Stąd mogła przyjść zagłada. Skład atomowy koło Sulęcina (zdjęcia)

Dariusz Brożek 95 742 16 83 [email protected]
Schron atomowy Granit w bazie koło Templewka. Tak wyglądał sześć lat temu. Razem z międzyrzeczaninem Ryszardem Dudą sprawdziliśmy wtedy, czy teren nie został skażony. Śladów promieniowania nie wykryliśmy. Dariusz Brożek
Radziecki skład atomowy nad jeziorem Buszno to najbardziej tajemnicze miejsce w regionie. Mógł być atrakcją turystyczną i konkurować z międzyrzeckimi bunkrami. Ale już nie będzie, bo właśnie się kończy wyburzanie schronów.

Zagłada atomowej bazy koło Sulęcina

W lesie między Trzemesznem Lubuskim, Wielowsią i przysiółkiem Templewko stoją potężne kruszarki. Za ogrodzeniem z tabliczkami "Teren budowy - wstęp wzbroniony" piętrzą się sterty pokruszonego betonu, prętów zbrojeniowych i prefabrykatów. To resztki bazy Wołkodaw - kompleksu militarnego, którego przeznaczenie było jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic Układu Warszawskiego.

- Rosjanie przechowywali tutaj broń atomową. Baza mogła się stać magnesem przyciągającym turystów z całego świata. Została jednak bezmyślnie zniszczona - mówi znawca fortyfikacji Jerzy Sadowski, który jest autorem wielu publikacji o obiektach militarnych w naszym kraju i regionie.

To jedno z najciekawszych i najbardziej tajemniczych miejsc Ziemi Lubuskiej. Pod koniec lat 60. minionego wieku wybudowano tutaj potężne schrony i otoczono je wartowniami, podwójnym betonowym ogrodzeniem i drutami pod napięciem. Baza była zagadką nawet dla najwyższych rangą oficerów z polskich jednostek w pobliskim Wędrzynie, czy Międzyrzeczu.

Mogli obrrócić w perzyne pół kontynentu

Po obiekcie Granit została tylko dziura w skarpie. Bunkier mógł być turystyczną atrakcją, został jednak wyburzony.
Po obiekcie Granit została tylko dziura w skarpie. Bunkier mógł być turystyczną atrakcją, został jednak wyburzony. Dariusz Brożek

Archiwalne zdjęcie zniszczonego ostatnio obiektu typu Granit.
(fot. Dariusz Brożek)

- W kraju są tylko trzy takie obiekty. Wybudowano je w ramach operacji pod kryptonimem "Wisła". Pierwszy powstał w Brzeźnicy koło Jastrowia, drugi w okolicach Podborska pod Białogardem, trzeci zaś właśnie koło Trzemeszna Lubuskiego - mówi znawca fortyfikacji na naszym terenie Tadeusz Świder, który jest przewodnikiem w muzeum bunkrów i nietoperzy w Pniewie koło Międzyrzecza.

O istnieniu składów atomowych wiedziało tylko 12 polskich generałów! Z akt odtajnionych przed kilkoma laty przez Instytut Pamięci Narodowej wynika, że na terenie naszego kraju Rosjanie mogli składować około 200 ładunków nuklearnych: głowic rakiet, pocisków artyleryjskich i bomb lotniczych.

Największe z ładunków przechowywanych w bazie koło Sulęcina miały po 500 kiloton. Ich moc odpowiadała wybuchowi 500 tysięcy ton trotylu! Jedna taka głowica mogła spopielić miasto wielkości Warszawy, zaś arsenał bazy wystarczył, żeby obrócić w perzynę pół Europy!

Baza jednak nie dla turystów

W Wołkodawie przebywało około 150 żołnierzy i oficerów. Wartownikami byli okryci mroczną reputacją komandosi sił specjalnych - Specanzu, którzy przez lata uchodzili za najlepszych żołnierzy świata.

Sadowski zaznacza, że niespełna 20 km. od tego miejsca znajduje się Pętla Boryszyńska, jedna z tras turystycznych w podziemiach Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego. Nieco dalej na południe jest podziemna trasa w Pniewie, natomiast na północny-wschód od Templewka w lasach koło Kurska turystów przyciąga most forteczny i bunkry grupy warownej Schill.

- Radziecki kompleks był istotnym elementem turystyki fortyfikacyjnej w tym regionie. Wiele się o tym mówiło w ostatnich latach, ale nic nie zrobiono, żeby go uratować - mówi.

Ładunki były dla naszych żołnierzy!

Po obiekcie Granit została tylko dziura w skarpie. Bunkier mógł być turystyczną atrakcją, został jednak wyburzony.
(fot. Dariusz Brożek)

W przypadku ogłoszenia alarmu najwyższego stopnia, ładunki z bazy nad Busznem miały być przekazane polskim jednostkom wojskowym. Utworzono nawet baterie artylerii wyposażone w działa kal. 203 mm, które miały strzelać jądrowymi pociskami. Według naszych rozmówców, za ich przewiezienie odpowiadała polska baza transportowa stacjonująca w Skwierzynie.

Rosjanie mieli też składy broni jądrowej na użytek stacjonujących w Polsce oddziałów Północnej Grupy Wojsk. Jeden z takich obiektów znajduje się w Szprotawie. Armia radziecka gwałciła w ten sposób międzynarodowe traktaty, zgodnie z którymi na terenie naszego kraju nie mogło być i jakoby nie było broni jądrowej!

Rdzeniem bazy nad jez. Buszno były dwa potężne schrony. Ich ściany mają po kilka metrów grubości. Zamaskowano je drzewami zasadzonymi na stropach, z góry wyglądają więc jak zwyczajny las. Między drzewami wystają szyby wentylacyjne, wejścia z obu stron są zasypane ziemią i gruzem. W jednym jest jednak niewielka szczelina, przez którą można się przecisnąć do środka. Czy te bunkry też zostaną rozebrane?

- Mają być zabezpieczone w taki sposób, żeby nikt nie mógł wejść do środka - informuje Witold Wasylków, nadleśniczy z Sulęcina.

Archiwalne zdjęcie jednego z silosów atomowych koło Sulęcina.
(fot. Dariusz Brożek)

Baza znajduje się na terenie sulęcińskiego nadleśnictwa, ale jej użytkownikiem jest wojsko. Na podstawie porozumienia między armią i Lasami Państwowymi, wojskowi mają zrekultywować teren przed przekazaniem leśnikom. Dlaczego zdecydowano się na wyburzanie, zamiast przekształcić schrony w obiekty turystyczne?

- Też nad tym ubolewam. Wiele razy próbowałem zainteresować tym tematem różne władze, ale bez skutku. Nadleśnictwo nie zajmuje się turystyką, dlatego zdecydowaliśmy się na rekultywację. Zwłaszcza, że to niebezpieczne miejsce i łatwo tam o wypadek - tłumaczy nadleśniczy.

Burmistrz Sulęcina Michał Deptuch twierdzi, że sprawa przejęcia bazy i jej turystycznego zagospodarowania została przespana kilkanaście lat temu przez jego poprzednika. - To nie nasz teren, dlatego nic nie mogliśmy zrobić. Jestem oburzony faktem niszczenia obiektów, ale nie mam żadnych kompetencji, żeby to powstrzymać - zapewnia.

Kierownik gorzowskiej delegatury urzędu ochrony zabytków Błażej Skaziński dowiedział się o sprawie od dziennikarza "GL". Obiekty nie są wprawdzie objęte ochroną konserwatorską, ale - jak twierdzi - ze względu na ich unikatowy charakter wojskowi i leśnicy powinni skonsultować z nim planowaną rozbiórkę.

J. Sadowski porównuje zniszczenie bazy do wysadzania bunkrów MRU po zakończeniu II wojny. - Teraz dziesiątki osób główkuje, jak zrekonstruować zniszczone fortyfikacje i zarabiać na turystach - mówi.

Motoryzacja do pełna! Ogłoszenia z Twojego regionu, testy, porady, informacje

Wideo

Komentarze 23

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
rafi
w 94r byłem w wojsku w wędrzynie często jechaliśmy na warte do tak zwanego buszna najgorsza warta suchy prowiant i próby wtargnięcia na teren ścisły przez okolicznych złomiarzy ale muszę przyznać że te składy atomowe miały w sobie coś tajemniczego pojechałem tam z synem w 2010r pokazać co tatuś pilnował jako wartownik .i zgadzam się z resztom forumowiczów że tego co kazał to zniszczyć to za jaja powinni powiesic
G
Gość
Pnie nadleśniczy bardzo nie ładnie. Powinni pana z tego rozliczyć. To nie czasy komuny żeby "rekultywować" bezkarnie takie obiekty.
Pracuje Pan na państwowym stanowisku, i takie decyzje wiążą się z jakimiś konsultacjami chociażby ze wspomnianym wcześniej konserwatorem zabytków.
Las piękna rzecz, lecz do pustych i zagrodzonych przez nadleśnictwa lasów turysta nie przyjedzie.

Bo tak jest na państwowym. Nadleśnictwa mają kasę po części z państwa i nie obchodzi ich stan turystyki, a nawet powiem więcej, im mniej turystów, tym dla nich mniej problemów. Więc rozbieżność interesów gmin i nadleśnictw będą skutkowały takimi a ni innymi działaniami.
Skoro gmina nie chce, oddaje nadleśnictwu, a ono ten teren robi pod swoje potrzeby, bo ma turystykę w poważaniu,to nie ich brocha pieniądze i tak będą miały bez względu czy turysta przyjedzie czy nie. Nadleśnictwa to Państwo w Państwie.
G
Gość
Na całe szczęście są jeszcze dwa bliźniacze takie obiekty w Polsce .
Na szczęście nie w lubuskim wartym zachodu z najgłupszymi urzędnikami na świecie

Pnie nadleśniczy bardzo nie ładnie. Powinni pana z tego rozliczyć. To nie czasy komuny żeby "rekultywować" bezkarnie takie obiekty.
Pracuje Pan na państwowym stanowisku, i takie decyzje wiążą się z jakimiś konsultacjami chociażby ze wspomnianym wcześniej konserwatorem zabytków.
Las piękna rzecz, lecz do pustych i zagrodzonych przez nadleśnictwa lasów turysta nie przyjedzie.
s
stefan
Beznadziejnie idiotyczny tytuł w stylu gazety lubuskiej ! To raczej zagłada mogła przyjść z przeciwnej strony . Przecież samych siebie wojaka Układu Warszawskiego by nie bombardowały .

~śmiechu warte~

Grupa: Goście

Napisano wczoraj, 21:32 #14
Beznadziejnie idiotyczny tytuł w stylu gazety lubuskiej ! To raczej zagłada mogła przyjść z przeciwnej strony . Przecież samych siebie wojaka Układu Warszawskiego by nie bombardowały .
0
NO WŁAŚNIE,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,TYTUŁ
G
Gość
Bzdura, jest więcej podobnych obiektów w Polsce, np. Strachów ma do dziś Granit-1, a pod Szprotawą w Lubuskiem jest Granit-2 Bunkier atomowy Szprotawa Więcej rzetelności

Naucz się czytać ze zrozumieniem. Przecież w artykule opisano obiekt ze Szprotawy i jego przeznaczenie:

"Rosjanie mieli też składy broni jądrowej na użytek stacjonujących w Polsce oddziałów Północnej Grupy Wojsk. Jeden z takich obiektów znajduje się w Szprotawie. Armia radziecka gwałciła w ten sposób międzynarodowe traktaty, zgodnie z którymi na terenie naszego kraju nie mogło być i jakoby nie było broni jądrowej!"

