Sousa jest do zwolnienia, ale PZPN nie stać na odprawę Portugalczyka, jego asystentów i... agenta

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Paulo Sousa w listopadzie podejmował wyłącznie złe decyzje, które skutkują utraconymi wpływami przez PZPN w wysokości co najmniej 10 milionów złotych. Kontrakt Portugalczyka jest jednak dobrze zabezpieczony na wypadek dymisji, która w tym momencie kosztowałaby drugie tyle...
Paulo Sousa w listopadzie podejmował wyłącznie złe decyzje, które skutkują utraconymi wpływami przez PZPN w wysokości co najmniej 10 milionów złotych. Kontrakt Portugalczyka jest jednak dobrze zabezpieczony na wypadek dymisji, która w tym momencie kosztowałaby drugie tyle... fot. Sylwia Dąbrowa
Udostępnij:
Mija kolejna doba od momentu, kiedy w głupi sposób i wyłącznie na własne życzenie selekcjoner reprezentacji Polski pozbawił naszą drużynę rozstawienia w barażu. I tym samym znacząco zmniejszył szanse na awans do finałów mundialu w Katarze. Nadal jednak – wychodząc z szoku - szukamy odpowiedzi na nurtujące wszystkich kibiców pytania. Jak można było w tak frajerski sposób odpuścić mecz z Węgrami? Czemu Paulo Sousa spotkanie o dużą stawkę - i ogromne pieniądze - potraktował jak sparing? Dlaczego najlepszy piłkarz świata roku 2020 według FIFA, choć usiadł na ławce, nie mógł grających koszmarnie kolegów wesprzeć na boisku?

- Od początku tego zgrupowania zwracałem uwagę, że źle zostały ustalone priorytety. Dotąd nie rozumiem, po co karawana ciężarówek ze sprzętem niezbędnym do przeprowadzenia zgrupowania jechała pod Andorę. I z jakiego powodu selekcjoner Paulo Sousa w meczu ze słabiutką reprezentacją tego kraju wystawił najsilniejszy skład. Tym samym narażając naszych zawodników na sztucznym boisku na większe ryzyko odniesienia kontuzji niż na naturalnej nawierzchni na Stadionie Narodowym - komentuje Andrzej Grajewski, były właściciel Widzewa Łódź, z którym świętował awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. - Przecież to jasne jak słońce, że galowa jedenastka powinna zagrać przeciw Węgrom, którzy są zespołem znacznie silniejszym od Andory. I byli dla nas niewygodnym przeciwnikiem już w marcu w Budapeszcie.

Czy Sousa nie lubi Polski? W listopadzie pomijał zdrowy rozsądek

Po prawdzie, wszystko podczas listopadowego zgrupowania reprezentacji Polski odbyło się na wariackich papierach. Selekcjoner Sousa przeprowadził zgrupowanie w klimacie znacznie odbiegającym od panującego w Warszawie. Na sztucznej nawierzchni, którą dysponuje rywal z Andory, do boju rzucił wyjściowy skład. W starciu ze słabeuszem, którego powinna pokonać nawet nasza kadra U-21. A na koniec, przed meczem ze znacznie wyżej notowanymi Madziarami, wycofał na trybuny Roberta Lewandowskiego i Kamila Glika. Co chciał dzięki temu osiągnąć?

- Nie wiem, z jakiego powodu pan Sousa tak bardzo nie lubi Polaków i Polski, ale przed meczem z Węgrami przesadził już w sposób niewybaczalny. Nie podoba mu się PKO BP Ekstraklasa, gardzi przyjazdami na nasze ligowe mecze, a teraz wyciął numer, którego nikt mu już nie daruje. Przecież kibice, którzy wydali duże pieniądze na bilety - dodajmy pieniądze ciężko zarobione pieniądze - mieli prawo oczekiwać, że zobaczą w akcji Roberta Lewandowskiego - kontynuuje Grajewski. - Portugalski trener zlekceważył jednak 60 tysięcy fanów na trybunach Stadionu Narodowego jeszcze bardziej niż Madziarów, którzy przez niewytłumaczalne błędy selekcjonera dali Biało-Czerwonym lekcję pokory. Bolesną i kosztowną.

Niewybaczalne i kosztowne pomylenie meczu o punkty i kasę ze sparingiem

Sousa zbagatelizował stawkę meczu z Węgrami, zupełnie jakby zapomniał, że walczy o rozstawienie w barażu. Rozstawienie gwarantujące wpływ do kasy PZPN co najmniej 10 milionów złotych, bo mniej więcej tyle wynosi dochód z organizacji meczu na Stadionie Narodowym.

Oczywiście, Portugalczyk na szali położył znacznie więcej, bowiem ewentualny brak awansu Biało-Czerwonych na mundial to utracony przez PZPN wpływ rzędu 10 milionów dolarów, które finalistom MŚ w Katarze wypłaci FIFA. Z jakiego powodu Sousa tak lekką ręką, w sposób, który należy - po imieniu - nazwać głupim, położył na szali tak wielkie pieniądze?

Portugalski selekcjoner w oparach absurdu. I nie rokuje na przyszłość

To oczywiście zagadnienie, które mógłby wyjaśnić wyłącznie Sousa. Choć po prawdzie, może nawet selekcjoner nie będzie umiał tego wytłumaczyć w racjonalny sposób. Decyzje, które podejmował w listopadzie, były przecież tak absurdalne, że logiczne usprawiedliwienie będzie bardzo trudno znaleźć nawet jemu. Dlatego nasuwa się - kolejne i kluczowe - pytanie: czy w związku z tak nieodpowiedzialnym zachowaniem Portugalczyk powinien dotrwać na posadzie do marcowego barażu?

Prowadząc Biało-Czerwonych w roku 2021, potrafił przecież wygrać jedynie z San Marino, Andorą i Albanią. A więc wyłącznie ze słabeuszami i europejskim średniakiem. Odwołując się zatem do kryterium zastosowanego przez Zbigniewa Bońka przy zatrudnianiu Sousy - Portugalczyk zupełnie nie rokuje, że może pokonać kogoś silniejszego.

Skandal to delikatne określenie, to V kolumna! Ze współczuciem dla Kuleszy

- Skandal to zbyt delikatne słowo na określenie zaistniałej sytuacji. Posadzenie na trybunach Lewandowskiego i Glika to dowód, że Sousa stoi na czele V kolumny. Nie wiadomo tylko, na czyją rzecz działającej i kto znajduje się obok Portugalczyka w tej wrogiej reprezentacji Polski formacji. Dobrze byłoby, żeby odpowiedzi udzielił poprzedni prezes PZPN, czyli Boniek, który zatrudniał Portugalczyka. I zapewne nadal ma na niego wpływ - grzmi Grajewski.

Nasz ekspert dodaje: - Współczuję obecnemu szefowi piłkarskiego związku Cezaremu Kuleszy, bo nie mam wątpliwości, że jest teraz zakładnikiem Sousy i umowy, jaką z Portugalczykiem podpisał Boniek. Niewiele mógł zrobić przed meczem z Węgrami, a teraz może tylko - ba, wręcz powinien - wręczyć dymisję. Pytanie tylko, ile to kosztowałoby PZPN? I czy czasem właśnie nie o to chodziło autorowi bądź autorom posadzenia Lewandowskiego na trybunach w meczu o rozstawienie w barażu, którego stawką były olbrzymie pieniądze…

Dymisja Sousy w tym momencie kosztowałaby PZPN ponad 2 miliony euro

W PZPN faktycznie zastanawiano się we wtorek nad wręczeniem dymisji Sousie, ale okazało się, że prezes Kulesza rzeczywiście jest zakładnikiem umowy podpisanej przez poprzednika z Portugalczykiem. Wedle uzyskanych przez nas informacji koszt zerwania kontraktu selekcjonera w listopadzie wiązałby się z koniecznością wypłaty odszkodowania w wysokości przekraczającej 2 miliony euro (blisko 10 milionów złotych).

