Ślub z Chińczykiem

DANUTA KULESZYŃSKA
Spada ilość zawieranych małżeństw. Pary wolą dziś żyć na kocią łapę. W wolnych związkach rodzi się też coraz więcej dzieci. Nierzadko miłość wyznają sobie ludzie starsi.

W sobotę w Żarach na ślubnym kobiercu stanęło sześć par. W ten sposób liczba zawartych w tym roku małżeństw wzrosła do 164. W całym roku ubiegłym było ich 304. - Od lat notujemy tendencję spadkową - mówi Grażyna Jasińska, kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego. Szefową żarskiego USC jest od 18 lat. I pamięta, że kiedyś tych ślubów było więcej. W latach 80. "tak" przyrzekało sobie ok. 500 par rocznie. Podobna sytuacja jest w USC w Żaganiu. W tym roku ślub wzięło zaledwie 110 par. Dlaczego tak się dzieje? - Bo zmieniają się obyczaje. - przyznaje Helena Stefaniszyn, od 16 lat kierowniczka żagańskiego USC. - Pary wolą dziś żyć w wolnych związkach, mają wspólne dzieci i nie chcą zalegalizować tego układu. Powody są różne.

Ślub z Chińczykiem

Zarówno w Żarach jak i Żaganiu coraz częściej na ślubnym kobiercu stają pary dojrzałe. Młodzi nie garną się zbytnio do żeniaczki. - Świadomie planują swoje życie - zauważa G. Jasińska. - Najpierw robią karierę, dopiero potem zakładają rodzinę. Kiedyś często udzielałam ślubów za zezwoleniem sądu, bo panny młode były nieletnie. Ale co najmniej od dwóch lat nie odnotowaliśmy takiego przypadku.
Coraz częściej zdarza się, że miłość przed urzędnikiem wyznają osoby starsze. W sobotę w żarskim USC przysięgę małżeńską składali 78-latkowie. Nie tak dawno pan młody miał 90 lat, jego wybranka 30. Ale nie tylko mężowie bywają starsi od swych żon. - Coraz częściej od swych wybranków starsze są panie i to nawet o kilkanaście lat - mówi H. Stefaniszyn.
Już od dawna do rzadkości nie należą związki z obcokrajowcem. Zmieniła się tylko moda. Teraz Polki wolą brać ślub za granicą. Zwykle we Włoszech albo Niemczech. Ale nie tylko. - Niedawno jedna z pań przyszła do nas po dokumenty, bo wychodzi za mąż za Chińczyka - mówi G. Jasińska. - Ślub bierze w Chinach. W roku ubiegłym mieszkanka Żar wyszła za mąż w Pakistanie. A niebawem jedna z pań poślubi Irańczyka.

Dzieci mniej

I w Żarach, i Żaganiu na świat przychodzi coraz mniej dzieci. Dlaczego? - Sytuacja ekonomiczna zmusza do tego rodziców - przypuszcza G. Jasińska. - Ludzie nie mają pracy, pieniędzy, boją się ryzykować.
W latach 80. w Żarach rodziło się średnio 1.500 maluchów rocznie. Ale to już przeszłość. W zeszłym roku tutejszy szpital odebrał 900 porodów, a w ciągu tego półrocza - 560. W tym samym czasie w Żaganiu urodziło się 200 noworodków. Przybywa za to... bliźniaków. Zwłaszcza w Żarach. W tym roku było takich porodów siedem, czyli średnio jeden w miesiącu, w roku ubiegłym - 10. - Nie pamiętam, aby w latach poprzednich był taki urodzaj na bliźniaki jak właśnie teraz - dodaje G. Jasińska. - Rodziła się jedna, dwie pary rocznie.
Jeśli chodzi o płeć, w Żarach dominują bliźniaczki dziewczynki: aż cztery pary. I jedna mieszana. W Żaganiu natomiast bliźniacy rodzą się przemiennie: raz chłopcy, raz dziewczynki. Takie porody były tutaj dwa w tym roku i cztery w ubiegłym.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.