcy strusi. Strusina nie jest jeszcze popularna w Polsce. W swoim menu mają ją tylko niektóre restauracje, np. zielonogórska Palmiarnia. Stek ze strusia kosztuje tu 40 zł, a zupa - 9 zł.
- To ekskluzywne dania zamawiane głównie przez ludzi zamożnych lub takich, którzy po raz pierwszy są w naszym regionie i chcieliby spróbować lokalnego przysmaku - mówi szefowa kuchni Daniela Ziółkowska.
Pan Henryk strusia jada codziennie. W dniu, kiedy z nim rozmawialiśmy, czekał na niego na fermie barszcz biały ze strusimi jajami.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie