Śmieje się nam w twarz

DOROTA NYK
Udostępnij:
Beata, 25-latka, zmarła nagle. Pewnego dnia po prostu położyła się i już nie obudziła. Jej najbliżsi twierdzą, że umarła, bo mąż ją pobił.

Zgon nastąpił po tygodniowym pobycie na oddziale intensywnej terapii. Wcześniej przez tydzień kobieta mieszkała u swojej rodziny, gdyż uciekła z domu przed mężem. - Beata przyszła do nas nad ranem - usłyszeliśmy od jej brata Wiesława. - Wyglądała bardzo źle, przyprowadziła ją mama. Siostra miała wybite dwa zęby, uszkodzoną brodę, rozbity nos oraz głowę całą w guzach. Opowiedziała, że o czwartej nad ranem pobił ją mąż. Wpadł w szał, walił jej głową o brodzik, a potem bił paskiem i smyczą po głowie. Świadkiem wszystkiego był ich sześcioletni syn.

Śmieje się nam w twarz

Brat opowiada, że siostra bardzo narzekała na ból głowy. - Miała głowę całą w guzach, dosłownie guz na guzie - dodaje jego żona. Oboje namówili ją, żeby złożyła na męża doniesienie na policję i została u nich w domu. - Na policji zeznała, że mąż pobił ją będąc pod wpływem narkotyków - dodają.
Kobieta przez cały czas źle się czuła. Po tygodniu, u nich w domu, dostała ataku epilepsji, gdyż była chora na padaczkę. - Po ataku położyła się spać - mówi szwagierka. - W pewnym momencie weszłam do pokoju, a ona nie oddychała. Kiedy przyjechało wezwane przeze mnie pogotowie, nie odzyskała przytomności.
Ta kobieta przez tydzień przebywała w szpitalu, ale nie udało się jej przywrócić do życia. Rodzina rozpacza, gdyż uważa, że winny tego nieszczęścia jest jej mąż. - Dlaczego go nie zatrzymano? - pytają. - Przecież ich dziecko złożyło zeznania, opowiedziało jak to było.
- Teraz ten człowiek śmieje się nam prosto w twarz - twierdzi brat. - Dla mnie to jakieś nieporozumienie. Przypuszczam, że gdybym tylko kogoś pobił na ulicy, to od razu zostałbym zatrzymany. A dlaczego nie spotkało to tego człowieka?

Nie widzą związku

Z mężem zmarłej głogowianki nie udało się nam porozmawiać, chociaż kilka razy byliśmy pod drzwiami jego domu. Z zeznań złożonych przezeń w prokuraturze wynika, że absolutnie nie przyznaje się do pobicia żony. Twierdzi, że sama zrobiła sobie krzywdę: spadła ze schodów i się potłukła. A przecież dorosłych świadków tego wydarzenia nie ma. Zastępca prokuratora rejonowego Bożena Ławrowska poinformowała nas, że policja jednak przedstawiła temu mężczyźnie zarzut psychicznego i fizycznego znęcania się nad żoną: znieważania jej i spowodowania obrażeń ciała. Zastosowano także wobec niego dozór policyjny.
- Zasięgnęliśmy opinii dwóch biegłych - informuje B. Ławrowska. - Pierwszy wypowiedział się jeszcze gdy kobieta leżała w szpitalu. Według niego jej pobyt w tej placówce był wynikiem choroby.
Opinia drugiego biegłego została sporządzona po sekcji zwłok Beaty. Uznał, że nie zachodzi związek między obrażeniami odniesionymi przez kobietę a jej zgonem.
- Nadal toczy się postępowanie i są przesłuchiwani świadkowie - mówi prokurator. - Sprawa jest bardzo trudna i smutna. Rozumiem ból rodziny.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie