MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Sprzątaczka podejrzana o kradzież 0,5 mln zł z domu nowosolanki. Rutkowski ujawnia szczegóły

Piotr Jędzura
Piotr Jędzura
Detektyw Krzysztof Rutkowski na czwartkowej (1.12.) konferencji prasowej w Zielonej Górze.
Detektyw Krzysztof Rutkowski na czwartkowej (1.12.) konferencji prasowej w Zielonej Górze. Piotr Jędzura
Sąd aresztował sprzątaczkę, która jest podejrzana o kradzież pół miliona złotych z domu Marii Marciniak z Nowej Soli. Kiedy kobiecie zakładano kajdanki, wpadła w szał. Pieniędzy jeszcze nie odzyskano. W czwartek, 1 grudnia, poinformował o tym detektyw Krzysztof Rutkowski.

- Udało nam się wskazać osobę, która ukradła pieniądze z domu pani Marii – mówi detektyw Krzysztof Rutkowski. To kobieta, która od kilku miesięcy sprzątała w domu nowosolanki. Była uczciwa. Oddawała nawet znalezioną na podłodze biżuterię. Od początku Ewa N. była jednak podejrzewana o dokonanie kradzieży pół miliona złotych.

Przed kilkoma dniami została zatrzymana przez nowosolską policję. – Od pewnego czasu kupowała drogie ubrania, drogie buty, żyła ponad stan. Była brana przez śledczych pod uwagę w związku z kradzieżą – mówi detektyw Rutkowski.

Kobieta została już przesłuchana. Sąd aresztował ją pod zarzutem kradzieży pół miliona złotych. Wiemy, że wpadła w szał w chwili, kiedy policjanci zakładali jej kajdanki w pokoju w prokuraturze.

Maria Marciniak, przedsiębiorcza kobieta ciężko pracująca na swoje pieniądze, myślała o nowym biznesie. – Chciała otworzyć myjnię samochodową. Wszystko już było dopięte niemal na ostatni guzik – opowiada pani Maria. Na nową inwestycję przygotowała pół miliona w gotówce. To były jej oszczędności.

Maria Marciniak 3 czerwca br. wyjechała do Międzyzdrojów. Tam odpoczywała. Wróciła 5 czerwca. Po wejściu do domu niczego nie zauważyła. Dopiero kiedy weszła na piętro domu, zamarła. W garderobie nie było jej oszczędności. Pół miliona złotych.

Złodziej lub złodzieje doskonale wiedzieli, że w domu pani Marii jest pół miliona w gotówce. Mało tego, wiedzieli gdzie leżą pieniądze. Nie przeszukiwali mieszkania, nie zabrali drogiej biżuterii ani leżących na parterze dolarów. Zabrali pół miliona złotych. Dla zmylenia uwagi rozwiercili zamek w drzwiach balkonowych w domu pani Marii, ale rozwiercili go od środka.

- To pewne, że Ewa N. nie działała sama – mówi Rutkowski. Jego ludzie szukają też pół miliona złotych, które kobieta ukryła zaraz po kradzieży.

Bardzo dziękuję nowosolskiej policji oraz prokuraturze i detektywowi Rutkowskiemu za profesjonalne zajęcie się moim problemem – mówi Maria Marciniak.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetalubuska.pl Gazeta Lubuska