Spieszmy poznać tych ludzi. Tak szybko odchodzą

Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski
Dariusz Chajewski archiwum GL
Kresy? Sprawdzam w Wikipedii. „Termin kresy wschodnie jest pojęciem wielowarstwowym, zarówno geograficzno-politycznym, jak i historycznym, socjologicznym, kulturowym i literackim. Stanowi element polskiej narracji historyczno-politycznej i bywa wykorzystywany propagandowo, będąc jednocześnie źródłem mitologii i pamięci historycznej. Termin ten stanowi element polskiego dyskursu historycznego, równocześnie odnosząc się do terenów zamieszkiwanych przez różne grupy narodowe i etniczne. Z tej przyczyny postrzegany jest przez część badaczy jako jednostronnie wyrażający wyłącznie polską optykę i pamięć...”.

Tak, nie potrafię być obiektywny. Oczywiście nikt nie musi mnie przekonywać, że kresowy raj nigdy nie istniał. Że kraina szczęśliwego dzieciństwa, młodości, gdzie ludzie różnych nacji i religii żyją jak jedna wielka rodzina, nie była taka różowa. Nie przypominała także zgrupowania zespołu folklorystycznego w barwnych strojach. Wreszcie nie wierzę, że wszyscy mieli tam dwory i latyfundia oraz błyskali herbowymi sygnetami. I tutaj głęboki ukłon przed Czytelnikami, z którymi rozmawialiśmy, pisząc kolejne części naszego kresowego cyklu. Nikogo nie udawali.

Tak, nie potrafię być obiektywny. Nie wierzę, przynajmniej nie do końca, rozmaitym naukowcom, badaczom, którzy serwują kolumny liczb i mnożą rozmaite argumenty. Od kilku dekad przecież przekonujemy się, że historia idealnie nadaje się do instrumentalnego wykorzystania i ochoczo sięga po nią każda kolejna władza, zmieniając tylko katalog przemilczeń i nazwisk panoszących się na cokołach. Na potrzeby tych kłamstw można nawet zmienić pamięć całego pokolenia.

Tak, nie potrafię być obiektywny. Wierzę wywodzącym się z Kresów Czytelnikom, którzy opowiadali nam fragmenty swoich życiorysów. Na zdrowy rozum nie powinienem, gdyż te historie bywają tyle niewiarygodne, co przerażające. Często pełne niewyobrażalnych cierpień, traumy w takiej skali, że wydają się wytworem chorej wyobraźni. Jednak drżące głosy, łzy kręcące się w oczach i taka dziwna siła bijąca od ludzi, którzy wiele przeszli, pokazują, jak łatwo w miarę ustabilizowana codzienność może zmienić się w koszmar, jak niewiele dzieli nas często od piekła.

Warci są cokołów za to, że po tym wszystkim, co przeżyli, potrafią być normalni. Potrafią żyć, kochać i uwierzyć, że ludzie są jednak dobrzy

Tak, nie potrafię być obiektywny. Nie rozumiem tego uganiania się za bohaterami i autorytetami wygrzebywanymi z dna szuflad, gdy mamy takich ludzi wokół siebie. Ich wielkość nie polega wcale na tym, że dostali jakieś tam odznaczenia, że właśnie zaczyna ich dostrzegać władza. Dla mnie warci są cokołów za to, że po tym wszystkim, co przeżyli, potrafią być normalni. Potrafią żyć, kochać i uwierzyć, że ludzie są jednak dobrzy.

Tak, nie potrafię być obiektywny. Jestem wściekły na siebie, że tak późno zacząłem pytać rodzinę, sąsiadów, znajomych, tak późno zacząłem składać do kupy obraz Kresów, bo w końcu również moje korzenie gdzieś tam tkwią. I pewnie dlatego, podobnie jak jeden z bohaterów naszego filmu, gdy słyszę słowo „Kresy”, jakoś serce jakby zaczyna lekko inaczej bić.
I pewnie dlatego nie potrafię być obiektywny. I nawet nie chcę...

Od piątku można nasz film"Kresy" oglądać w internecie. Zapraszamy na seans

Zobacz też, jak wyglądała kinowa premiera filmu "Kresy", która odbyła się w czwartek, 25 października, w Cinema City w Zielonej Górze:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie