Stelmet Zielona Góra zrobił wrażenie w Eurocupie

Andrzej Flügel 68 324 88 06 [email protected]
Walter Hodge w pojedynku z Andriejem Zubkowem ze Spartaka Sankt Petersburg. Portorykańczyk i jego koledzy pokazali się w dobrej strony w Europie
Walter Hodge w pojedynku z Andriejem Zubkowem ze Spartaka Sankt Petersburg. Portorykańczyk i jego koledzy pokazali się w dobrej strony w Europie Tomasz Gawałkiewicz
Udostępnij:
Za nami występ Stelmetu w Eurocupie. Wielu wróżyło zespołowi bolesne zderzenie z rywalizacją na tym poziomie. Tymczasem Stelmet zrobił znakomite wrażenie w Eurocupie jako beniaminek awansując do drugiej rundy. To było piękne!

Bilans zielonogórzan jest znakomity. W 12 meczach obu rund Eurocupu wygrali sześć spotkań, z czego trzy na wyjeździe. Warto przypomnieć, że w halach rywali pokonali znacznie wyżej notowane od siebie i mające za sobą udane starty w pucharach, zespoły Panionosu Ateny i Unicsu Kazań (w pierwszej rundzie) i Cajasol Sewilla (w drugiej). Do tego dołożyli zwycięstwa u siebie z mistrzem Belgii Telenetem Ostenda (w pierwszej) oraz z Cajasolem i Lokomotivem Kubań Krasnodar (w drugiej). Wszystkie te zwycięstwa są bardzo cenne, ale w pamięci kibiców zapewne zostanie sukces w Kazaniu z Unicsem gdzie przegrała nawet Barcelona, czy wygrana z niepokonanym w drugiej rundzie Lokomotivem. Warto też dodać, że wprawdzie Stelmet w drugiej rundzie już na dwie kolejki przed końcem nie miał szans na awans, ale w efekcie zgromadził tyle samo punktów ile druga ekipa, czyli Spartak Sankt Petersburg. To pokazuje, że zespół potraktował te rozgrywki niezwykle poważnie i walczył do samego końca.

Dobra opinie w koszykarskim światku

Udział w rozgrywkach pucharowych ma też wielkie znaczenie marketingowe. Klub, absolutny debiutant w Europie, zaprezentował się bardzo dobrze od strony organizacyjnej. Działacze unieśli wymogi, jakie stawiał przed nimi udział w tak poważnej i wielomiesięcznej imprezie. Nie było niedoróbek i zgrzytów. Dobra opinie, jaką zyskaliśmy w europejskim, koszykarskim światku, to cenna rzecz i równie ważna jak zwycięstwa na parkiecie. Zyskało też miasto, bo przecież Zielona Góra pojawiała się zarówno w oficjalnych materiałach Eurocupu jak i w rozmowach kuluarowych w bardzo dobrym kontekście.
W pucharach graliśmy trochę inaczej niż w lidze, bo tam nie ma wymogu przebywania na parkiecie polskich zawodników. Trener Mihailo Uvalin mógł, więc wprowadzać rotacje takie, jakie chciał, bez konieczności oglądania się na te specjalne uwarunkowania. Dobrze zaprezentowali się też nasi zawodnicy, a wręcz znakomicie Walter Hodge. Portorykańczyk został MVP dwóch ostatnich kolejek drugiej rundy. Wystąpił we wszystkich meczach, średnio grał po 34,28 minut. Był bardzo skuteczny, zdobył najwięcej punktów z wszystkich zawodników grających w obu rundach, bo 269 (średnia na spotkanie to 21,2, 52,4 proc. za dwa, 50 proc za trzy i 84 z wolnych). Z zawodnika znanego, ale w raczej w węższym gronie, nie licząc oczywiście Polski, stał się koszykarzem, o którym zrobiło się dość głośno w Europie, stąd pierwsze propozycje przejścia do mocniejszych klubów i lig.

I to właśnie, paradoksalnie, może być jedynym minusem świetnej postawy Stelmetu w Eurocupie. Hodge ma kontrakt z klubem do końca sezonu 2013/2014, ale już dziś widać, że po tym, co pokazał na europejskich parkietach zatrzymanie go w Zielonej Górze będzie graniczyć z cudem. Zresztą sam zawodnik podkreślając ile zawdzięcza klubowi deklaruje, że chce się sprawdzić w mocniejszym otoczeniu. I trudno mu się dziwić, choć dziś nie sposób wyobrazić sobie zespół bez niego.

Pierwszy pucharowy występ powinien procentować w przyszłości

A jak ocenia występ Stelmetu w Eurocupie właściciel klubu? - Uważam, że odnieśliśmy sukces - mówi szef rady nadzorczej SSA Grono Janusz Jasiński. - Tak sportowy, bo pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony rywalizując ze świetnymi zespołami, ale także organizacyjny, bo przecież wszyscy, którzy do nas przyjechali byli zadowoleni. Ten nasz pierwszy pucharowy występ powinien procentować w przyszłości. Zresztą teraz po osłabieniu najlepszej od lat naszej drużyny Asseco Prokomu Gdynia mamy wielką szansę żeby być najlepszym polskim zespołem walczącym na arenie międzynarodowej. Czy spodziewałem się, że odniesiemy aż sześć zwycięstw w 12 meczach? Nie. Liczyłem na awans, więc trzy wygrane w pierwszym etapie mnie nie zaskoczyły, ale w drugiej, w bardzo mocnej stawce już tak. Nasz debiut w pucharze, więc był udany. Teraz musimy skupić się na lidze. Uważam, że musimy stawiać sobie wysokie cele i powalczyć o mistrzostwo, co da nam kolejną przepustkę do pucharów.
Teraz przed Stelmetem walka o ligowe zaszczyty. Trzymamy prezesa za słowo i liczymy przynajmniej na udział w finale.

Oferty pracy z Twojego regionu

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Lubuska
Dodaj ogłoszenie