Stare numery alarmowe wciąż działają. Nadal możemy z nich korzystać

Bartłomiej Mądry
Komendant Krystian Kosela: telefon pod numer 112 (lub jeśli z przyzwyczajenia wybierzemy 997, 998 lub 999) odbierze  operator numeru 112 (CPR) i po zebraniu wywiadu zadysponuje właściwą służbę ratowniczą.
Komendant Krystian Kosela: telefon pod numer 112 (lub jeśli z przyzwyczajenia wybierzemy 997, 998 lub 999) odbierze operator numeru 112 (CPR) i po zebraniu wywiadu zadysponuje właściwą służbę ratowniczą. PSP
Udostępnij:
Z Komendantem Miejskim PSP w Gorzowie, bryg. Krystianem Koselą rozmawia Bartłomiej Mądry.

Panie Komendancie… od lat, w sytuacji zagrożenia, każdy chwytając za telefon, intuicyjnie wybierał jeden z numerów 997, 998 lub 999. Uczyliśmy się tego w szkołach i przez lata „dziewiątki” głęboko utkwiły nam w głowach. Młodsze pokolenie uczyło się dodatkowo europejskiego numeru alarmowego 112 jako tego uniwersalnego. 7 października tego roku, w całym województwie lubuskim, „dziewiątki” zniknęły… Dlaczego, i gdzie teraz szukać pomocy?
- Tam gdzie zawsze! Z technicznego punktu widzenia nic się nie zmieniło. „Dziewiątki” nadal działają i jeśli ktokolwiek potrzebuje pomocy, może z nich skorzystać. Zmienił się tylko mechanizm przyjęcia zgłoszenia, które teraz przyjmie nie dyspozytor poszczególnych służb ratowniczych, a operator numeru 112 w Centrum Powiadamiania Ratunkowego (CPR). Dlaczego taka zmiana? Są dwa powody. Pierwszy to ujednolicenie procedur ratowniczych w całej Europie. Drugi, znacznie ważniejszy, to bezpieczeństwo każdego z nas. Dzwoniąc pod numer 112 (lub jeśli z przyzwyczajenia wybierzemy 997, 998 lub 999) za każdym razem odbierze operator numeru 112 (CPR) i po zebraniu wywiadu zadysponuje właściwą służbę ratowniczą. Dzięki temu, po tylko jednym telefonie na miejsce zdarzenia dysponowane są wszystkie odpowiednie służby ratownicze.

Czy nie powoduje to wydłużenia czasu dysponowania służb?
Dla świadka a tym bardziej uczestnika niebezpiecznego zdarzenia czas „leci” zupełnie inaczej. Sekundy mijają jak minuty i często denerwujemy się, dlaczego pomoc jeszcze nie nadchodzi. Kiedy nasi bliscy cierpią lub kiedy płonie dobytek całego naszego życia nasze postrzeganie upływu czasu jest zupełnie inne. Statystyki pokazują, że nowe rozwiązanie powiadamiania służb ratunkowych nie wydłuża czasu ich przybycia na miejsce zdarzenia. Zmniejsza natomiast ilość połączeń (a więc i poświęconego czasu), które musi wykonać zgłaszający. Dziś musimy pamiętać jeden numer - 112 oraz wykonać TYLKO jedno połączenie. Całą resztę wykona za nas operator numeru 112. Musimy jednak nauczyć się czegoś nowego.

Nowego?
Tak, musimy nauczyć się poprawnej formy zgłaszania, informowania służb ratowniczych.

Czy z doświadczenia Pana stanowiska kierowania i pracy dyspozytorów Państwowej Straży Pożarnej wynika, że można to zrobić źle? Jest się czego uczyć?
Oczywiście! Pamiętajmy, że w sytuacji zagrożenia jesteśmy zdenerwowani, wzburzeni. Zrozumiałym jest, że trudno oczekiwać opanowania, ale to właśnie ta cecha jest w takim momencie najważniejsza. Procedura przyjęcia zgłoszenia przez CPR przebiega według ściśle określonych zasad i schematu. Najważniejszą informacją są: precyzyjna, dokładna lokalizacja zdarzenia; rodzaj zdarzenia; czy są osoby poszkodowane i w jakim stanie, a także parametry techniczne np. rodzaj budynku, licz lub rodzaj pojazdu, marka.

I takie informacje są wystarczające dla wszystkich służb?
Nie! Operator numeru 112 zbierając wywiad, tak ukierunkuje rozmowę, aby uzyskać pełną informację niezbędną do podjęcia działań przez właściwą ze służb ratowniczych. Dlatego ważne jest, aby zgłaszanie zdarzenia zmieniło formę z informacyjnej na precyzyjne odpowiadanie na zadawane pytania. Na samym początku rozmowy operator CPR zapyta nas o lokalizację zdarzenia i już na tym pytaniu bardzo często popełniamy błąd.

To przecież nie jest trudne pytanie? W czym może być problem?
Nie wszyscy o tym wiedzą, ale system powiadamiania ratunkowego obowiązuje w całym kraju tak, aby poszczególne, wojewódzkie centra się nawzajem uzupełniały. Kiedy np. w Gorzowie występuje bardzo duża ilość zdarzeń, a operatorzy 112 nie są w stanie odebrać takiej ilości zgłoszeń, to nie usłyszymy w słuchawce sygnału „zajętości”, tylko nasze połączenie zostanie przekierowane do innego, wolnego operatora w innym województwie. Dlatego przy podawaniu adresu powinniśmy zacząć od województwa, powiatu a dalej miejscowości i ulicy miejsca zdarzenia. Operator np. z Krakowa nie musi wiedzieć, gdzie leży miejscowość Kłodawa a często w Polsce mamy kilka miejscowości o tej samej nazwie (tak jak w tym przykładzie).

