Sporty motorowe: Talent z Zielonej Góry konkurencją dla Kubicy?

Paweł Kozłowski 68 324 88 44 pkozlowski@gazetalubuska.pl
Polak na podium w wyścigach bolidu? Jakub Dalewski odbierał już tam nagrody.
Polak na podium w wyścigach bolidu? Jakub Dalewski odbierał już tam nagrody. Archiwum Jakuba Dalewskiego
Nie lubi porównań do Roberta Kubicy. Łączy go z nim tylko to, że chce być najlepszy.

Z drugiej strony nie jest łatwo nie zestawiać Jakuba Dalewskiego z byłym kierowcą Formuły 1. Bo tak jak Kubica, zielonogórzanin wsiadł do kartingu w bardzo młodym wieku - miał zaledwie pięć lat. I podobnie jak krakowianin, szybko wyjechał z Polski, by się rozwijać i osiągnąć sukces. Drzwi do kariery zostały uchylone. Czy za chwilę staną otworem?

Ma zaledwie 17 lat, a więc ściga się już większą część życia. Wie, że sam talent nie zda się na wiele, jeśli nie dołoży się do niego ciężkiej pracy. Dlatego ma osobistego trenera od przygotowania fizycznego. Ćwiczy szyję, która w bolidzie walczy z potężnymi przeciążeniami. W uprzęży, jak u kickboksera, trenuje ze specjalnymi ciężarami lub gumą.

Dochodzą też ćwiczenia na mięśnie nóg, dół pleców oraz przedramiona. Te ostatnie, jak na nastolatka, ma imponująco rozbudowane. - Nie mam typowych ćwiczeń z siłowni, bo nie chodzi o to, by być szerokim, ale silnym - tłumaczy Kuba. Do tego w jego bolidzie, w odróżnieniu do tego z F1, nie ma wspomagania kierownicy...

Raz na trzy miesiące spotyka się z dietetykiem. Je normalne posiłki, ale zdrowsze i lżejsze. Bo jeśli pije koktajl, to z kefiru, a nie śmietany. Zbędne kilogramy w aucie to problem, dlatego przy wzroście 186 cm waży poniżej 70 kg. Do trzech treningów siłowych tygodniowo dochodzą dwie sesje biegowe. 6-7 km w porze zawodów, podczas których najbardziej intensywne jest 25 minut, bo tyle mniej więcej trwa wyścig. No i ma doskonałe wsparcie w rodzicach. Kartingiem zafascynował się dzięki tacie Wojciechowi.

Tata jest właścicielem prężnej firmy, m.in. od lat sponsoruje najlepszych polskich żużlowców. Kiedy wspierał kartingowego mistrza Polski, był na każdych zawodach. A mały Kuba razem z nim. Syn w 2005 r. pojechał w pierwszym wyścigu, już rok później był najlepszy w kraju, a po dwóch latach od debiutu zdecydowali się na wyjazd do Włoch.

- W Polsce mógł wygrywać z każdym, ale nam chodziło o jakość. Mamy cel i chcemy go osiągnąć. Stąd decyzja, by pojechać do kolebki sportów motorowych i ścigać się z czołówką światową - mówi Wojciech Dalewski.
Na południu w ciągu roku Jakub startował w około 30 imprezach. Bywało, że przez dwa miesiące nie było ich w Polsce. - Jak tylko mieliśmy chwilę wolnego czasu, zwiedzaliśmy. Zjechaliśmy całą Europę - dodaje tata 17-latka. Dziś jego syn zna trzy języki: angielski, niemiecki i włoski, co w świecie motosportu jest umiejętnością niezwykle ważną.

W 2012 r. zielonogórzanin z kartingu przesiadł się do bolidu. Dostał miejsce kierowcy w juniorskim zespole słynnego Lotusa. Mimo kolosalnych zmian (jak choćby potężne prędkości i przeciążenia), jechał doskonale. W pięciu wyścigach w ADAC Formule Masters, raz wygrał i trzykrotnie był trzeci. Debiutant, który czterokrotnie stawał na podium! Jednak chwilę później nasz kierowca, wówczas 16-letni, zrezygnował z Lotusa. Dziś nie chce wracać do tamtych momentów.

W tym sezonie Kuba startuje w Północnoeuropejskim Pucharze Formuły Renault 2.0 w zespole JD Motorsport, w którym jest niekwestionowanym liderem. By zdobyć więcej doświadczenia, postawił także na drugą serię wyścigową - Formułę Renault 2.0 ALPS. Zawody odbywają się na tych samych torach, co Grand Prix F1.

W tych drugich zmaganiach zaimponował wszystkim już podczas testów, sensacyjnie wykręcając najlepszy czas na torze Imola podczas pierwszego dnia próbnych jazd. A w czerwcu w belgijskim Spa zajął drugie miejsce w pierwszym starcie (wyścigowy weekend składa się z dwóch). W tej chwili w obu seriach zajmuje miejsca w czołowej dziesiątce.

Tydzień spędza za granicą, tydzień w Polsce. Tak wygląda jego życie w sezonie. Zimą są testy i treningi. Zawsze towarzyszy i pomaga mu tata. - Odpowiada mi taki tryb. Robię to, co lubię. Mam cel w życiu i dążę do niego - podkreśla młody zielonogórzanin.

Od podstawówki, by połączyć sport z nauką, ma indywidualny tok nauczania. Nie ma taryfy ulgowej. W każdym półroczu ma trzy testy, które musi zdać, by zaliczyć partię materiału. Drugą klasę ogólniaka skończył ze średnią bliską 4,0. Kiedy nie jest w szkole, pomaga w rodzinnej firmie. Nie wstydzi się pracy w magazynie. Marzenia? Pewnie te związane z królową wyścigów, czyli F1. - Ale teraz chcemy po prostu być jak najszybsi i powoli zdobywać kolejne szczeble kariery - mówi tata Jakuba.

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie