Spełnione marzenie

Bożena Bryl 0 95 758 07 61 bbryl@gazetalubuska.pl
Zwierzęta, jak tylko zobaczą dziewczynę, biegną po karesy i owoce
Zwierzęta, jak tylko zobaczą dziewczynę, biegną po karesy i owoce fot. Bożena Bryl
To będzie pierwsze takie Boże Narodzenie. Wokół tylko lasy i pola, a ona z rodziną w cieplutkim baraku, ogrzanym drewnem i oświetlonym blaskiem lamp naftowych.

Niedługo minie rok, odkąd Marta zamieszkała wśród danieli, z dala od miejskiego zgiełku. - Ani przez chwilę tego nie żałowałam, choć czasem jest ciężko - mówi 21-letnia dziewczyna. Kiedy robi się ciemno, zapala lampę naftową. To czas na odpoczynek, ulubioną lekturę i przemyślenia. Spać idzie "z kurami", bo kiedy tylko nastaje dzień, trzeba zająć się zwierzętami.

Spełnione marzenie

Z tatą, Tomaszem Woźniakiem, długo szukali miejsca, gdzie by można założyć farmę hodowlaną. Bo Marta od zawsze wiedziała, że chce żyć wśród zwierząt. Kiedy rodzice się zorientowali, że córka myśli o tym poważnie, postanowili jej pomóc. Sięgnęli po oszczędności całego życia i poszli do banku, żeby urzeczywistnić marzenie dziewczyny. Wybrała daniele, bo to mało wymagające zwierzęta i rośnie popyt na ich delikatne, smaczne mięso. - W Starościnie znaleźliśmy rozległe łąki, w sam raz dla nich - mówi Marta. Farmę, którą nazwała Dwa Dęby - od drzew rosnących tuż przy wjeździe - tworzyła z ojcem. - Co prawda to córka jest szefową, ale nie mogę pozwolić, żeby na tym odludziu była tylko z Astrą, owczarkiem niemieckim, klaczą Borą i ponad setką danieli - zastrzega T. Woźniak. Postawili ogrodzenie wokół sporego kawałka łąk, żeby przywiezione z Holandii zwierzęta były bezpieczne oraz baraku, który służy za mieszkanie. Razem też wybudowali zadaszoną wiatę dla stada i magazyn na paszę.

Dusza na ramieniu

Setka danieli przyjechała do Starościna w lutym. - Miało być w miarę ciepło, a pojawiły się 16-stopniowe mrozy - wspominają hodowcy. - Nasze zwierzęta, hodowane wcześniej w ogrzewanych i wykafelkowanych pomieszczeniach, miały już "letnie sukienki".
Opowiadają, że następnego dnia rano wstawali z duszą na ramieniu. Bali się, że niska temperatura może zdziesiątkować stado. Na szczęście, nic złego się nie stało. Potem przeżywali pierwsze bekowisko i pierwsze wykoty. Takich "pierwszych razów" było całe mnóstwo i gdyby nie życzliwość sąsiadów, byłoby naprawdę ciężko.

Kiedyś będzie dom

Teraz trzeba przeżyć zimę. Barak mieszkalny, taki jak na budowach, ogrzewa "koza". Piecyk nie dymi, jak na początku. Już nie dokucza tak bardzo brak bieżącej wody. - Uczę się nowego życia i coraz bardziej mi się ono podoba - twierdzi dziewczyna. Kiedy brakuje jej rówieśników, odwiedza znajomych. Plany wiąże z Dwoma Dębami. Mówi, że w przyszłym roku będzie tu już własna studnia i drugi barak, w którym urządzi łazienkę i kuchnię z prawdziwego zdarzenia. - A kiedyś stanie tu dom z werandą - marzy.
Jej rodzice także myślą osiedlić się w Starościnie. - Lubię to miejsce i przyjeżdżam w każdej wolnej chwili - mówi Ewa Woźniak. Na razie z młodszą córką mieszka w Świebodzinie i tam pracuje. Kasia ma 16 lat, chodzi do szkoły i musi mieć opiekę, dlatego rodzina tymczasem się rozdzieliła. - Ale w święta będziemy w komplecie i to w Dwóch Dębach - twierdzi pani Ewa. Dodaje, że to będzie niezapomniana wigilia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.