Sława: Awantura o kebaby trwa

Tomasz Krzymiński 0 76 835 81 11 tkrzyminski@gazetalubuska.pl
Nie widać końca sporu o zakład mięsny w Lubiatowie. Jego sąsiedzi narzekają na hałasy i ślą skargi nawet do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Szefowie firmy twierdzą, że wszystko u nich jest w porządku.

Sprawa ciągnie się od kilku lat. Letnicy, którzy mają swoje działki najbliżej, skarżą się na hałasy agregatów chłodniczych z zakładu Lubuska Tradycja i Smak. I nie chcą, żeby zakład działał w tym miejscu. - Ten ciągły warkot agregatów jest nie do zniesienia, szczególnie w nocy - opowiadają.

Składali skargi do różnych urzędów. - Ale bez skutku - tłumaczą.

Wyjadą z tej wsi?

Sprawa kolejny raz stanęła na sesji rady miejskiej. - Niektórzy zapowiedzieli, że sprzedadzą działki i wyniosą się z Lubiatowa - opowiada sołtys wsi Krystyna Pieczeńczyk.

Jednak gmina interweniować nie zamierza. Bo jak twierdzą włodarze, nie jest stroną w tym sporze. - My nie możemy nakazać wstrzymania działalności, bo na urząd nie wydawał decyzji pozwalającej na jej prowadzenie - tłumaczy Halina Dąbrowska ze sławskiego magistratu.

Urzędnicy z gminy czekają na rozstrzygnięcia nadzoru budowlanego, który zajmował się sprawą przeróbek w tym budynku.

- A jeśli ci ludzie czują się pokrzywdzeni działalnością zakładu, mogą złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - dodaje burmistrz Cezary Sadrakuła.

Są wątpliwości

Zamieszanie trwa, a zakład nadal produkuje kebaby. Choć powiatowy nadzór budowlany ma wątpliwości.

- Nie powinien prowadzić takiej działalności, jak w obecnym zakresie - wyjaśnia szef Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego we Wschowie Ryszard Jakubczak. - W tej sprawie prowadzimy postępowanie.

Jak dodaje, sprawa powinna się rozstrzygnąć do końca tego roku. Chodzi o kwestie przebudowy i zmiany użytkowania pomieszczeń.

Zastrzeżeń nie ma powiatowy lekarz weterynarii. - Wszystkie stawiane przez nas wymogi spełniają - tłumaczy Maciej Szubiak. - Jeśli nadzór budowlany zabroni im działalności, wtedy my wydamy podobną decyzję. Ale póki co uwag nie mamy.

Wieś by skorzystała

Szefowa firmy dziwi się, że nie może spokojnie prowadzić biznesu. - Mam pozytywną dla nas decyzję wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego - opowiada Małgorzata Łukasik.

- Tam jest jasno napisane, że nasz budynek nie zmienił swojego przeznaczenia. Tak jak kiedyś, tak dziś rozbierane jest mięso. Ono jest tu tylko krojone, układane w kebaby i zamrażane.

Jak mówi, nie ma tu wędzarni, więc nie powinno to być uciążliwe. - A od naszych agregatów bardziej hałasują auta na ulicy - zauważa. - Dziwię się tej nagonce na nas. My jesteśmy otwarci, wieś mogłaby skorzystać na naszej obecności.

Właścicielka dodaje także, że w nocy nie prowadzi się w jej firmie rozbioru mięsa. - Dla świętego spokoju uczulam też kierowców, by nie parkowali w nocy w pobliżu zakładu, tylko przyjeżdżali rano - mówi M. Łukasik.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Robi

Liczy się kasa i tylko kasa bo ludzie tu nie mają żadnego znaczenia. Kogo to obchodzi czy komuś to przeszkadza że ludzieśię skarżą. Pieniążki już ktoś za to wzioł. A ludzie? Niech się przyzwyczajają. Niestety tak jest w naszej kochanej ojczyźnie. ZGROZA!!!!!

~piotrek~

TO CHYBA PSĘŁDO ZAKŁAD KEBABÓW .MOŻE WRESZCIE PAN BURMISTRZ ZAJMIE ŚIĘ TĄ SPRAWĄ .TO CHYBA MIEJSCOWOSĆ TURYSTYCZNA A NIE ZAGŁEBIE PRZEMYSŁOWE.LUDZIE CHCĄ WYPOCZYWAĆ TAM...TAKI ZAKŁAD POWINNI WYBUDOWAĆ W RADZYNIU POD NOSEM PANA BURMISTRZA ZOBACZYLIŚMY BY JAK ON BY ŚIĘ CZUŁ...

H
HALINA

JAKBY PAN BURMISTRZ BY MIESZKAŁ W POBLIŻU TO JUŻ BY TEN ZAKŁAD NIEISTNIAŁ LUDZIE POCZEKAJCIE DO NOWYCH WYBORÓW NAOBIECUJE WAM GÓRY ZŁOTE .JAK SOŁTYS WŚI LUBOGOSZCZ NAWET ŚMIEĆI SPOD PLAŻY NIEMOŻE ZABRAĆ .ALE JAKBY POD SKLEPEM JEGO BYŁY TO AFERA NA CAŁY POWIAT.NAJGORSZY Z SOŁTYSÓW JAKICH WIDZIAŁEM.

g
ggg

Sprawa hałasu to nie sprawa czysto budowlana. Mam pytanie czy firma ma zgodę na wytwarzanie hałasu bo to nie jest strefa przemysłowa. A może powiatowy Inspektor Ochrony Środowiska zleci zbadanie poziomu hałasu na granicy działki, byłem w Lubiatowie kiedy rozładowywał się tir hałas był okropny (napewno przekraczał dozwolone normy) bo w lesie daleko od zakładu słychać było warkot agregatów. Tak więc sprawa należy również do gminy, a najprościej przekazać pałeczkę dalej i nie narażać sie pewnemu panu B.

Dodaj ogłoszenie