Schronów typu Granit na wyrzutnie było więcej. Np. W Bagiczu pod Kołobrzegiem. Takie kompleksy jak nad Busznem wybudowano tylko trzy, jak napisał Autor.
G
Gość
Bzdura, jest więcej podobnych obiektów w Polsce, np. Strachów ma do dziś Granit-1, a pod Szprotawą w Lubuskiem jest Granit-2 Bunkier atomowy Szprotawa Więcej rzetelności
b
badzo zły człowiek
Na całe szczęście są jeszcze dwa bliźniacze takie obiekty w Polsce .
Na szczęście nie w lubuskim wartym zachodu z najgłupszymi urzędnikami na świecie
e
ed
Szkoda coś takiego. Pamiętam jak to budowano, wywrotki rosyjskie woziły żwir na okrągło w ten las.Cysterny w tym rejonie zawsze miały asystę straży pożarnej. W tamten rejon to nawet na grzyby nikt nie chodził, każdy wiedział co tam jest.
W
Wandern39
Szlag mnie trafia jak pomyślę w jaki sposób straciliśmy ten zabytkowy obiekt,tak bardzo unikatowy na skalę światową a wraz z nim kawał powojennej historii naszej małej ojczyzny .To była prawdziwa perełka która mogła nas wyróżniać na mapie Polski, Europy a nawet Świata (starsze i średnie pokolenie pamięta czas zimnej wojny ,żołnierzy rosyjskich stacjonujących zaledwie kilka kilometrów od Sulęcina, dla młodego pokolenia to tylko abstrakcja...) Przez jakiegoś durnego urzędasa straciliśmy wszystko- historię i pamięć. Kogo na świecie obchodzi jakiś "pseudo-zabytkowy" kościół gotycki spalony przez pijanych czerwonoarmistów w 1945 r. ( w którym w środku nic nie ma )i kilka metrów zabytkowych murów o których tak się rozpisują nasi włodarze- każda większa wiocha to ma .My mieliśmy coś więcej...dużo więcej, mieliśmy ...
Chłopcy bunkrowcy pamiętają.
G
Gość
@kiks dobrze prawi,że personel stanowiący bazę był liczniejszy.
O tym ile i co naprawdę składowano we wszelkich schronach wiedziało niewielu żołnierzy.
Hm... znałem w Wędrzynie żonę jednego baaaardzo wysokiego oficera, która "zjeżdżając z tzw. turnusu do Rosji stwierdziła: my wyjeżdżamy a wam w podarku zostały narzędzia śmierci". Sama wiedziała jedynie o 3 głowicach jądrowych, za które odpowiadał życiem własnym i ich rodziny jej mąż.
ś
śmiechu warte
Beznadziejnie idiotyczny tytuł w stylu gazety lubuskiej ! To raczej zagłada mogła przyjść z przeciwnej strony . Przecież samych siebie wojaka Układu Warszawskiego by nie bombardowały .
P
Pobliski
Słuchajcie mnie osobiście to miejsce bardzo ciekawi sam jestem ciekaw co sie tam kryje i wszelkie informacje na ten temat z ogromną ciekawością słucham ,ale co do choroby raka to wiekszość osób która własnie zmarła na raka to osoby nie pijące a dużo się teraz słyszy na temat tej jednostki czy to moze nie przez te składowiska wszelkiego dziadostwa bo nikt tak naprawde nie jest wstanie określic co tam sie moze znajdować ?!!!!!!!!!!!
T
Tutejszy
Brawo Brawo pięknie zniszczono kawałek historii regionu !
M
Mateusz_85
Witajcie.
Bywałem tam nie raz jakoś nikomu to do tej pory nie przeszkadzało nie wszyscy też o tym wiedzieli, że coś takiego w ogóle jest i istnieje w naszym rejonie, a zgadzam się ze SPECIAL SOLDIER, żeby przestali chlać te tanie wińska to nie będą umierać na raka, lepiej to ogrodzić i zrobić kolejną atrakcją turystyczną naszego regionu, która na pewno by przyciągnęła nie mało turystów do odwiedzenia miejsca, które była owiane taką tajemnicą państwową.
K
Krzysiek1959
Byłem tam osobiście - widziałem domki letniskowe, mini basen, mini przedszkole, bydynek sztabowy , kuchnię izbę chorych oraz bydynki mieszkalne oraz (chlewnie)- baza była naprawdę, okazała potężna.Wtedy byłem na poligonie z 5 DZ
Dodaj ogłoszenie