MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ślimaki i strusie za drogie

TATIANA MIKUŁKO
Pani Alicja ma teraz 54 lata i jest przykładem na to, że wiek nie ma znaczenia, gdy są chęci i głowa pełna pomysłów
Pani Alicja ma teraz 54 lata i jest przykładem na to, że wiek nie ma znaczenia, gdy są chęci i głowa pełna pomysłów MARIUSZ KAPAŁA
Alicja Kowalczyk w wieku 50 lat postanowiła wywrócić życie do góry nogami. Z Łodzi przeprowadziła się na wieś koło Żagania i rozpoczęła hodowlę grzybów boczniaków.

Do Lubuskiego przygnał ją rodzinny sentyment i żagańskie pochodzenie. W Łodzi przez kilka lat pracowała w oświacie, potem była na bezrobociu.
- Z własnego wyboru 10 lat siedziałam w domu - przyznaje
A. Kowalczyk. - Później szukałam pracy, ale okazało się, że jestem już za stara. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Kupiłam okazyjnie dom na wsi i przyjechałam tu z głową pełną pomysłów. Chciałam zająć się agroturystyką.

Ślimaki i strusie za drogie

Gospodarstwo pani Alicji stoi pod samym lasem. Ma pół hektara ziemi, wodne oczko, stodoły i chlew.
- Planowałam urządzić pokoje dla gości i prowadzić jazdę konną dla niepełnosprawnych dzieci - wylicza właścicielka. - To jest marzenie mojego życia. Niestety, by je zrealizować potrzebne są duże pieniądze.
Pani Alicja zarejestrowała się w Powiatowym Urzędzie Pracy jako bezrobotna i zastanawiała się, co by tu zrobić, zamiast agroturystyki. Po poradę pojechała do Ośrodka Doradztwa Rolniczego do Kalska.
- Tam proponowano mi ślimaki, strusie, ale to wszystko wymagało ogromnych inwestycji
- wspomina A. Kowalczyk.
- Szukałam czegoś, co mogłabym robić sama, bo wtedy nie miałam nikogo do pomocy. Może boczniaki? Wzięłam pożyczkę z funduszu pracy pod zastaw domu, kupiłam samochód dostawczy oraz 300 sztuk grzybni.

Wrażliwe na zimno

Boczniaka trzeba ciągle doglądać. Sprawdzać temperaturę (optymalna to plus 15 stopni), wilgotność i poziom dwutlenku węgla.
- W niektóre dni boczniak musi mieć ciepło, w inne wilgotno - tłumaczy pani Alicja.
- Czasami nawet otwarcie drzwi pomieszczenia z grzybnią, w nieodpowiednim momencie, powoduje, że boczniak nie rozwija się tak jak powinien. To bardzo wymagający grzyb.
Grzybnia w ciągu dwóch miesięcy owocuje dwa razy. Pierwsze grzyby zbiera się już po tygodniu i oczyszcza. Po trzech tygodniach pani Alicja sprzedaje wysyp. Drugi, idzie na sprzedaż za kolejne trzy tygodnie. Zużytą grzybnię można stosować jako nawóz pod warzywa lub pokarm dla bydła (po wcześniejszym wysuszeniu). Pozostawiona sama sobie po paru dniach obróci się w pył. Jest nieszkodliwa dla środowiska.

Marzenia zostały

Dzięki hodowli boczniaków pani Alicja płaci wszystkie rachunki i raty kredytu oraz spokojnie żyje. Nie martwi się już o swoje utrzymanie. Choć boczniaki hoduje dopiero trzy miesiące, jej kupcy chcieliby kupować od niej nawet 800 kg grzybów.
- Nie jestem w stanie sama tyle boczniaków wyhodować. Teraz mam 80 sztuk grzybni. Każda da około dwóch kilogramów grzybów - mówi A. Kowalczyk. - Myślałam o tym, by założyć grupę producencką. Razem byłoby nam łatwiej. Albo wziąć kredyt i przystosować jeszcze jedną stodołę na hodowlę.
Mimo grzybowego sukcesu, pani Alicja nie zapomina o swoim marzeniu. Chce zarobić na boczniakach tyle pieniędzy, by wystarczyło jej na konie i agroturystykę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska