Spontaniczny protest przed Filharmonią Zielonogórską przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego. - To piekło kobiet - mówią protestujący

Mariusz Kapała
Mariusz Kapała
Natalia Dyjas-Szatkowska
Natalia Dyjas-Szatkowska

Wideo

Zobacz galerię (41 zdjęć)
W czwartek, 28 stycznia, przed Filharmonią Zielonogórską odbyła się spontaniczna akcja - wyraz sprzeciwu wobec wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. - Nie zgadzamy się na to, żeby władza robiła z nas inkubatory! - mówiła Zofia Szozda z grupy Wspólna ZG.

W październiku i listopadzie przez Polskę przeszła fala protestów przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji.

Przez trzy miesiące wyroku, który wywołał w społeczeństwie mnóstwo dyskusji i emocji, nie publikowano. Ostatecznie pojawił się w Dzienniku Ustaw w środę, 27 stycznia. To znów wywołało reakcję mieszkańców. W różnych miastach w Polsce już od środy skrzykiwano się na spontaniczne akcje, jako wyraz sprzeciwu wobec orzeczenia TK.

Akcję w Zielonej Górze zwołano na czwartek, 28 stycznia, o godz. 17.00 przed Filharmonią Zielonogórską.

"To jest koszmar dla kobiety"

- Na ten wyrok się nie zgadzamy i nie zgodzimy! - mówiła podczas zielonogórskiej akcji Zofia Szozda z grupy Wspólna ZG. - Mamy nadzieję, że lekarze nie będą go w żaden sposób honorować, mamy nadzieję, że dużo ludzi będzie odważnych.

Nie zgadzamy się na to, żeby władza robiła z nas inkubatory, żebyśmy były zmuszane do tego, by w brzuchu przez 9 miesięcy nosić płody z nieodwracalnymi zmianami. To jest koszmar dla kobiety.

- Jest dziś we mnie tylko jeden strach. Strach o przyszłość naszych dzieci - mówił lekarz ginekolog, Sławomir Laber. - Dzisiaj, będąc tutaj, walczymy nie o prawa kobiet, ale wolność całego narodu. Jestem tutaj, bo prawo kobiet, jest również moim prawem. Nie jestem zwolennikiem aborcji na żądanie. Jestem tutaj, ponieważ zgotowano kobietom piekło. Rzadko wypowiadam się publicznie, ale dzisiaj uważam, że mam prawo. Ze względu na wiedzę i doświadczenie.

Spontaniczny protest przed Filharmonią Zielonogórską przeciw...

Doktor Laber podkreśla, że od zawsze szanuje prawo każdej kobiety.
- Kobiety coraz później zachodzą w ciążę, a to powoduje wzrost ryzyka urodzenia chorego płodu - mówi ginekolog z wieloletnim doświadczeniem. - Problem może dotyczyć każdego z nas. Czeka nas piekło. Płody obarczone defektami terminuje się najczęściej na etapie 18-20 tygodnia ciąży. Czasami później. Spowodowane jest to sekwencją działań w diagnostyce prenatalnej, której obecnie nie jesteśmy w stanie zmienić... Pod kątem nieprawidłowości genetycznych diagnostykę kończymy najczęściej na etapie 17-18 tygodnia ciąży. To, że dziecko jest zdrowe genetycznie, nie oznacza, że nie ma wad, które wykrywamy w badaniach na etapie 18-22 tygodnia ciąży. Mamy już wtedy duże dziecko, dużą macicę, łożysko. Terminacja takiej ciąży może się odbyć, ze względu na wysokie ryzyko powikłań u matki, tylko w szpitalu. W przypadku podziemia aborcyjnego może to doprowadzić do prawdziwych dramatów i śmierci kobiet. Poza tym są jeszcze aspekty psychologiczne, społeczne.

Lekarz mówi, że nie będzie mógł udzielić pacjentce informacji, co może dalej zrobić, np. poradzić jej, że ma szansę pojechać poza granice kraju, bo może mu za to grozić kara więzienia. - Będę musiał zostawić pacjentkę samą z problemem - obawia się ginekolog. - Nasze państwo, jeśli para urodzi chore dziecko, nie pomaga w żaden sposób. To, co obecnie jest proponowane, to po prostu jałmużna. Szanuję poglądy kobiet, chcących urodzić chore dziecko. I wielu takim pomogłem, ale takie jest ich prawo. Takie samo prawo ma dotyczyć kobiet, które nie chcą tego zrobić.

"Znów muszę się denerwować"

- Szlag mnie trafia, znowu muszę się denerwować - mówi wykładowczyni, edukatorka seksualna, Joanna Dec-Pietrowska. - Pracuję m.in. w Collegium Medicum, ze studentami medycyny. Współczuję im przyszłej profesji, jeżeli nadal zostanie utrzymany taki stan, jaki jest od wczoraj. Studenci pytają mnie, co oni mają zrobić, jak zostaną lekarzami i ktoś do nich przyjdzie na badania prenatalne. Powiedzieć i mieć z tyłu głowy fakt, iż mogą się przyczynić do tego, że ktoś będzie musiał skorzystać z podziemia aborcyjnego?

Albo, czy ma udawać, że wszystko będzie dobrze, poklepywać kobietę po plecach i życzyć jej powodzenia w trudzie i znoju, w tym, co za chwilę będzie przeżywała, bo okaże się, że będzie mamą przez minutę lub przez tydzień?

Pani Joanna mówi, że ogłoszenie wyroku w Dzienniku Ustaw, będzie się wiązało z wieloma społecznymi problemami: tragediami rodzin, wzrostem podziemia aborcyjnego, ubóstwa, lęku przed własną seksualnością, ale i pojawi się strach przed jutrem.

Anita Kucharska-Dziedzic: to jest nasz kraj i nasze prawa

- Jest przed nami wielkie zadanie. Po prostu się nie poddać, nie zniechęcać - mówi posłanka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic. - Przed nami jest nie tylko walka o nasze własne bezpieczeństwo, ale i bezpieczeństwo naszych dzieci. Nie wykurzą nas stąd! Nie wyrzucą wszystkich poza granice Polski. To jest nasz kraj, ojczyzna, miejsce. I to są nasze prawa. Nie pozwolimy im na to, żeby je nam zabrali. Nie pokonają nas, bo mamy swoją przyrodzoną godność ludzką, ludzkie prawa. Odzyskamy nasze prawa i wolność. I wszystkie czyny zostaną osądzone. Człowiek nie zapomina swojej krzywdy i upokorzenia. A teraz czujemy, że dzieje się nam krzywda, czujemy się upokorzeni. Ale tego im nie zapomnimy. Tej krzywdy i tego upokorzenia. Jestem przekonana, że prędzej czy później wszystko się zmieni.

Na akcji nie zabrakło młodych i starszych. Matek, ojców, ale i nastolatków...

- Jesteśmy tu, bo żal nam młodych kobiet - mówią panie Małgorzata i Wanda, które przyszły na akcję. - Że nie będą mogły rodzić zdrowych dzieci. Nie będą miały prawa wyboru. Ktoś zabiera nam, kobietom, wolność. Tu głównie nie chodzi o aborcję. Tylko o prawo wyboru.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
drA.Kula

Dobrze mówicie towarzyszko. Szkoda, że takich nie mieliśmy w służbach resortowych. Żylibyśmy teraz pod czerwonymi sztandarami, a dla was to i dacza w nagrodę by się znalazła za szerzenie haseł w ramach proletariackiej rewolucji.

Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Chwała marksistom.

Dodaj ogłoszenie