A co, jeśli nie znamy dokładnego adresu lub jego podanie jest po prostu niemożliwe, bo zdarzenie ma miejsce na drodze?
Tu z pomocą przychodzi nam oznakowanie dróg. Kierowca na pewno wie, w jakim województwie się znajduje - to podstawowa informacja. Później wystarczy, że się rozejrzy. Wzdłuż dróg wojewódzkich, krajowych, szybkiego ruchu czy autostrad stoją biało - czerwone słupki oddalone od siebie o 100 m. Znajdujące się na nich liczby oznaczają: pierwsza liczba, która znajduje się na górze, jest numerem drogi, na której się aktualnie znajdujemy. Kolejna powie nam, na którym kilometrze tej drogi jesteśmy. Trzecia liczba da nam informację ileset metrów jest danego kilometra. Pamiętajmy również o wskazaniu kierunku, w którym się poruszamy. Ma to ogromne znaczenie w przypadku dróg szybkiego ruchu czy autostrad. Te informacje wystarczą operatorowi do bardzo precyzyjnej lokalizacji miejsca zdarzenia i nie musi on znać topografii tego terenu. Wszystkie te informacje podpowiada mu ogólnopolski system geolokalizacji. Ten sam system pozwala na zaalarmowanie wszystkich służb ratunkowych w Polsce z każdego miejsca w Polsce.

Co oprócz oszczędności czasu dała centralizacja numerów alarmowych? Jak zmieniła się służba strażaków?
Dzięki tej zmianie do stanowiska kierowania komend powiatowych czy miejskich PSP trafiają tylko zdarzenia wymagające naszej interwencji. Dyspozytorzy PSP nie muszą wysłuchiwać „rozbawionych” głosów o 3 nad ranem z prośbą o taksówkę lub pytań o to za ile dowieziemy pizzę. Niestety, tego typu głupie i nieodpowiedzialne żarty spadły na operatorów numeru 112. Dziś dyspozytorzy mogą skupić się na koordynacji działań ratowniczych jednostek zarówno Państwowej jak i Ochotniczej Straży Pożarnej, na ich współpracy z pozostałymi służbami ratowniczymi, ale i innymi instytucjami, osobami współdziałającymi. W systemie widzą również, czy do realizowanego zdarzenia zostały zadysponowane np. pogotowie lub policja. Jeśli kierujący działaniami ratowniczymi strażak, potrzebuje na miejsce zdarzenia pomocy np. pogotowia ratunkowego - również wystarczą dwa kliknięcia w systemie, by chwilę później zdarzenie to pojawiło się u dyspozytora PRMu, który na miejsce dysponuje karetkę.

Czyli uważa Pan, że to zmiana na lepsze oraz że dzięki temu poprawiło się bezpieczeństwo Polaków?
Po pierwsze to krok w przyszłość i wykorzystanie wszechobecnej cyfryzacji. Po drugie to oszczędność czasu (którego mamy coraz mniej), znaczne ułatwienie zarówno zgłaszającemu jak i dyspozytorom poszczególnych służb ratowniczych, a także scentralizowanie wszystkich informacji w jednym, wspólnym, ogólnokrajowym miejscu. Oczywiście nie jest to system idealny, bo wymaga jeszcze dopracowania pewnych elementów np. wspólnych szkoleń zgrywających operatorów 112 oraz dyspozytorów służb ratunkowych czy pełniejsze dopasowanie wewnętrznych, branżowych systemów teleinformatycznych. Na bieżąco są analizowane oraz aktualizowane procedury zarówno usprawniające proces przyjęcia zgłoszenia, ale i dysponowania właściwych sił i środków służb ratunkowych na miejsce zdarzenia tak, aby pomoc do potrzebujących dotarła jak najszybciej w jak najpełniejszej formie.

Czy zdarzają się pomyłki? Co, jeśli: ktoś, gdzieś na jakimś etapie popełni błąd informacyjny? Czy system to wychwytuje? Koryguje? Podpowiada?
Oczywiście, że pomyłki mogą wystąpić. Nie ma systemu idealnego! Ogromnym plusem systemu 112 jest to, że zgłoszenie odbywa się „indywidualnie” pomiędzy zgłaszającym a operatorem 112. Nie ma więc błędów występujących w tzw. „głuchym telefonie”. Od samego początku jest to JEDNA i ta sama informacja, przekazana w tej samej formie do każdej ze służb ratowniczych. Jeżeli operator poprowadzi rozmowę, zgodnie z procedurą a zgłaszający wykaże się opanowaniem i w precyzyjny sposób odpowie na każde zadane pytanie, to możliwość popełnienia błędu jest znikoma.

Jakiego rzędu liczby opisują pracę dyspozytorów służb ratunkowych oraz operatorów Centrów Powiadamiania Ratunkowego?
Z danych MSWiA, które na poziomie całego kraju spina ten system, w samym październiku 2021 r. do systemu wpłynęły 632 143 zgłoszenia z czego: 293 772 przekazane zostały Policji, 241 787 do Państwowego Ratownictwa Medycznego, 39 873 do Państwowej Straży Pożarnej, 56 711 do innych służb. Myślę, że te liczby z jednego miesiąca robią wrażenie i tłumaczą, dlaczego tak ważne są zmiany systemowe i proceduralne, zmierzające do poprawy bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i środowiska.

Pożar w pomieszczeniach biurowych. W akcji 5 zastępów strażaków

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie