Śmiertelna ofiara barszczu Sosnowskiego. Zmarła 67-latka...

    Śmiertelna ofiara barszczu Sosnowskiego. Zmarła 67-latka (wideo)

    Alina Gierak (aip), wideo: Telewizja NTL/NTL Radomsko Sp. z o.o.

    Gazeta Lubuska

    Gazeta Lubuska

    Barszcz Sosnowskiego podobny jest do kopru. Ale to bardzo niebezpieczna roślina.

    Barszcz Sosnowskiego podobny jest do kopru. Ale to bardzo niebezpieczna roślina. ©Jarosław Jakubczak/Polska Press

    <iframe width="670" height="380" src="//get.x-link.pl/0d4eb2a8-fba5-0bb4-8dd7-83034f3c50f4,2d490f5e-ead3-d3d6-2e8a-dd5a04ecd2fd,embed.html" frameborder="0" allowfullscreen></iframe> W siemianowickim Centrum Leczenia Oparzeń zmarła 67-letnia mieszkanka Jeleniej Góry, która oparzyła sobie rękę barszczem Sosnowskiego. Kobieta zmarła w wyniku nagłego zatrzymania krążenia.
    Barszcz Sosnowskiego podobny jest do kopru. Ale to bardzo niebezpieczna roślina.

    Barszcz Sosnowskiego podobny jest do kopru. Ale to bardzo niebezpieczna roślina. ©Jarosław Jakubczak/Polska Press

    Kobieta kilkanaście dni temu kosząc trawę w ogródku oparzyła sobie rękę barszczem Sosnowskiego. Oparzeniu uległo 5 procent jej ciała. Choć nie było duże, toksyny dostały się do jej organizmu a w wyniku powikłań doprowadziły do jej śmierci. Do CLO kobieta trafiła 6 czerwca z SOR w Jeleniej Górze. - Jej stan był wtedy dobry, była w kontakcie z lekarzami. Powodem przyjęcia było rozpoznanie oparzenia chemicznego trzeciego stopnia.

    Z wywiadu udzielonego przez pacjentkę wynikło, że miała kontakt z barszczem Sosnowskiego - wyjaśnia dr Justyna Glik, rzecznik CLO w Siemianowicach.
    W szóstej dobie leczenia pacjentki doszło do załamania stanu jej zdrowia i zatrzymania krążenia. Podjęto skuteczną akcję reanimacyjną. - Udało się przywrócić krążenie, ale narastała u niej niewydolność oddechowa, stąd została zaintubowana i podłączona do respiratora - mówi dr Justyna Glik. Do kolejnego zatrzymania krążenia doszło 19 czerwca.

    Jej śmierć lekarze tłumaczą tym, że poza oparzeniem kobieta miała obniżoną odporność, ponieważ cierpiała na choroby przewlekłe. Jak podkreśla Justyna Glik to pierwsza taka sytuacja w CLO. - Po raz pierwszy zresztą pacjent sam potrafił wskazać przyczynę oparzenia. Wcześniej trafiali do nas pacjenci z tego rodzaju oparzeniami, ale nie potrafili określić skąd się wzięły - wyjaśnia Glik dodając, że poparzenia barszczem Sosnowskiego nie były zbyt częstym przypadkiem w siemianowickiej lecznicy. 67-latka jest pierwszą w tym roku ofiarą niebezpiecznej rośliny.

    Izabela Sachajdakiewicz z Pracowni Stosowanej Ekologii Roślin w warszawskiej Wyższej Szkole Ekologii i Zarządzania potwierdza, że walka z barszczem jest w Polsce bardzo trudna. Pracownia prowadzi w internecie stronę (www.barszcz.edu.pl), gdzie zamieszcza informacje o tej roślinie. Sprowadzono ją w czasach PRL z ZSRR jako tanią paszę dla zwierząt. Okazała się parzącym, szybko rozprzestrzeniającym się chwastem, niebezpiecznym dla ludzi i zwierząt. Jego wytępieniem zainteresowała się Unia.
    - Przygotowywane jest rozporządzenie, które pomoże samorządom usuwać toksyczne rośliny - mówi Sachajdakiewicz.

    Co zrobić, gdy poparzymy się barszczem Sosnowskiego

    Kontakt z rośliną może być niebezpieczny.
    Co robić, kiedy dojdzie do kontaktu z barszczem Sosnowskiego?
    - Natychmiast oddalić od miejsca, gdzie ten chwast rośnie.
    - Osłonić oparzone miejsce przed słońcem.
    - Schłodzić je zimną wodą i przykryć gazą lub opatrunkiem chłodno-żelowym. W przypadku, gdy skóra nie jest uszkodzona, posmarować żelem Altacet 1 proc. lub preparatem Hydrokortyzon (maść 0,5 proc.).
    - Wypić wapno (Calcium 300 mg) musujące w tabletkach.
    - Jeśli parzący sok dostanie się do oczu, do czasu wizyty u lekarza, należy chronić je za okularami o jak najwyższym filtrze UV. Zarówno skórę, jak i oczy trzeba szybko i bardzo dokładnie przemyć dużą ilością wody.
    - Oprócz poparzeń skórnych, barszcz Sosnowskiego może powodować obrażenia dróg oddechowych, wymioty, bóle głowy, nudności. W takiej sytuacji konieczny jest kontakt z lekarzem.

    Barszcz Sosnowskiego jest groźny zwłaszcza latem.
    W czasie upałów uaktywniają się bowiem toksyczne związki, które wydostają się z rośliny w postaci lotnej. Gdy osiądą na skórze, powodują oparzenia. Pierwsze objawy pojawiają się od 30 minut do
    dwóch godzin. O sile reakcji decyduje odporność uczuleniowa poparzonej osoby.
    - Wybierając się na spacer w rejony, gdzie może rosnąć barszcz Sosnowskiego, warto odpowiednio się ubrać i założyć odzież z tkanin syntetycznych, nienasiąkających i nieprzewodzących parzącego soku z taką łatwością, jak bawełna.


    Nieruchomości z Twojego regionu

    Czytaj treści premium w Gazecie Lubuskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    GazetaLubuska.pl poleca:

    Wideo