Tak naprawdę więc umowa (podobno pilnie strzeżona) jest w zasadzie nierozwiązywalna z powodów finansowych; to znaczy – wedle naszego niezawodnego dotąd źródła - niezależnie od tego, kiedy zostałaby zerwana przez PZPN, związek i tak musiałby wypłacić Sousie (a także jego asystentom) wszystkie pensje aż do grudnia 2022, kiedy kontrakt ostatecznie wygaśnie. Wcześniejsze – i bezkosztowe dla federacji – rozwiązanie współpracy mogłoby nastąpić jedynie w dwóch konkretnie określonych momentach, gdyby Portugalczyk nie zrealizował celów sportowych. To znaczy najpierw przy braku kwalifikacji do barażu w eliminacjach MŚ, a później w przypadku braku awansu na mundial.

Rekompensatę za wcześniejsze zwolnienie dostałby także… agent Sousy?

Do końca roku 2022 pozostało 13 (pełnych) miesięcy, łatwo zatem obliczyć, że pobierający 70 tysięcy euro pensji Sousa po rozstaniu z PZPN po blamażu z Węgrami miałby prawo do odszkodowania wynoszącego blisko milion euro. Natomiast odprawa jego sztabowców (w sumie zarabiają 80 tysięcy euro miesięcznie) – przekroczyłaby milion euro. Na wcześniejszym zerwaniu kontraktu przez polską stronę – jak donoszą nasze inne zbliżone do PZPN źródła - zyskałby także… agent selekcjonera, dla którego rekompensata na taką okoliczność również miała zostać określona w umowie.

Dlatego przesądzone jest, że Sousa do marcowych baraży nie zostanie zdymisjonowany.

Adam Godlewski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Fight Raport odc. 2

Wideo

Materiał oryginalny: Sousa jest do zwolnienia, ale PZPN nie stać na odprawę Portugalczyka, jego asystentów i... agenta - Polska Times

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kibicofan
17 listopada, 19:51, Gość:

Kto tworzy umowy dla trenerów ze jest niekorzystne dla nas PZPN. Kto daje takie pensje. Dostałby 10 tys. miesięcznie i tak by mu starczyło. A tak właściwie powinien dostać pensje za wygrany mecz. To szybko by wygrywał mecze. Bo za 0 zł miesiąca by nie przeżył. Taka prawda. Zatrudnić polskiego trenera. Cudze chwalicie swego nie znacie.

Boniek go zatrudnił i nawet polskiego trenera nie dał,by uczył się,choć nie wiadomo co-chyba [wulgaryzm]ć robotę,i zaznajomić z sytuacją oraz podpowiadać.

K
Kibicofan
17 listopada, 13:52, Gość:

Kibice wciąż czekają na jasne stanowisko Lewandowskiego ! Czy sam nie chciał grać czy była to decyzja wyłącznie trenera. Nikt nie przyjmuje tłumaczenia o wspólnej decyzji bo jest to typowe zamydlanie tematu.

Jeśli Lewy nie chciał grać,to podziękować mu za grę.

n
niezapylona dziewica !
Z tego sousy, to prawdziwa zołza ! A te piłeczki nożne, to żałosne bzdury dla prymitywów i wsiochów.
G
Gość
Kto tworzy umowy dla trenerów ze jest niekorzystne dla nas PZPN. Kto daje takie pensje. Dostałby 10 tys. miesięcznie i tak by mu starczyło. A tak właściwie powinien dostać pensje za wygrany mecz. To szybko by wygrywał mecze. Bo za 0 zł miesiąca by nie przeżył. Taka prawda. Zatrudnić polskiego trenera. Cudze chwalicie swego nie znacie.
G
Gość
Kibice wciąż czekają na jasne stanowisko Lewandowskiego ! Czy sam nie chciał grać czy była to decyzja wyłącznie trenera. Nikt nie przyjmuje tłumaczenia o wspólnej decyzji bo jest to typowe zamydlanie tematu.
E
Edek
obawiam się jednego - MECZ POLSKI Z WĘGRAMI BYŁ USTAWIONY !!!! Jak można się osłabić w tak ważnym meczu i nie wstawiać do składu najlepszego napastnika w Polsce a może na świecie !!!??? Przecież to było ukartowane żeby meczu Polska nie grała w barażach u siebie !!!!
G
Gość
Związek zwróci się do Bońka skąd on go wytrzasnął
Dodaj ogłoszenie